Rosja sprowadza coraz więcej migrantów. Brakuje jej rąk do pracy
Liderami pod względem liczby wydanych zezwoleń były Sankt Petersburg i obwód leningradzki (51 tys. 400), Moskwa (29 tys. 600) i obwód moskiewski (23 tys. 100), a także Kraj Nadmorski (13 tys. 200) i obwód amurski (10 tys. 500).
Głównym dostawcą siły roboczej do Rosji w 2026 r. stały się kraje Azji Południowo-Wschodniej, głównie Indie i Wietnam — zauważa profesor Uniwersytetu Finansowego Aleksander Safonow. Według niego zatrudnianie obcokrajowców z tych krajów jest bardziej opłacalne niż z Azji Środkowej: są oni poszukiwani na stanowiskach wymagających niskich kwalifikacji, na które migranci z byłych republik radzieckich już niechętnie się zgłaszają.
Czytaj nas częściej w Google
W ciągu czterech lat liczba wydanych zezwoleń na pracę dla cudzoziemców wzrosła 3,2-krotnie — zauważa prezes stowarzyszenia prywatnych agencji zatrudnienia Trud Siergiej Pieskow. Ekspert zaznacza, że popyt przesuwa się w kierunku pracowników z krajów objętych obowiązkiem wizowym, ponieważ napływ osób ze Wspólnoty Niepodległych Państw i Euroazjatyckiej Unii Gospodarczej maleje z powodu konkurencji z innymi państwami. Na przykład Uzbekistan zawarł umowy o migracji zarobkowej z Niemcami, Koreą Południową i Japonią, a przepisy dotyczące pracy w Rosji stały się bardziej rygorystyczne.
Dalszy ciąg artykułu pod materiałem wideo
Jednocześnie pracownik z kraju objętego obowiązkiem wizowym jest pewniejszy, ponieważ przyjeżdża do konkretnego pracodawcy na określony czas, jednak jego zatrudnienie jest znacznie droższe — podkreśla Pieskow. Duzi pracodawcy coraz częściej zatrudniają pracowników z krajów objętych obowiązkiem wizowym, a na szczeblu rządowym dyskutuje się nad przejściem na zorganizowaną rekrutację siły roboczej za granicą — dodaje Anna Minuszkin, przewodnicząca kolegium adwokatów w Moskwie Minuszkin i Partnerzy. Według niej jest to zgodne z ogólnym kierunkiem dążenia do bardziej zorganizowanej i kontrolowanej migracji zarobkowej.
KioskNews shows a cleaned-up reading view extracted from the publisher’s page — the original always lives on their site, not ours.