Podpalenie stacji Starlinków na Mazowszu. Jest decyzja niemieckiego sądu

Jest areszt dla dwóch Turków zatrzymanych w Niemczech pod zarzutem podpalenia we wrześniu stacji Starlinków w Woli Krobowskiej na Mazowszu - dowiedział się reporter RMF FM Krzysztof Zasada. Cudzoziemcy zostali zatrzymani na podstawie wydanego w Polsce Europejskiego Nakazu Aresztowania. Jeżeli zostaną przekazani do naszego kraju, mają odpowiedzieć za dywersję na rzecz obcego wywiadu.
Stacja bazowa satelitarnej łączności Starlink w Woli Krobowskiej na Mazowszu, zdj. Krzysztof Zasada /RMF FM
Jak informuje Krzysztof Zasada, przekazanie Turków do Polski nie jest kwestią najbliższych dni, a najpewniej tygodni. Niemiecki sąd, orzekając w ramach ENA, nie określił konkretnego terminu aresztowania. Ten środek zastosowano na czas przeprowadzenia procedury ekstradycyjnej. Teraz podejrzani mają czas na zaskarżenie sądowej decyzji.
Pozostała dwójka zatrzymanych - kobieta i mężczyzna, którzy także wpadli w Niemczech - wciąż są w dyspozycji tamtejszej policji. Nieoficjalnie podawano, że pomagali Turkom w akcji dywersyjnej. Polska prokuratura jest w kontakcie z niemieckim wymiarem sprawiedliwości w ich sprawie. Jeśli potwierdzi się ich udział w tej operacji, nasi śledczy mają złożyć do sądu kolejne wnioski o ENA, by trafili do Polski.
Kilka godzin po podpaleniu bazy patrol policji legitymował Turków
23 września wieczorem doszło do pożaru naziemnej stacji Starlinków w miejscowości Wola Krobowska w powiecie grójeckim na Mazowszu. Dwa dni później prokurator z mazowieckiego wydziału Prokuratury Krajowej wszczął śledztwo w kierunku aktu sabotażu i przestępstwa o charakterze terrorystycznym na rzecz obcego wywiadu.
Z nieoficjalnych informacji Krzysztofa Zasady wynika, że patrol policji kilka godzin po podpaleniu bazy Starlinków legitymował w okolicy dwóch Turków, którzy później okazali się podpalaczami i pozwolił im odejść.
Jak ustalił reporter RMF FM Krzysztof Zasada, Turcy nie zostali zatrzymani, ponieważ w chwili, gdy natrafił na nich patrol policji, nie było jeszcze uprawdopodobnione, że doszło do dywersji. Mowa była o zapłonie instalacji. Zapisy kamer monitoringu trafiały dopiero do analiz.
Miejscowi funkcjonariusze natknęli się na dwóch cudzoziemców około 10 kilometrów od Woli Krobowskiej, w której jest baza Starlinków. Było to przed 10:00, kilkanaście godzin po wybuchu pożaru. Cudzoziemców wylegitymowano, spisano i - jak się okazuje - był to jeden z przełomów do tego, by ich potem zatrzymać.
Jakie są ustalenia polskich służb?
Polskie służby ustaliły, iż Turcy wjechali do Polski przez Świecko. Dotarli do Łodzi. Tam miała ich przejąć kobieta. W poniedziałek zatrzymano ją w Berlinie. Łącznie w sprawie zatrzymano do tej pory cztery osoby.
Jak usłyszał nasz reporter, odnotowanie obecności wylegitymowanych Turków w okolicy pożaru pozwoliło odtworzyć ich trasy poruszania się w Polsce. Udało się wyśledzić, jakim samochodem i którędy się poruszali. Analizowano dane z logowania się telefonów. To pozwoliło na ustalenie ich tożsamości i sporządzenie wniosku do Niemiec o zatrzymanie sabotażystów.
KioskNews shows a cleaned-up reading view extracted from the publisher’s page — the original always lives on their site, not ours.