Tak wygląda pikieta przed TK. Protestujący bawią się w "berka"

Od połowy września przed siedzibą Trybunału Konstytucyjnego w Warszawie trwa pikieta. Protestujący sprzeciwiają się zmianom w TK i przekonują, że bronią jego niezależności. - Nie ma demokracji. Mamy rząd reżimowy - wyjaśniała jedna z protestujących.
Reporter Wirtualnej Polski Mateusz Urban rozmawiał z protestującymi, którzy od kilku dni gromadzą się przed siedzibą Trybunału Konstytucyjnego. Pytał ich, dlaczego zdecydowali się wziąć udział w pikiecie. - Trzeba bronić i nie pozwolić, żeby wkroczył ten piękny chłop. Dalej nie dopowiem, bo zaraz mnie zaaresztują - mówił jeden z protestujących.
- Jak tego nie utrzymamy, to będzie dalszy krok. Będą mieli Trybunał, to się wezmą za naszego prezydenta. I co? Stracimy suwerenność - dodał inny. - Im wszystko jedno, czy będziemy Polandem zarządzanym przez Niemców - mówiła kobieta.
"Stop bezprawiu Tuska"
Część protestujących przyjeżdża do Warszawy z innych miast; jeden z nich przyjechał na jeden dzień z Gdyni. – Nie jest powiedziane, że jeszcze przyjadę, ale jak będzie trzeba, to przyjadę. O każdej porze dnia i nocy. Zawsze będziemy tutaj, jeżeli tylko będzie trzeba – wyjaśniał mężczyzna.
Inny z uczestników przyznał, że pod siedzibą Trybunału pojawia się codziennie. - Do 7 posiedzę, do 2...i później znowu przyjeżdżam i do wieczora - przyznał.
Zabawa w berka?
Protestujący żartują też, że podczas pikietowania bawią się "w berka". Gdy reporter próbował dopytać, czy jest to gra słów odnosząca się do Macieja Berka, nowo wybranego sędziego TK, jedna z kobiet odpowiedziała: "Ja nie znam żadnego Berka, tylko prezesa Święczkowskiego, a kto to Berek, to ja nie wiem, bo ja się polityką nie interesuję".
KioskNews shows a cleaned-up reading view extracted from the publisher’s page — the original always lives on their site, not ours.