Daily MaverickHERITAGE AND RESTITUTION OP-ED: We walk to remember what apartheid erased of Newlands and ClaremontThe Jerusalem PostEgyptian-Chinese mission unearths wine press at temple to ancient warrior goddessUN NewsUnited Kingdom announces action on disinformation and global AI standardsESPNOhtani 'considerably' healthier, will return to Dodgers' lineup WednesdayInquirerDiokno: Prosec’s job not easier despite conviction vote rulingCBS NewsBone Loss: A Silent DiseaseWirtualna PolskaUSA: legalny dostęp do prezydenta kosztuje nawet setki tysięcy dolarówSouth China Morning PostItaly’s Colosseum closes after worker dies in accidentNU AchterklapMEAU verloofd met gitarist Vadim: 'Nog steeds aan het bijkomen'RMF24Miko Marczyk pobił kolejny rekord Guinessa. 1338 km na jednym ładowaniu!DeadlineBrad Pitt Praises Streamers For Creating Opportunities & Says He Believes The Indie Film Space Is Currently Just As Strong As In The 90s — San SebastianCNN بالعربيةكيف يمكن إيصال القصص والموسيقى العربية إلى الجمهور العالمي؟
The Daily Newsstand · Free, Always
Wednesday, September 23, 2026

Działania RPD zakończyły się odebraniem dzieci. Sąd musiał interweniować

Translate
  • Dwoje dzieci zostało umieszczonych w placówce opiekuńczej po interwencji rzeczniczki praw dziecka Moniki Horny-Cieślak, która zauważyła, jak matka szarpie jedno dziecko, by nie wbiegło na ulicę.

  • Policja i sąd rodzinny nie znalazły podstaw do odebrania dzieci, a sąd nakazał ich natychmiastowy powrót do rodziców, wskazując na możliwość wykorzystania autorytetu urzędu przez rzeczniczkę.

  • Politycy, w tym Mateusz Morawiecki i Marcin Horała, domagają się dymisji rzeczniczki praw dziecka po opisanym zdarzeniu.

Jak opisuje portal Zero, 14 sierpnia - podczas spaceru po warszawskiej Białołęce - rzeczniczka praw dziecka Monika Horna-Cieślak miała dostrzec kobietę, która szarpie swoje dziecko i na nie krzyczy. Urzędniczka zwróciła jej uwagę, ale ta odpowiedziała wulgarnymi słowami.

Według Zero Monika Horna-Cieślak rozpoczęła wówczas procedurę zmierzającą do przymusowego odebrania dzieci napotkanej kobiecie.

Dzieci zabrane do domu dziecka mimo opinii sądu

"Zaraz po zajściu rzeczniczka zgłasza sprawę policji i informuje o sytuacji dotyczącej dzieci. W świetle ustawy o policji, w przypadku gdy dzieci znajdą się w niebezpieczeństwie, funkcjonariusze mogą wydać zakaz zbliżania się do nich i nakaz opuszczenia lokalu" - podaje Zero.

Policjanci sprawdzili rodzinę, ale nie znaleźli podstaw interwencji. Sprawa trafiła do sądu rodzinnego. "Jeszcze tego samego dnia do sędziego, który ma wydać orzeczenie, dzwoni pracownik biura Rzecznika Praw Dziecka" - czytamy.

Sędzia miał być przekonywany, że małoletnich trzeba zabrać rodzicom. Portal Zero zauważa, że jest to nietypowe zaangażowanie organu, który nie powinien wpływać na wymiar sprawiedliwości.

Sąd nie stwierdził podstaw do zatrzymania, ale w trybie pilnym zlecił kuratorowi sądowemu kontrolę. Jednak kolejne czynności sprawdzające także nie wykazały potrzeby natychmiastowego rozdzielenia rodziny. Do sądu - jak informuje Zero - wykonano kolejny telefon z RPD, próbując nakłonić go do wydania orzeczenia o odebraniu dzieci. Padła kolejna odmowa.

Zwrot po spotkaniu rzeczniczki praw dziecka na policji

"Monika Horna-Cieślak nie daje za wygraną. Mimo że jest dzień wolny od pracy, bierze udział w spotkaniu na posterunku policji. Oprócz samej rzeczniczki praw dziecka ma w niej uczestniczyć również Krzysztof Ogroński, komendant stołeczny policji i policjantka" - relacjonuje portal Zero.

Podczas spotkania miała zapaść decyzja o wydaniu przez funkcjonariuszkę policji nakazu opuszczenia mieszkania przez rodziców oraz zakazu zbliżania się do dzieci, które mają trzy i cztery lata. Małoletni zostali przekazani pod opiekę do domu dziecka.

"Wszystko to stało się bez wcześniejszego orzeczenia sądu" - wyjaśnia Zero. Sąd musiał wówczas ocenić zasadność zastosowania takich środków. Jak opisuje portal, po przeanalizowaniu sprawy nakazał natychmiastowe wydanie dzieci rodzicom, a policyjne zakazy nie mogły stanąć na przeszkodzie wykonaniu tego postanowienia.

Możliwość nadużycia urzędu. Politycy chcą dymisji rzeczniczki praw dziecka

Policjantka zeznała później, że podejmując decyzję, nie widziała ani dzieci, ani ich rodziców, a w swojej kilkuletniej karierze po raz pierwszy spotkała się z tak nadzwyczajną interwencją - wynika z ustaleń Zero.

Matka wyjaśniła, że szarpnęła dziecko, gdy nagle weszło na jezdnię, co sąd uznał za reakcję na strach o jego bezpieczeństwo, a nie przejaw agresji. Sąd miał też wątpliwości co do zaangażowania rzeczniczki praw dziecka, wskazując na możliwość "próby wykorzystania autorytetu piastowanego urzędu".

Jak opisuje portal, sąd uwzględnił też informacje od rzeczniczki o wcześniejszej karalności ojca, ale uznał, że odbyta kara za przestępstwo niezwiązane z rodziną czy dziećmi nie może sama w sobie uzasadniać ich odebrania. Za niewystarczający uznał też argument o dwóch butelkach piwa znalezionych w mieszkaniu, podkreślając, że rodzice nie byli pod wpływem alkoholu i nie znaleziono żadnych zakazanych substancji.

Na sytuację zareagowali politycy opozycji. "Rzecznikiem Praw Dziecka jest niebezpieczna hejterka. Mój apel do rządzących jako ojca: odwołajcie ją, nim skrzywdzi kolejną rodzinę" - napisał na platformie X Mateusz Morawiecki, lider stowarzyszenia Rozwój Plus.

"Rzecznikiem Praw Dziecka jest niebezpieczna kobieta. Klub Rozwój Plus złoży wniosek o jej odwołanie. Jako ojciec apeluję do rządzących: poprzyjcie ten wniosek i odwołajmy ją nim skrzywdzi kolejną rodzinę" - apelował poseł Marcin Horała.

"Ważne, ważniejsze". Czarne chmury nad posłem Koalicji ObywatelskiejINTERIA.PL


View the original on Interia

KioskNews shows a cleaned-up reading view extracted from the publisher’s page — the original always lives on their site, not ours.