To nie jest historia o „złym DPS-ie”. To historia o człowieku, którego nikt nie chciał usłyszeć

Kilkunastosekundowe nagranie wystarczyło, żeby zadać pytanie, na które nikt nie powinien odpowiadać wzruszeniem ramion: jak w 2026 r. osoba z niepełnosprawnością intelektualną może zostać znaleziona naga, przypięta za nogi do łóżka, bez materaca, kołdry i poduszki? Przejechaliśmy ze współautorką reportażu Magdą Mieśnik setki kilometrów, rozmawialiśmy z dziesiątkami ludzi, żeby sprawdzić, co naprawdę wydarzyło się w DPS-ie w Nowinach.
- Przymus bezpośredni może być stosowany, ale tylko w ściśle określonych sytuacjach i według konkretnych zasad. Nagranie z Nowin budzi poważne wątpliwości, czy te zasady zostały zachowane.
- Naga kobieta, bez materaca, z przypiętymi nogami i pozostawiona w pokoju z innymi mieszkankami – to sytuacja, której nie da się sprowadzić wyłącznie do naruszonych procedur.
- Chcieliśmy wiedzieć, dlaczego do tego doszło. Dotarliśmy do pracowników i byłych pracowników DPS-u, mieszkańców, ich rodzin oraz ekspertów. Odpowiedzi kierownictwa okazały się mniej jednoznaczne niż pierwsza reakcja po obejrzeniu nagrania.
Kilkunastosekundowe nagranie. Korytarz, otwierają się drzwi do jednego z pokoi. Kobieta z niepełnosprawnością intelektualną, zupełnie naga, siedzi na szczeblach łóżka. Jest do niego przywiązana za nogi. Nie ma materaca, kołdry ani poduszki.
Brzmi jak scena z filmu grozy. Niestety, wydarzyło się naprawdę. W Domu Pomocy Społecznej w Nowinach, w województwie lubelskim. To właśnie ten materiał trafił w sierpniu do naszej redakcji. Jego autor twierdzi, że nagranie pochodzi z 2026 r., a kobieta, którą w reportażu nazywamy Marią, miała być w ten sposób przypinana także wcześniej.
Maria ma ponad 40 lat, wymaga stałej opieki. Autor nagrania mówił nam, że zdecydował się je przekazać, bo chciał jej pomóc.
Zanim jednak ocenimy to, co widzimy, trzeba powiedzieć jasno: w DPS-ie można stosować tzw. przymus bezpośredni. Można również unieruchomić człowieka pasami. Ale tylko w ściśle określonych sytuacjach i według bardzo konkretnych zasad.
Reguluje to ustawa o ochronie zdrowia psychicznego. Jak tłumaczy w naszym materiale prof. Błażej Kmieciak, Główny Koordynator do spraw Ochrony Zdrowia Psychicznego w biurze RPO, unieruchomienie i izolacja są najbardziej skrajnymi formami przymusu. Mogą być stosowane przede wszystkim wtedy, gdy człowiek stwarza zagrożenie dla siebie albo innych. Personel musi prowadzić szczegółową dokumentację, a osoba poddana przymusowi powinna być stale monitorowana.
Ktoś może więc zapytać: o co właściwie chodzi? Przecież nie wiemy, co wydarzyło się tuż przed nagraniem. Może Maria była agresywna? Może zagrażała sobie albo innym? Może personel rzeczywiście nie miał innego wyjścia?
Problem polega na tym, że na tym nagraniu widzimy coś, co zdaniem ekspertów nie wygląda jak prawidłowo zastosowany przymus bezpośredni.
Dr Hanna Machińska, prawniczka specjalizująca się w ochronie praw człowieka i była zastępczyni Rzecznika Praw Obywatelskich, mówi wprost, że czegoś takiego jak scena z Nowin nie widziała nigdy wcześniej. Jej zdaniem sposób, w jaki potraktowano kobietę, jest upokarzający i narusza jej prawa.
Pojechaliśmy z Magdą Mieśnik do Nowin i zapytaliśmy kierownictwo DPS-u, co właściwie się wydarzyło. Spotkaliśmy się z dyrektorką Anetą Lipiec i kierowniczką Zespołu Terapeutyczno-Opiekuńczego Agnieszką Niedźwiedzką. Obie panie obejrzały nagranie. Ich pierwsza reakcja była jednoznaczna – sytuacja była nie do przyjęcia.
Później, gdy przesłaliśmy pytania i wypowiedzi do autoryzacji, stanowisko kierownictwa stało się ostrożniejsze. Szczegóły tej zmiany opisujemy w naszym reportażu.
Bardzo łatwo wpaść tu jednak w pułapkę. Można powiedzieć: oto kolejny zły DPS. Ale przecież w takich miejscach pracuje mnóstwo ludzi, którzy każdego dnia wykonują trudną i odpowiedzialną pracę. Nikt tego nie kwestionuje.
Przewodniczący Polskiego Forum Osób z Niepełnosprawnościami dr Krzysztof Kurowski zwraca jednak uwagę, że nasz reportaż jest kolejną publikacją dotyczącą alarmującej sytuacji w domu pomocy społecznej. To ważny sygnał, bo za każdym takim materiałem stoi krzywda konkretnego człowieka.
Dlatego przejechaliśmy setki kilometrów. Rozmawialiśmy z około trzydziestoma obecnymi i byłymi pracownikami DPS-u, mieszkańcami, rodzinami, ekspertami. Sprawdzaliśmy, co wydarzyło się w Nowinach i dlaczego Maria znalazła się w sytuacji, w której nie powinien znaleźć się żaden człowiek.
Nie robiliśmy tego po to, żeby wydać wyrok na DPS czy jego pracowników. Zrobiliśmy to, żeby spróbować odpowiedzieć na najważniejsze pytanie: co stało się z człowiekiem, który w tym wszystkim miał najmniej możliwości, by samemu zabrać głos?
KioskNews shows a cleaned-up reading view extracted from the publisher’s page — the original always lives on their site, not ours.