"Przeprogramowany metabolizm" i mniejsze ryzyko zawału. Badacze sprawdzili: oto cała prawda o zastrzykach odchudzających. Jest istotny haczyk
Zgodnie z klasyfikacją Światowej Organizacji Zdrowia (WHO) otyłość jest chorobą przewlekłą wymagającą działań przez całe życie. Do tego jest głównym czynnikiem ryzyka cukrzycy typu 2, a także powoduje gwałtowny wzrost zachorowalności na różne inne schorzenia.
Jak pokazuje najnowsze badanie opublikowane w czasopiśmie specjalistycznym "The Lancet", osoby z dużą nadwagą są ponadto o 70 proc. bardziej narażone na hospitalizację z powodu choroby zakaźnej lub na śmierć z powodu samej otyłości.
Czytaj nas częściej w Google
Zrozumiałe jest więc, że wielu pacjentów i lekarzy wiąże duże nadzieje z zastrzykami odchudzającymi. Jeśli są one stosowane wyłącznie w celu utraty wagi, ustawodawca klasyfikuje je jako "leki związane ze stylem życia" i publiczne kasy chorych nie pokrywają ich kosztów.
Matthias Blueher, ekspert w dziedzinie otyłości, endokrynolog i diabetolog z Kliniki Uniwersyteckiej w Lipsku, ubolewa nad tą klasyfikacją — są bowiem dowody na to, że zastrzyki te "mogą znacznie opóźnić wystąpienie cukrzycy typu 2", a do tego przyczynić się do przedłużenia liczby lat życia w zdrowiu, a tym samym sprzyjać długowieczności. Czy jednak rzeczywiście zasługują na szum medialny, który im towarzyszy oraz łatkę "leków na wszystko", którą wiele osób im przykleja?
KioskNews shows a cleaned-up reading view extracted from the publisher’s page — the original always lives on their site, not ours.