The Daily Newsstand · Free, Always
Thursday, September 17, 2026

Wojna u bram? Jakoś nie widać tego w zachowaniu polskich polityków

Translate

Dziś kolejny rosyjski atak przy polskiej granicy, kolejne alerty, kolejna dezorientacja mieszkańców wschodniej Polski. W takiej rzeczywistości trzeba postawić pytanie, czy polscy politycy - w tym prezydent Karol Nawrocki, głowa państwa, zwierzchnik sił zbrojnych - mają świadomość, że współtworzona przez nich atmosfera grozy stoi w sprzeczności z pogłębiającym się sporem politycznym.

A prezydent ma ten komfort, że nie musi włączać się w zwykły spór, bo do wyborów głowy państwa jeszcze daleko. Może przestawić się na tryb "prezydent wszystkich Polaków".

Albo-albo

No bo albo jesteśmy na skraju poważnego konfliktu ze zbrodniczym mocarstwem, albo to tylko takie opowieści, więc polaryzacja może kwitnąć, a niezrozumiałe decyzje wpływać na polską codzienność.

Skoro "wojna u bram", to Polacy mogą zapytać, czy prezydent rzeczywiście dba o bezpieczeństwo Polski, skoro z jednej strony wetuje europejski program SAFE, a z drugiej publicznie chwali jego wpływ na nasze zbrojenia. "Przemysł zbrojeniowy będzie się rozwijał między innymi za sprawą kredytu, który trafił do Polski, kredytu z Unii Europejskiej" - mówił w czerwcu Karol Nawrocki przy okazji konferencji "Poland Future Summit".

Czy nie jest to najlepszy dowód na to, że marcowe weto ustawy wdrażającej SAFE było tylko elementem wewnętrznej wojny ośrodka prezydenckiego z rządem? Że blokowanie programu, do którego przystąpiły nawet Włochy Giorgii Meloni, miało podstawy polityczne, a nie merytoryczne?

Gry o benzynę

Skoro "wojna u bram", to czy elementem polskiej polaryzacji musi być przepychanka między ośrodkami władzy o ceny paliw? Zawetowanie przez prezydenta ustawy o nadmiarowych zyskach koncernów paliwowych było dla Polaków równie niezrozumiałą decyzją, jak to, że rząd nie znajduje dla takiego rozwiązania alternatywy.

Być może obywatele - codziennie straszeni ostrzeżeniami CIA, pogłębianiem się ataków hybrydowych ze strony Rosji, alertami RCB o podrywaniu samolotów wojskowych - oczekują od rządzących, że w tak kluczowej sprawie nastąpi porozumienie. Tymczasem wobec szykowanej przez koalicję rządzącą kolejnej ustawy ośrodek prezydencki prowadzi "kontrofensywę" przy użyciu własnego projektu.

Skoro "wojna u bram", to dlaczego prezydent nie podpisuje nominacji ambasadorskich nawet w tych placówkach, które zderzają się codziennie z rzeczywistością rosyjskiej napaści na Ukrainę, jak w Kijowie? I dlaczego słyszymy od przedstawicieli Karola Nawrockiego, że była umowa z wicepremierem i szefem MSZ Radosławem Sikorskim, ale została zablokowana przez premiera Tuska? Czy rzeczywiście tak było? Czy relacje między dwoma "pałacami" muszą tak wyglądać?

Bez symetryzowania

Czy polska dyplomacja musi być zakładniczką wyścigu na przypisywanie sobie zasług w budowaniu relacji ze Stanami Zjednoczonymi? Albo w rywalizowaniu na anty- i proeuropejskość? To droga donikąd, dzięki której Polska traci atuty, które niewątpliwie posiada. Stała obecność wojsk amerykańskich w Polsce czy wypracowanie strategii bezpieczeństwa - te sprawy mogłyby budować wspólnotę, choć obie są na razie pieśnią przyszłości.

W Polsce toczy się brutalna walka o władzę. Premier Tusk postawił na turbopolaryzację, a prezydent - jako rosnący lider całej prawicy - jest jej aktywną stroną. Oczywiście premier ma instrumenty, by obniżyć temperaturę sporu, wejść w dialog z opozycją, choć nie ma wielkiej nadziei, że spotkałoby się to z pozytywnym odzewem. Czy zechce z nich skorzystać, skoro "wojna u bram"? Czy opozycja odpowiedziałaby: chętnie?

Dlatego - bez fałszywego symetryzowania - to Karol Nawrocki ma dziś w ręku depolaryzycyjne karty. Chyba że sytuacja wcale nie jest tak poważna. Że "wojna u bram" to także element gry o władzę i rząd dusz w Polsce.

"Polityczny WF": Mogą nie ufać UE. Ale haseł o zabieraniu mięsa nie kupiąINTERIA.PL


View the original on Interia

KioskNews shows a cleaned-up reading view extracted from the publisher’s page — the original always lives on their site, not ours.