Trump zaskoczył w pierwszym wystąpieniu po wyborach. Dominował jeden temat

Donald Trump w pierwszym publicznym wystąpieniu po wyborach połówkowych mówił o budowie nowej, bezpiecznej sali balowej w Białym Domu, w której planuje przyjmować liderów Chin i Rosji.
Prezydent USA przyznał, że wynik wyborów połówkowych wynika z frustracji wyborców cenami benzyny, co jest skutkiem działań wojennych w Iranie.
Trump oświadczył, że gdyby jego nazwisko widniało na kartach do głosowania, Republikanie odnieśliby zwycięstwo w wyborach.
Donald Trump wziął udział w briefingu prasowym, pierwszym po ogłoszeniu niekorzystnych dla republikanów wyników wyborów połówkowych, otwiera się w nowym oknie. Prezydent skupił się na zachwalaniu nowej sali balowej, którą nakazał zbudować w kompleksie Białego Domu.
- Mówią, że to najmocniejszy budynek ze wszystkich, jakie kiedykolwiek zbudowano. Został zaprojektowany w taki sposób, aby prezydenci byli bezpieczni. I jeśli będą przyjmować liderów z Chin, Rosji, albo z jeszcze innych miejsc, będą organizować kolację na 2-2,5 tys. gości, to wszyscy będą w pełni bezpieczni - zachwalał inwestycję.
- Dach może utrzymać helikopter. To bardzo mocny strop. Jest odporny na drony, rakiety, jest kuloodporny - dodał Trump, cytowany przez CBS News.
Wybory w USA. Po porażce Trump zachwala nową salę balową
Dziennikarze nie dali się zbyć spostrzeżeniami prezydenta dotyczącymi rozbudowy Białego Domu i w końcu udało im się uzyskać komentarz do rozstrzygnięć wyborów połówkowych. Demokraci przejmą nie tylko Izbę Reprezentantów, ale też Senat.
Donald Trump zgodził się z oświadczeniem swojego zastępcy J.D. Vance'a, który stwierdził, że wynik wyborów to skutek frustracji Amerykanów w związku z wojną w Iranie.
- To w dużej mierze prawda, bo (wojna - red.) spowodowała niewielki i krótkotrwały wzrost cen benzyny - potwierdził prezydent.
- Było warto. (...) Jednocześnie gdybym miał to zrobić znów, to bym to zrobił, bo działanie na dłuższą metę stanowi jedyną odpowiedź - powiedział o ataku na reżim ajatollahów. Trump dodał, że "Iran nie może mieć broni jądrowej".
USA. Trump łagodzi stanowisko wobec demokratów. "Prawdopodobnie się dogadamy"
W rozmowie z dziennikarzami Donalda Trump ponowił, że gdyby to jego nazwisko widniało na kartach wyborczych, to zwycięstwo w wyborach połówkowych odnieśliby republikanie.
- Gdyby to ja był na kartach, to byśmy wygrali. Nie byliśmy w stanie przenieść uwielbienia na kandydatów - tak wyjaśnił przyczyny porażki republikanów. Mimo wcześniejszych zapewnień o wetowaniu wszystkich inicjatyw demokratów Trump stwierdził, że "prawdopodobnie dogada się" z politycznymi oponentami.
- To by zniszczyło Partię Demokratyczną, gdyby chcieli dokonać impeachmentu - dorzucił prezydent USA. Zaznaczmy, że spływające wyniki nie wskazują, aby procedura odwołania Trumpa z urzędu miała przynieść powodzenie.
Aby ją sfinalizować i odwołać prezydenta, konieczne jest uzyskanie większości 2/3 głosów w Senacie. Taką siłą w izbie wyższej Partia Demokratyczna nie dysponuje.
Źródło: CBS News, CNN, Reuters
"Polityczny WF": Polska 2050 wytraciła karty. Podzieleni są jeszcze bardziejINTERIA.PL
KioskNews shows a cleaned-up reading view extracted from the publisher’s page — the original always lives on their site, not ours.