The Daily Newsstand · Free, Always
Wednesday, October 21, 2026

"Jedna z pierwszych decyzji". Zdecydowany krok Gibały ws. Lwowa

Translate

Lwowska Rada Obwodowa ogłosiła rok 2027 rokiem Ukraińskiej Powstańczej Armii (UPA), jej dowódcy Romana Szuchewycza oraz działacza Organizacji Ukraińskich Nacjonalistów (OUN) Ołeha Olżycza. Organ lwowskich władz jest odpowiednikiem polskiego sejmiku województwa.

Łukasz Gibała reaguje na decyzję Ukraińców. Propozycja ws. Lwowa

Na decyzję lwowskich władz zareagował prezydent Krakowa Łukasz Gibała. 

- Nie możemy akceptować takiej sytuacji, gdzie Ukraińcy chcą gloryfikować ludobójców, którzy mordowali Polaków - powiedział podczas sesji miejskiej rady.

- Moja reakcja jest stanowcza, choć wyważona. Proponuję zawieszenie, nie zerwanie, ale zawieszenie partnerstwa jakie od dawna panuje między dwoma miastami, między Krakowem a Lwowem. Proszę państwa radnych o przychylenie się do tej decyzji - zaapelował.

ZOBACZ: Tusk zareagował na ruch władz Lwowa. "Samobójcza taktyka"

Jak zaznaczył na wstępie "czasami tak jest, że historia nas zaskakuje".

- Nie spodziewałem się, że to będzie jedna z pierwszych moich decyzji, ale wczoraj władze Lwowa zdecydowały o ustanowieniu roku 2027 rokiem UPA i Romana Szuchewycza - mówił Gibała.

- Uważam, że jako Kraków, jako miasto partnerskie dla Lwowa, powinniśmy zareagować. Wszyscy wiemy, że Ukraina jest ofiarą agresji ze strony Rosji, wspieramy Ukrainę w tej walce, zależy nam na partnerskich relacjach z Ukrainą, ale te relacje muszą być budowane w oparciu o pojednanie historyczne, które musi opierać się na prawdzie historycznej - argumentował.

Decyzja Lwowskiej Rady Obwodowej. Tusk: Samobójcza taktyka

Decyzja lwowskiego organu została skrytykowana przez polskie władze, m.in. przez szefa MON Władysława Kosiniaka-Kamysza, który uznał ją za "nieakceptowalną". Ruch Ukraińców skomentował także premier Donald Tusk.  

- Powiedzieć, że kompletnie nie rozumiem takiej samobójczej taktyki to nic nie powiedzieć - zaznaczył szef rządu.

ZOBACZ: Przełom w negocjacjach? "Ukraina przedstawiła nowe pomysły"

Przypomniał też o rozmowach z prezydentem Zełenskim po kryzysie w relacjach polsko-ukraińskich, który wybuchł po nadaniu jednej z ukraińskich jednostek wojskowych imienia "Bohaterów UPA". 

- Tego typu działania powodują, że taka praca idzie na marne. Jeszcze raz powtórzę, to nie jest problem dla nas, to jest problem dla Ukrainy - podsumował.

Kontrowersje po decyzji ws. UPA i Szuchewycza. Wiceszef MSZ mówił o obietnicy

Wcześniej wiceszef MSZ Marcin Bosacki poinformował w rozmowie z Polsat News, że strona polska ma zapewnienie od współpracowników prezydenta Ukrainy, że decyzja Lwowskiej Rady Obwodowej nie wejdzie w życie. Podkreślił, że po interwencji Polski, uchwała w tej sprawie zniknęła ze strony internetowej Rady.

- Uchwały teraz na tej stronie nie ma, więc to jest obiecujące. (...) Trzymamy za słowo władze ukraińskie i liczymy na spełnienie tych obietnic - przekazał Bosacki. 

Europoseł Waldemar Buda z Rozwoju Plus wyraził w środowym "Graffiti" obawę przed realizacją scenariusza, w którym "polityka (stawiania - red.) na piedestale UPA, została przeniesiona z władz centralnych na samorządowe Ukrainy".

- I Zelenski powie, to nie ja, to władze samorządowe, że nie ma na nie wpływu - tłumaczył.

Buda wyraził obawę, że to "celowe działanie ze strony Ukrainy i dokładnie o tym prezydent Ukrainy wiedział". - Myślę, że przy jakiejś akceptacji jego to się odbyło, bo nie wierzę, że nagle Rada Lwowska podjęła tego typu decyzję bez konsultacji albo bez świadomości, jakie to będzie miało konsekwencje - przekazał.

Mówił też, że istnieje możliwość wpływania na władze w Kijowie. - Utrzymywanie Ukrainy w walce, to znaczy nieodbieranie im tlenu w walce, powinno być rewidowane ze strony Polski. I w każdym aspekcie, jeżeli mamy jakieś tematy, które Ukraińcy chcą załatwić, powinny być ograniczane, blokowane - przekazał.

View the original on Polsat News →

KioskNews shows a cleaned-up reading view extracted from the publisher’s page — the original always lives on their site, not ours.