Kuriozalny apel Trumpa. Fala komentarzy. "Putin to lubi"
Donald Trump wezwał Wołodymyra Zełenskiego do wstrzymania ataków na rosyjski sektor naftowy, twierdząc, że to właśnie te ostrzały są winne rosnącej cenie diesla. "Dlaczego nie powie swojemu przyjacielowi Putinowi, żeby zakończył wojnę podczas jednej ze swoich częstych rozmów telefonicznych?" - skomentował rosyjski szachista Garri Kasparow.
Fala komentarzy po apelu Trumpa
Źródło zdjęć: © East News | JIM WATSON
Prezydent USA Donald Trump zaapelował do prezydenta Ukrainy Wołodymyra Zełenskiego o natychmiastowe wstrzymanie ataków na rosyjską infrastrukturę paliwową. Amerykański przywódca bezpośrednio wiąże ukraińskie uderzenia w rafinerie z rosnącym niedoborem diesla i rekordowymi cenami na stacjach benzynowych w Stanach Zjednoczonych. Sprawa staje się jednym z kluczowych tematów zbliżających się wyborów do Kongresu.
"Żeby była jasność, co tu się wydarzyło: prezydent USA zwrócił się do prezydenta Ukrainy, żeby ten przestał atakować rafinerie w Rosji, które produkują olej napędowy. Czyli tak naprawdę chodzi o WSZYSTKIE rafinerie. Powód? Ukraina kreuje w ten sposób niedobory na rynku. Można zakładać, że Trump powiedział to, bo ceny diesla w USA są obecnie najwyższe w historii, tj. dobiły do poziomu $6,20 za galon. Czy Ukraina zwiększa problemy na rynku paliw? Tak, bo Rosja przestała je eksportować, a zaczęła importować (np. z Indii), ale Rosjanom brakuje przede wszystkim benzyny, nie oleju napędowego. Kluczowym problemem tutaj jest zablokowana Cieśnina Ormuz, przez którą - jeśli chodzi o paliwa - szedł głównie diesel. To dlatego właśnie w marcu ceny oleju napędowego wyskoczyły tak mocno względem cen benzyny. A Cieśnina Ormuz jest zablokowana już od 6 miesięcy przez wojnę, którą toczą USA pod wodzą prezydenta Trumpa" - napisał publicysta i analityk Jakub Wiech.
"To Ukraina jest winna cenom paliw. Nie wojna w Zatoce, ale uderzenia Zelenskiego w rosyjskie rafinerie produkującej diesla - tako rzecze Real Donald Trump" - napisał dziennikarz Michał Szułdrzyński.
"Donald Trump stwierdził, że niedobór oleju napędowego nie ma związku z wojną na Bliskim Wschodzie, lecz jest konsekwencją wojny rosyjsko-ukraińskiej. Wezwał prezydenta Wołodymyra Zełenskiego do zaprzestania ataków na rosyjską infrastrukturę paliwową. Komedia" - napisał dziennikarz i współpracownik Wirtualnej Polski Mateusz Lachowski.
"A co powiesz na wezwanie Putina do zaprzestania zabijania ukraińskich cywilów?" - skomentowała publicystka "The Atlantic" Anne Applebaum.
"Oczywiście, obwiniaj Ukrainę! Nigdy nie przypisuj żadnej odpowiedzialności Rosji i na pewno nigdy jemu samemu, ponieważ rosnące ceny gazu są bezpośrednio powiązane z jego nieudolnością na Bliskim Wschodzie. Dlaczego nie powie swojemu przyjacielowi Putinowi, żeby zakończył wojnę podczas jednej ze swoich częstych rozmów telefonicznych?" - napisał rosyjski szachista i aktywista Garri Kasparow.
Christopher Miller z "Financial Times" stwierdził, że słowa Trumpa potwierdzają doniesienia gazety sprzed miesiąca. "Moje zrozumienie na podstawie dzisiejszych informacji od wysokich rangą ukraińskich urzędników jest takie, że to, do czego odnosi się Trump, mówiąc: 'Rozmawialiśmy o tym z panem Zełenskim. Jest mnóstwo innych celów. Nie uderzajcie w paliwo diesla, bo to boli, to boli świat', polega na tym, że administracja Trumpa kazała JD Vance’owi stanowczo poprosić Zełenskiego podczas ich rozmowy 31 lipca o zaprzestanie ataków na rosyjskie instalacje energetyczne, powołując się na rosnące globalne ceny diesla. Trump i Zełenski nie rozmawiali ze sobą od czasu, gdy prezydent USA odbył rozmowę z Putinem, po wizytach wysłanników Witkoffa i Kushnera w Kijowie i Moskwie" - napisał.
"Być może problem z paliwem diesla lepiej rozwiązać, naciskając Rosję, by zakończyła wojnę, którą rozpoczęła" - napisał były ambasador USA w Polsce Daniel Fried.
"Putin to lubi" - napisał Hubert Biskupski z "Super Expressu".
Cały dzień w biegu? Skrót wydarzeń codziennie wieczorem w Twojej skrzynce
KioskNews shows a cleaned-up reading view extracted from the publisher’s page — the original always lives on their site, not ours.