The Jerusalem PostA dangerous habit: Legislating hatred one step at a time - opinionESPNWhy a Tyreek Hill-Chiefs reunion makes so much senseRTP DesportoMundial de Hóquei. Seleção feminina bate ColômbiaESPN DeportesVinícius, Brahim y otros convocados ya se entrenan con Real MadridBollywood HungamaNeil Bhoopalam wants to work with Rajkumar Hirani to explore family-oriented films: “It would be a good shift for me”Daily MaverickSOCCER INTEGRITY: Senegal vs Morocco Afcon final saga set to be heard in Swiss courtPunch2027: INEC lists states with most registered votersZDF heuteAktuelle Pressemitteilungen des ZDFSCMP ChinaUS firm to make battle-tested drones in Taiwan, boosting supply chain resilienceBillboardBillboard Latin Music Week 2026 Adds Rubén Blades, Anthony Ramos, Lenny Tavárez, Tito Nieves & More to LineupThe Hollywood ReporterSherlock Holmes, But Make It Rom-Com: Lucy Hale to Lead Roku SeriesThe RegisterZombie instructions on carefully constructed web pages could trick GitHub Copilot CLI into sharing secrets
The Daily Newsstand · Free, Always
Tuesday, October 6, 2026

Kreml uruchamia "scenariusz Narwa". "Zielone Ludziki" w kraju NATO?

Translate
  • Rosyjska propaganda przedstawia Narwę jako miasto, w którym rosyjskojęzyczna ludność jest prześladowana, co może stanowić pretekst do działań destabilizacyjnych.

  • Eksperci uważają, że w mieście prowadzone są działania mające na celu aktywizację grup separatystycznych na wzór wydarzeń na Ukrainie w 2014 roku.

  • Władze Estonii i Łotwy podejmują działania, takie jak wydalanie osób niespełniających kryteriów państwowości, by minimalizować ryzyko separatyzmu.

Narwa to ponad 50-tysięczne miasto położone w północno-wschodniej Estonii nad rzeką o tej samej nazwie. Na drugim brzegu znajduje się rosyjski Iwangorod.

Miejscowość określana jest w mediach jako najbardziej rosyjskojęzyczne miasto w Unii Europejskiej.

Według oficjalnych danych blisko 90 proc. populacji posługuje się na co dzień językiem rosyjskim. Chętnie wykorzystuje to rosyjska propaganda, która coraz chętniej wspomina o Narwie jako mieście, w którym społeczeństwo jest nękane za komunikowanie się w języku rosyjskim.

Miasto kilkukrotnie stawało się wręcz "bohaterem" kremlowskich mediów. Przykładem był Dzień Zwycięstwa, jedno z najważniejszych świąt państwowych w Federacji Rosyjskiej.

Wówczas największe portale informacyjne pokazywały mieszkańców Narwy stojących na brzegu rzeki, którzy obserwowali odbywający się po drugiej stronie koncert rosyjskich pieśni narodowych.

Przekaz był jasny: to społeczność tęskniąca za bliskimi kontaktami z Rosją, zafascynowana rosyjską kulturą i chcąca brać w niej czynny udział.

Narwa - test art. 5 NATO

O regionie Narwy w kontekście potencjalnego konfliktu NATO-Rosja wspominają w swoich raportach m.in. analitycy amerykańskiego Instytutu Studiów nad Wojną.

We wrześniu w jednym z artykułów stwierdzono wprost, że "rosyjska operacja w estońskiej Narwie mogłaby zostać wykorzystana do sprawdzenia spójności NATO i reakcji na zobowiązania wynikające z art. 5."

Eksperci odwoływali się do doświadczeń z 2014 roku, kiedy to Federacja Rosyjska rękoma Ukraińców o prorosyjskich poglądach, a także tzw. "zielonymi ludzikami" doprowadziła do destabilizacji w Doniecku, Ługańsku i na Krymie. Wtedy Rosji udało się wyrwać te regiony spod kontroli Kijowa, co finalnie doprowadziło do inwazji na Ukrainę w 2022 r.

Scenariusze przedstawione przez ISW podtrzymuje, w rozmowie z Interią, Marcin Samsel. Według eksperta ds. bezpieczeństwa i zarządzania kryzysowego, Rosjanie nie przygotowują się do działań w Estonii, ale już je po części realizują.

- To są realne scenariusze, które ewidentnie już się kształtują. One się na bieżąco piszą. Rozbudowywany jest wachlarz działań, które mają doprowadzić do tego kryzysu, starcia. Wątpliwości budzi tylko termin, w jakim może to nastąpić. Takim newralgicznym czasem może być przełom roku. Niestety, Rosjanie wyjątkowo lubią ten okres - przekonuje.

Rosyjski scenariusz na Narwę

Zdaniem wykładowcy Wyższej Szkoły Administracji i Biznesu w Gdyni całość rosyjskiej operacji w regionie Narwy składać się będzie z kilku elementów. Część będzie kopią tego, co udało się w Ukrainie.

Podobnie jak w Donbasie możemy spodziewać się próby aktywizacji osób o prorosyjskich poglądach, które utworzą grupy separatystyczne.

Ich celem będzie doprowadzenie do paraliżu w regionie m.in. poprzez przejęcie budynków lokalnych władz czy wprowadzenie kontroli na drogach dojazdowych i tym samym blokadę dostępu do miasta.

- Estonia to mały kraj, co ułatwia działanie Rosjan. Będą mogli szybko dostarczać dodatkowych ludzi, dywersantów, którzy poprowadzą akcję zabezpieczając dowództwo, logistykę. Nie powinno być problemów z dostarczeniem materiałów wybuchowych i broni - twierdzi Marcin Samsel, przypominając, że miasto Narwa od Federacji Rosyjskiej dzieli wyłącznie rzeka.

Obrona Narwy. Reakcja NATO i "opcja atomowa" Tallina

Ekspert zwraca szczególną uwagę na potencjalną reakcję całego Sojuszu Północnoatlantyckiego. Jego zdaniem, jeśli nie będzie ona sprawna i dotkliwa dla Rosji, to należy się spodziewać powtórki z wojny w Ukrainie.

- Wtedy już możemy spodziewać się ataku konwencjonalnego z użyciem rosyjskiej armii. Zresztą Rosjanie tylko czekają na pretekst. Jest to im potrzebne między innymi po to, by wytłumaczyć społeczeństwu swoje następne kroki.

Mowa tu nie tylko o wytłumaczeniu wojny z NATO, ale też spraw wewnętrznych np. powszechnej mobilizacji, dociśnięcia elit politycznych i zwiększenia zależności oligarchów od Kremla - wyjaśnia.

Jak usłyszała Interia w estońskim rządzie, służby tego kraju nie widzą zagrożenia krótkoterminowego związanego z sytuacją w Narwie. Zdaniem władz prowokacje są możliwe, ale już nie bezpośrednia inwazja czy interwencja "zielonych ludzików".

Nie oznacza to jednak, że agencje wywiadowcze i władze państw Sojuszu nie działają, by powstrzymać ewentualne zapędy Rosji.

Przykładem podawanym przez Marcina Samsela są przepisy wprowadzane na Łotwie i w Estonii, gdzie wydala się z kraju osoby, które mogłyby stanowić podstawę do tworzenia wspominanych grup separatystycznych.

- Trwają ekstradycje osób, które nie zdają egzaminu "państwowości". Mowa m.in. o znajomości języka czy też podstawowej wiedzy dotyczącej kraju, w którym mieszkają. W ten sposób władze starają się minimalizować ryzyko wśród rosyjskojęzycznej społeczności - podkreśla ekspert.

Z naszych rozmów w Tallinie wynika także, że estońska dyplomacja ciągle zachowuje "opcję atomową" wobec Kremla. Chodzi o całkowite zamknięcie granicy z Rosją, co zdaniem władz estońskich wyrządziłoby Rosji ogromne szkody. Ten scenariusz zachowują jednak na wypadek, gdyby sytuacja znacząco eskalowała.

Marcin Orłowski
Współpraca: Michał Michalak z Tallina

"Polityczny WF": Trzaskowski odetchnął. Dlaczego referendum upadło z hukiem?INTERIA.PL


View the original on Interia →

KioskNews shows a cleaned-up reading view extracted from the publisher’s page — the original always lives on their site, not ours.