Bollywood HungamaRamayana producer Namit Malhotra calls Los Angeles premiere his “Oscar moment” ahead of November 5 releaseEl ComercioLa hoja de ruta de Estados Unidos para Venezuela: reformas, vacancia de Delcy Rodríguez y eleccionesPunchBREAKING: NELFUND introduces token system to stop double payment of school feesThe Jerusalem PostQatari mediators present peace deal to Iran in mediation effort, official saysInquirer EntertainmentDonny Pangilinan felt ‘awkward’ over Showtime Baby Doll Juby’s dream about himDaily MaverickWildlife is not livestock — Aucamp’s dangerous plan to turn conservation into agricultureInquirerMimaropa drug bust in Palawan yields ₱51,884 worth of ‘shabu’ZDF heuteEntdecken Sie das ZDF-NachrichtenstudioSky TG24Meteo, freddo e maltempo in Italia nel weekend di Halloween e Ognissanti. Le previsioniVariety‘One Cut of the Dead’ Director Ueda Shinichiro on Turning a Microdrama Into Tokyo Feature ‘Earthlings in Love’NumeramaÀ mi chemin entre le VTC et le longtail, le vélo électrique Nakamura Crosscity+ perd 500 €DeadlineRussell Brand Forcefully Denies Charges As He Gives Evidence During Rape Trial
The Daily Newsstand · Free, Always
Wednesday, October 28, 2026

Afera Lenza. Skandaliczne zachowanie ws. informatora WP. "Ultimatum"

Translate

Prokuratura zabezpieczyła telefon dyrektora szpitala w Aleksandrowie Kujawskim, ponieważ kontaktował się on z reporterem Wirtualnej Polski. Dziennikarz WP Michał Janczura ocenił, że śledczy próbują w ten sposób ustalić źródło informacji o zabiegu syna senatora Tomasza Lenza. – Prokuratura nie wie, nie wiedziała i nie będzie wiedziała, kto jest naszym informatorem. Za żadne skarby świata tego nie powiemy – podkreślił.

– Gdyby tego nie zrobił, miało dojść do przeszukania. Takie ultimatum mu postawiono – powiedział Janczura w programie "Newsroom" w Wirtualnej Polsce. Jak dodał, w uzasadnieniu decyzji znalazły się jego imię, nazwisko oraz numer telefonu.

Przedziwne zachowanie prokuratury

Zdaniem reportera pozwala to przypuszczać, że śledczy analizowali wcześniej bilingi i na ich podstawie ustalili, że Trojanowski kontaktował się z dziennikarzem. Prokuratura potwierdziła redakcji, że telefon dyrektora został zabezpieczony, ponieważ mógł służyć do przekazania informacji.

– To znaczy, że ktoś do mnie dzwonił, ktoś wysyłał SMS-y i to jest powód, żeby zabezpieczyć jego telefon oraz sprawdzić, czy przypadkiem nie przekazał mi jakiejś informacji. Nie jest tak, że prokuratura ma dowody i na ich podstawie wykonuje czynności. Ona coś sobie wymyśliła i próbuje w ten sposób tego dowieść – mówił Janczura.

– Prokuratura nie wie, nie wiedziała i nie będzie wiedziała. Nie ma żadnych dowodów na to, kto jest naszym informatorem i za żadne skarby świata tego nie powiemy – zadeklarował Michał Janczura.

Janczura zwrócił uwagę, że Trojanowski kontaktował się z nim wielokrotnie, także w związku z wcześniejszymi publikacjami dotyczącymi podziału środków z KPO i zarządzania szpitalami. Sam fakt, że numer dyrektora pojawił się w historii połączeń reportera, nie świadczy więc o przekazaniu mu informacji w sprawie Lenza.

– Rozmawiam z dziesiątkami dyrektorów szpitali w całym kraju. Samo to, że się z kimś łączę, nie powinno być powodem, że za chwilę prokuratura wchodzi i zabezpiecza tej osobie telefon – zaznaczył.

Co z tajemnicą dziennikarską?

Szczególny niepokój dziennikarza budzi możliwość włączenia prywatnej korespondencji do akt postępowania. Jego stroną jest senator Lenz, do niedawna szef regionalnych struktur Koalicji Obywatelskiej. Redakcji odmówiono natomiast udostępnienia postanowienia i informacji o zakresie zabezpieczonych danych.

– Wszystko tu jest nie tak, jak być powinno. Chcieliśmy sprawdzić, czy nasza tajemnica dziennikarska nie została złamana. Nie udostępniono nam tego – powiedział Janczura.

Reporter podkreślił, że sprawa nie dotyczy wyłącznie jego prywatności. Działania śledczych mogą odstraszać potencjalnych informatorów i utrudniać ujawnianie nieprawidłowości dotyczących władzy. – Jeżeli ktoś się dowie, że prokuratura potrafi dokonywać takich rzeczy, przestanie nas informować o różnego rodzaju patologiach. Czy chcemy żyć w kraju, w którym prokuratura bez decyzji sądu chciałaby ujawnienia źródła dziennikarza? – pytał.

Janczura wskazał także na różne tempo dwóch postępowań. Śledztwo dotyczące ujawnienia informacji, wszczęte po zawiadomieniu senatora, doprowadziło już do zabezpieczenia telefonu. Tymczasem w sprawie możliwych nieprawidłowości przy samym zabiegu – prowadzonej po zawiadomieniu dziennikarzy – prokuratura nie skontaktowała się z redakcją, by poznać jej pozostałe ustalenia.

View the original on Wirtualna Polska →

KioskNews shows a cleaned-up reading view extracted from the publisher’s page — the original always lives on their site, not ours.