Śledztwo przeciwko Lechowi Wałęsie. Jest decyzja prokuratury
Prokuratura Okręgowa w Warszawie poinformowała w czwartek o umorzeniu postępowanie przeciwko Lechowi Wałęsie. Od 2017 roku było prowadzone przez Instytut Pamięci Narodowej - Główną Komisję Ścigania Zbrodni przeciwko Narodowi Polskiemu, a w 2023 roku zostało przekazane warszawskiej prokuraturze okręgowej.
Według komunikatu prokuratury, ówczesny prokurator okręgowy w Warszawie Mariusz Dubowski, skierował 29 listopada 2023 roku akt oskarżenia "bez wykonania ani jednej czynności procesowej". W czerwcu 2024 roku Sąd Rejonowy dla Warszawy-Śródmieścia w Warszawie zwrócił sprawę prokuratorowi do uzupełnienia.
DLA CIEBIE
30 lat Škoda Octavia. Miliony kilometrów i jeszcze więcej historii
DLA CIEBIE
Wałęsa i "teczki Kiszczaka"
Lechowi Wałęsie został w postępowaniu przedstawiony zarzut składania fałszywych zeznań podczas przesłuchania w charakterze świadka. Do przesłuchania tego doszło 13 kwietnia 2016 roku w ramach postępowania prowadzonego przez Oddziałową Komisję Ścigania Zbrodni przeciwko Narodowi Polskiemu w Białymstoku. Dotyczyło ono autentyczności tak zwanych "teczek Kiszczaka".
W komunikacie prokuratura przypomina, że podczas tego przesłuchania byłemu prezydentowi "okazano odręcznie sporządzone dokumenty, ujawnione w mieszkaniu wdowy po gen. Kiszczaku, z teczek personalnej i pracy tajnego współpracownika służb bezpieczeństwa o pseudonimie 'Bolek', na których widniały podpisy 'Bolek' lub 'Lecha Wałęsa'. "Poza jednym dokumentem Lech Wałęsa zaprzeczył, że sporządził lub podpisał okazywane mu dokumenty" - podkreśla prokuratura.
Opinia biegłych nie była kategoryczna
W ramach postępowania prowadzonego przez Oddziałową Komisję Ścigania Zbrodni przeciwko Narodowi Polskiemu w Białymstoku uzyskano opinię biegłych z zakresu badania pisma z Instytutu Ekspertyz Sądowych im. Jana Sehna w Krakowie. Z wniosków tej opinii wynikało, że znaczna większość dokumentów, ujawnionych w "teczkach Kiszczaka" oraz znajdujących się na nich podpisów "Bolek" została sporządzona przez Lecha Wałęsę. Mając na uwadze treść tej opinii, prokurator IPN przedstawił Wałęsie zarzut.
Wydając decyzję o umorzeniu śledztwa prokurator aktualnie prowadząca niniejsze postępowanie bardzo skrupulatnie oceniła - zgodnie ze wskazaniami sądów - opinię biegłych z Instytutu Ekspertyz Sądowych. Stwierdziła po pierwsze, że opinia ta nie była kategoryczna. Biegli wskazali, że część dokumentów nakreśliła ta sama osoba, która sporządziła materiał porównawczy, ale nie mieli pewności, że był to Wałęsa. Nie dostali próbek pisma sporządzonych na polecenie w obecności prokuratora lub policjanta. Sam Wałęsa potwierdził zaś jedynie autorstwo tylko dwóch podpisów na 136 dokumentach porównawczych.
Brak materiału porównawczego
Prokurator wytknęła także błędy metodologiczne popełnione przy wykonywaniu tej opinii. Rękopisy, które badali biegli pochodziły z lat 1970–1980, a materiał porównawczy głównie z późniejszych dekad. Sami biegli przyznali, że pismo z 1976 i 1996 r. wygląda zupełnie odmiennie. Z zeznań funkcjonariuszy SB wynika przy tym, że w latach 80. fałszowali oni podpisy Wałęsy, by zaszkodzić jego szansom na Pokojową Nagrodę Nobla.
Zwróciła także uwagę na fakt, że eksperci porównywali długie, wielostronicowe teksty porównywano z krótkimi zapisami i podpisami, co - jak podkreśliła prokurator - jest niezgodne ze standardami badań pisma. Świadkowie zeznali też, że w latach 70. Wałęsa nie pisał długich rękopisów.
Nowej opinii nie zlecono, bo według prokuratury nie dało się zebrać materiału porównawczego, który niewątpliwie pochodziłby od Wałęsy. Wątpliwości rozstrzygnięto więc zgodnie z art. 5 § 2 k.p.k. na korzyść podejrzanego. Prokurator uznała, że brak pewnych podstaw, by przyjąć, iż Wałęsa jest autorem dokumentów, a więc że skłamał w 2016 r.
KioskNews shows a cleaned-up reading view extracted from the publisher’s page — the original always lives on their site, not ours.