14-letnia Natalia umierała. Jej ojciec w sądzie opowiedział, co zrobili policjanci
Natalia zmarła w centrum miasta. Ruszył proces policjantów
Źródło wideo: TVN24
Źródło zdj. gł.: Archiwum prywatne
W poniedziałek odbyła się druga rozprawa w procesie rozpoczętym 7 września. Wcześniej za zamkniętymi drzwiami sąd przesłuchał oskarżonych: dwóch policjantów z Andrychowa – dyżurnego i komendanta (odszedł już ze służby - red.) tamtejszego komisariatu oraz jednego, który był dyżurnym w Kętach.
W poniedziałek przed sądem stanęli świadkowie, w tym ojciec nastolatki, który zrelacjonował przebieg wydarzeń. Mówił, że córka wyszła do szkoły, ale po niedługim czasie zatelefonowała, prosząc go, by po nią przyszedł. Ojciec usłyszał słowa Natalii, że robi się jej ciemno przed oczami, wszystko widzi podwójnie i leży na ziemi.
14-letnia Natalia z Andrychowa
Źródło zdjęcia: Archiwum prywatne
Mężczyzna wybiegł z domu w kierunku przystanku, z którego córka jechała do szkoły w Kętach. Próbował też telefonować, ale nie odbierała. Na przystanku nie było córki, więc wrócił do domu inną drogą. Powtarzał tę trasę w nadziei, że trafi na jakiś ślad.
Ojciec Natalii: prosiłem policjantów, aby namierzyli telefon
Mężczyzna relacjonował, że do poszukiwań dołączyli jego znajomi. Pojechali razem do szkoły w Kętach, żeby sprawdzić, czy Natalii tam nie ma. Dowiedzieli się, że nie dotarła do szkoły. Ojciec skontaktował się ze służbami ratunkowymi, pytając, czy nie mają informacji o interwencjach z udziałem nastolatki. Zadzwonił też na policję. Jak powiedział, polecono mu, by złożył zawiadomienie o zaginięciu córki.
Tuż po powrocie z Kęt mężczyzna stawił się w komisariacie w Andrychowie. Był tam około dwie godziny. Wskazał, że długo czekał, zanim funkcjonariusz go przyjął.
- Co chwilę powtarzałem policjantom, co się wydarzyło i że się boję, iż dziecko może leżeć w śniegu. Czekając, aż mnie przyjmie policjant, z dziesięć razy podchodziłem do tego okienka i powtarzałem słowa córki. Prosiłem, aby namierzyć jej telefon, dopóki jest aktywny - zeznawał.
Mówił, że procedury się wydłużały.
Proces policjantów (zdjęcie z 7 września 2026 r.)
Źródło zdjęcia: TVN24
Po wyjściu z komisariatu ojciec ponownie zaczął szukać dziecka. Gdy zbliżał się do supermarketu, dostrzegł klęczącego w śniegu kolegę, który kogoś trzymał.
- Bałem się, że to moja córka, ale niestety to się potwierdziło. Gdy podbiegłem do niego, on podnosił z ziemi Natalię. Była nieprzytomna - mówił.
W sklepie reanimowano dziewczynę. Zabrało je pogotowie. Było już wtedy po godzinie 13.
Ojciec zeznał, że w międzyczasie policjanci odwiedzili ich dom, żeby sprawdzić, czy Natalia nie ukryła się w piwnicy.
Podkreślił zarazem, że córka nie uskarżała się na dolegliwości zdrowotne i nie miała zdiagnozowanych chorób wewnętrznych.
Kolejna rozprawa została zaplanowana na 16 listopada.
Śmierć 14-letniej Natalii w Andrychowie
14-letnia Natalia 28 listopada 2023 roku wyszła rano do szkoły. Panował wówczas siarczysty mróz. W drodze źle się poczuła. Telefonowała do ojca, mówiąc, że nie wie, gdzie się znajduje. Potem już nie odbierała.
Została znaleziona pół kilometra od komisariatu. 14-latka została przewieziona do lecznicy w Wadowicach, a potem do Uniwersyteckiego Szpitala Dziecięcego w Krakowie. Była w stanie hipotermii. Lekarze nie zdołali ocalić jej życia. Zmarła dzień później.
Biegli stwierdzili, że dziewczynka zmarła z powodu obrzęku mózgu spowodowanego krwawieniem śródmózgowym.
14-letnia Natalia z Andrychowa
Źródło zdjęcia: archiwum prywatne
Oskarżeni policjanci
Krakowska prokuratura okręgowa w akcie oskarżenia wskazała, że policjanci po otrzymaniu informacji o okolicznościach zaginięcia dziewczynki i możliwym zagrożeniu "nie podjęli czynności służbowych, do których byli zobowiązani". Zdaniem śledczych oskarżeni przyjęli niewłaściwe podstawy poszukiwań i nie zainicjowali działań. W szczególności nie skierowali do poszukiwań policyjnych patroli i nie zarządzili niezwłocznie czynności lokalizacji telefonu komórkowego dziewczynki.
Śledczy wskazali w akcie oskarżenia, że niedopełnienie obowiązków przez funkcjonariuszy doprowadziło do nieumyślnego narażenia przez nich małoletniej na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty życia lub ciężkiego uszczerbku na zdrowiu.
Oskarżeni w śledztwie nie przyznali się do zarzuconych im czynów. Grożą im trzy lata więzienia.
KioskNews shows a cleaned-up reading view extracted from the publisher’s page — the original always lives on their site, not ours.