Tragedia podczas protestu we Francji. 15-latek stracił rękę

15-letni uczeń doznał poważnego urazu dłoni w wyniku eksplozji granatu hukowego podczas protestu przed szkołą w Lens na północy Francji.
Generalny Inspektorat Policji Krajowej (IGPN) wszczął dochodzenie dotyczące użycia przemocy skutkującej trwałym kalectwem w trakcie interwencji funkcjonariuszy.
Protesty uczniów zakłóciły działalność 413 szkół średnich, a wydarzenia w Lens wywołały reakcję Ligi Praw Człowieka.
Do zdarzenia doszło około godz. 10.30 na Rue Alexander Fleming, w pobliżu liceum zawodowego w Lens. W okolicy zgromadziło się od 200 do 250 młodych osób. Informacje o wypadku przekazali prefekt Pas-de-Calais Francois-Xavier Lauch oraz prokurator okręgowy Bethune Etienne Thieffry podczas konferencji prasowej. Sprawę opisały również francuskie media.
- Niestety, mieliśmy ucznia liceum, który został poważnie ranny podczas demonstracji, 15-latek stracił rękę - powiedział Francois-Xavier Lauch.
Protesty we Francji. Nastolatek podniósł granat, eksplodował mu w dłoni
Według wstępnych ustaleń śledztwa 15-latek, uczeń drugiej klasy liceum, podniósł granat hukowy, który wcześniej został rzucony przez funkcjonariusza CRS (oddziału prewencji - red.). "Nastolatek miał próbować odrzucić ładunek, jednak granat eksplodował w jego lewej ręce" - przekazało źródło policyjne cytowane przez "Le Parisien".
Prokurator Etienne Thieffry zaznaczył jednak, że na tym etapie nie można jednoznacznie odtworzyć całego przebiegu zdarzenia. - Nie jestem w stanie formalnie stwierdzić, czy uczeń liceum sam podniósł granat i ten wybuchł mu w ręce, czy też granat spadł na niego - powiedział.
Prefekt Pas-de-Calais określił incydent jako "bardzo poważny". Jednocześnie przekazał, że życie poszkodowanego nie jest zagrożone. Nastolatek został "bardzo szybko" przetransportowany do szpitala w Lille, gdzie otrzymał pomoc medyczną.
Burmistrz Lens Sylvain Robert poinformował po południu, że 15-latek przechodzi "poważną operację". - Życie młodego człowieka zmieniło się dziś rano radykalnie - podkreślił samorządowiec.
Francja. Policja wszczęła dochodzenie w sprawie eksplozji
W związku z wypadkiem dochodzenie wszczął Generalny Inspektorat Policji Krajowej (IGPN), czyli francuska służba kontrolna i śledcza, często nazywana potocznie "policją w policji". Postępowanie dotyczy "przestępstwa z użyciem przemocy skutkującego trwałym kalectwem/okaleczeniem".
Śledczy mają ustalić dokładną chronologię wydarzeń, które doprowadziły do eksplozji. Prokurator zaznaczył, że konieczne jest także sprawdzenie, czy podczas interwencji spełnione zostały kryteria dotyczące użycia tego typu granatu.
Śledztwo ma zatem wyjaśnić nie tylko okoliczności, w jakich ładunek znalazł się w rękach nastolatka, ale również sposób jego użycia przez funkcjonariuszy. Na obecnym etapie nie przesądzono, w jaki dokładnie sposób doszło do eksplozji.
Burmistrz Lens wyraził przy tym zaniepokojenie eskalacją sytuacji podczas protestów. - To nielogiczne, że jesteśmy świadkami tak gwałtownych wybuchów z powodu uzasadnionych żądań - stwierdził Sylvain Robert. - Nie możemy pozwolić, by sytuacja zaostrzyła się do tak skrajnych rozmiarów - dodał.
Zakłócona działalność setek szkół. Protesty mają trwać
Poniedziałkowe protesty odbywały się w wielu miejscach Francji. Demonstracje dotyczące warunków nauczania zakłóciły działalność setek szkół średnich. Było to również preludium do kolejnego dnia mobilizacji zapowiedzianego na wtorek.
Według francuskiego Ministerstwa Edukacji Narodowej 413 placówek "było lub jest przedmiotem działań lub zakłóceń". Liczba ta była o 27 proc. niższa niż w analogicznym okresie poprzedniego piątku.
Wydarzenia w Lens wywołały również reakcję Ligi Praw Człowieka. Organizacja potępiła "globalne odchodzenie od praworządności i lekceważenie ram prawnych" podczas interwencji służb wobec uczniów szkół średnich uczestniczących w trwających od kilku dni protestach.
Źródła: "Le Parisien", AFP
Atak w klasztorze w Jarosławiu. Siostra przełożona: Zło rozpętało się na całegoINTERIA.PL
KioskNews shows a cleaned-up reading view extracted from the publisher’s page — the original always lives on their site, not ours.