Strajk PKP. Tak wygląda sytuacja w Warszawie. "Uderza w wielu ludzi"
W piątek odbył się strajk maszynistów. Początkowo miał trwać przez 24 godziny, ale udało się ograniczyć go do południa. Pracownicy PKP specjalnie zwalniali do 20 km/h na przejazdach kolejowych, co przyczyniało się do opóźnień. W Warszawie o całej sytuacji z podróżującymi rozmawiał reporter WP.
W piątek w ramach strajku maszyniści przejeżdżali przez przejazdy kolejowe z prędkością 20 km/h. Reporter Wirtualnej Polski Mateusz Urban rozmawiał z pasażerami na Dworcu Zachodnim o ich odczuciach związanych z protestem, który wywołuje opóźnienia.
- Moja zmienniczka godzinę później przyjechała - przyznała kobieta. - Do Wrocławia nie dotrzemy o czasie, a ja jadę dalej, nie wiadomo czy zdążę na następny [pociąg - przyp. red.] - mówiła inna rozmówczyni.
Niektóre połączenia nie miały zapowiadanych opóźnień. - Byłem przygotowany na duże opóźnienie, okazuje się, że na razie wszystko okej - stwierdził mężczyzna.
To odpowiednia metoda strajku?
Nie wszyscy byli wyrozumiali wobec protestujących. - Rozumiem, że chodzi o bezpieczeństwo, a z drugiej strony czy to koniecznie musi być kosztem pasażerów? - mówił mężczyzna.
- Ja rozumiem, że ludzie protestują, ale to ogólnie uderza w wielu ludzi - podkreśliła podróżująca PKP. - Uważam, że to niewiele da, inne metody powinny być - dodała inna kobieta.
Jedna z pasażerek powiedziała, że protest ma duże znaczenie. Argumentowała to tym, że obecne przejazdy nie są tak bezpieczne jak kiedyś.
- Sądzę, że to słuszna akcja, może dać do myślenia władzom, że trzeba coś zrobić. Kiedyś były przejazdy chronione przez dróżnika, było to znacznie bezpieczniejsze niż teraz - stwierdziła.
KioskNews shows a cleaned-up reading view extracted from the publisher’s page — the original always lives on their site, not ours.