Leki na otyłość u dzieci. "Nie możemy koncentrować się wyłącznie na kilogramach"
Rusza pilotażowy program leczenia otyłości dzieci i młodzieży
Źródło wideo: TVN24
Źródło zdj. gł.: Shutterstock
Tego dowiesz się z artykułu:
- Analogi GLP-1 naśladują działanie naturalnego hormonu jelitowego. Jak dokładnie działają?
- Efekty terapii są zróżnicowane. Od czego zależą?
- Skutki niepożądane leków GLP-1 obejmują dolegliwości ze strony przewodu pokarmowego. Co jeszcze?
- Więcej publikacji na tematy związane ze zdrowiem znajdziesz tutaj. Wiele możesz się także dowiedzieć z "Wywiadu medycznego" w TVN24+.
- W trzeciej klasie szkoły podstawowej nadwagę lub otyłość ma prawie 40 procent dzieci, dokładnie 36,5 procent. W pierwszej klasie dotyczy to 27,5 procent, co pokazuje, że częstość występowania rośnie wraz z wiekiem - mówiła doktor Anna Dzielska, kierowniczka Zakładu Zdrowia Dzieci i Młodzieży Instytutu Matki i Dziecka, prezentując wyniki wieloletnich badań populacyjnych podczas Kongresu Wyzwań Zdrowotnych w marcu bieżącego roku.
O tym, że problem otyłości u dzieci narasta z roku na rok, pisaliśmy już w tvn24.pl. - Polska znajduje się w europejskiej czołówce pod względem tempa pogłębiania się problemu nadwagi i otyłości wśród dzieci. W badanej populacji dzieci w wieku 7-9 lat problem dotyczy już odsetka około 33 procent - wskazywał na początku marca lekarz Jędrzej Nowaczyk z Kliniki Diabetologii Dziecięcej i Pediatrii Uniwersyteckiego Centrum Klinicznego Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego (UCK WUM). Jako przyczynę lekarze wskazywali m.in. tak zwane środowisko obesogenne, którego elementem jest wysokoprzetworzona żywność.
Jak działają analogi GLP-1?
Na rozwój otyłości wpływają też czynniki biologiczne, genetyczne, metaboliczne i behawioralne. W leczeniu tej przewlekłej choroby od kilku lat pomagają leki na otyłość, czyli analogi GLP-1, m.in. liraglutyd i semaglutyd. Naśladują one działanie naturalnego hormonu jelitowego - glukagonopodobnego peptydu 1. Pomagają m.in. regulować poziom glukozy we krwi, zmniejszają uczucie głodu i apetyt, pozwalając ograniczać wielkość spożywanych posiłków.
- Analogi GLP-1 mogą być skutecznym, a w niektórych przypadkach niezbędnym elementem leczenia, ale nie zastąpią odpowiedniego żywienia, aktywności fizycznej czy wsparcia psychologicznego. U dzieci szczególnie ważne jest, aby leczenie prowadził doświadczony zespół - wskazała przedstawicielka Polskiego Towarzystwa Otyłości Dziecięcej (PTOD) profesor Małgorzata Wójcik, zaznaczając, że farmakoterapia nie powinna być postrzegana jako "droga na skróty".
Nie chodzi tylko o spadek masy
Efekty terapii mogą być różne u poszczególnych pacjentów. Na odpowiedź na lek wpływają m.in. uwarunkowania biologiczne i genetyczne, sposób jego stosowania, czynniki psychologiczne i środowiskowe oraz zmiany w diecie i aktywności fizycznej. W przypadku dzieci korzystnym efektem leczenia może być nie tylko spadek masy ciała, lecz także zahamowanie jej dalszego przyrostu.
- Nie możemy oczekiwać, że jeden lek da identyczny efekt u wszystkich pacjentów. Leczymy dziecko, a nie wynik na wadze. Musimy uwzględniać skuteczność i tolerancję terapii, choroby towarzyszące, sposób żywienia, aktywność oraz sytuację psychologiczną pacjenta - wyliczała prof. Wójcik. Jednocześnie po zakończeniu leczenia może dochodzić do ponownego wzrostu masy ciała. W związku z tym, że otyłość jest chorobą przewlekłą, trwają badania dotyczące długoterminowego stosowania farmakoterapii, także u dzieci. Zdaniem ekspertów nie należy więc traktować analogów GLP-1 jako krótkiej kuracji, po której problem otyłości zostaje rozwiązany.
Skutki uboczne analogów GLP-1
Do najczęstszych działań niepożądanych należą dolegliwości ze strony przewodu pokarmowego. W badaniach dotyczących semaglutydu u młodzieży obserwowano przede wszystkim nudności, wymioty, biegunkę i bóle brzucha. Tolerancja leczenia jest indywidualna, dlatego znaczenie ma m.in. właściwe dostosowanie dawki i sposób żywienia.
Z badania opublikowanego niedawno w czasopiśmie "Childhood Obesity" wynika, że dzieci, które stosują leki z grupy GLP-1 w celu redukcji masy ciała lub leczenia cukrzycy typu 2 bądź stanu przedcukrzycowego, mają podwyższone ryzyko niedoborów składników odżywczych. Stwierdzono je u niemal co szóstego pacjenta (blisko 17 proc.) z grupy pediatrycznej w ciągu pierwszego roku terapii. Najczęściej występował niedobór witaminy D.
"Ponieważ stosowanie leków z grupy GLP-1 u dzieci staje się coraz powszechniejsze, musimy zrozumieć ryzyko związane z używaniem ich w okresach szybkiego wzrostu i dojrzewania płciowego. W okresie dojrzewania szczególne znaczenie mają takie składniki odżywcze, jak witamina D, żelazo i wapń, gdyż ich niedobory mogą mieć długofalowe skutki dla zdrowia układu kostnego i ogólnego rozwoju" - skomentował główny autor badania dr Justin Ryder, który pracuje w szpitalu dziecięcym Ann & Robert H. Lurie Children's Hospital of Chicago oraz w Feinberg School of Medicine przy Northwestern University.
Ryzyko niedoborów składników
Doktor Ryder i jego współpracownicy wykorzystali ogólnokrajowe urzędowe dane na temat świadczeń zdrowotnych z lat 2017-2022, które dotyczyły ponad 100 mln osób. W grupie tej zidentyfikowali 2031 pacjentów w wieku 10-17 lat, którzy stosowali leki z grupy GLP-1. Najczęściej przepisywanymi były: liraglutyd (ponad 78 proc.), dulaglutyd (ponad 10 proc.) oraz semaglutyd (ok. 9 proc.). Ponad 62 proc. pacjentów pediatrycznych było otyłych. Przed rozpoczęciem leczenia u uczestników badania nie zdiagnozowano niedoborów żywieniowych, jednak w ciągu roku u blisko 17 proc. pacjentów pojawił się niedobór co najmniej jednego składnika odżywczego lub powikłanie wynikające z niedoboru. Najczęściej diagnozowano niedobór witaminy D (u 12,4 proc. młodych pacjentów), a następnie niedokrwistość wynikającą z niedoborów żywieniowych (1,55 proc.) oraz niedokrwistość z niedoboru żelaza (1,44 proc.). Zaledwie 23,3 proc. pacjentów odbyło wizytę u specjalisty ds. żywienia w ciągu 180 dni, a średni czas do pierwszej wizyty wynosił 149 dni. W grupie korzystającej z konsultacji żywieniowych odnotowano wyższy odsetek pacjentów z niedoborami składników odżywczych lub powikłaniami z nimi związanymi w porównaniu z grupą pacjentów, którzy nie konsultowali się w sprawach żywieniowych - odpowiednio 23,2 proc. oraz 14,8 proc. Jak to rozumieć? Osoby, które korzystają z konsultacji, to częściej pacjenci z większymi problemami zdrowotnymi. Niedobory mogą być u nich częściej wykrywane dzięki lepszej diagnostyce.
"Znając ryzyko, jesteśmy w znacznie lepszej sytuacji, bo możemy zapobiegać negatywnym skutkom u dzieci leczonych preparatami z grupy GLP-1 w kluczowym okresie ich życia" - podsumował dr Ryder.
Ważne, by zapobiec utracie mięśni
Podczas redukcji masy ciała może dochodzić również do utraty masy beztłuszczowej, w tym mięśni. Z tego powodu celem leczenia powinno być przede wszystkim zmniejszenie ilości tkanki tłuszczowej przy możliwie najlepszym zachowaniu masy mięśniowej. Ważne są w tym kontekście odpowiednia podaż białka i aktywność fizyczna, w tym ćwiczenia oporowe. Prof. Wójcik zwróciła również uwagę na znaczenie zdrowia psychicznego nastolatków leczonych z powodu otyłości. Stan psychiczny pacjenta powinien być uwzględniany przy kwalifikacji i monitorowaniu terapii.
- W leczeniu otyłości dziecka nie możemy koncentrować się wyłącznie na kilogramach. Liczą się także rozwój, zdrowie metaboliczne, mięśnie, sposób odżywiania, aktywność i zdrowie psychiczne. Farmakoterapia daje nam nowe możliwości, ale wymaga odpowiedzialnej kwalifikacji i monitorowania pacjenta - podsumowała ekspertka.
KioskNews shows a cleaned-up reading view extracted from the publisher’s page — the original always lives on their site, not ours.