Obama wyśmiewa rządy Trumpa. Padły wyjątkowo ostre słowa
- Wybory do Kongresu USA i władz stanowych odbędą się 3 listopada.
- Obama poparł Abdula El-Sayeda w wyścigu o mandat senatora z Michigan.
- Donald Trump wspiera w tym stanie republikanina Mike'a Rogersa.
- Były prezydent USA powiązał wzrost cen z wojną z Iranem oraz cłami.
W sobotę Barack Obama wystąpił w Detroit na wiecu poparcia dla Demokratów. Głównym celem jego wizyty było wsparcie Abdula El-Sayeda, który ubiega się o miejsce w Senacie ze stanu Michigan. W niedzielę w tym samym stanie miał pojawić się Donald Trump, popierający republikańskiego kandydata Mike'a Rogersa.
Obama o wojnie z Iranem i cenach paliw
Były demokratyczny prezydent w swoim wystąpieniu zarzucił Trumpowi, że "podjął szereg złych decyzji", a za najpoważniejszą z nich uznał rozpoczęcie wojny z Iranem. Odwołał się przy tym do porozumienia nuklearnego z Iranem, zawartego w 2015 r. Trump ogłosił wycofanie Stanów Zjednoczonych z tej umowy w 2018 r.
- Oczywiście Iran nie miał broni jądrowej. Ograniczyliśmy jego program nuklearny, ponieważ zawarłem porozumienie, które - jak wszyscy przyznawali - powstrzymywało Iran przed zdobyciem broni jądrowej. Nie musiałem wystrzeliwać ani jednego pocisku. Postawiłem na dyplomację - powiedział Obama.
Według byłego prezydenta strategiczna pozycja Iranu jest obecnie silniejsza niż przed rozpoczęciem konfliktu. Jako przyczynę wskazał blokadę cieśniny Ormuz. Ocenił również, że działania administracji Trumpa przyczyniły się do podniesienia cen ropy, oleju napędowego i innych towarów.
- To decyzja podjęta przez tę administrację. I właśnie dlatego wzrosły ceny ropy, oleju napędowego i praktycznie wszystkiego innego. A wojna się nie skończyła - kontynuował Obama. - To nie są poważni ludzie, a my płacimy za ich brak powagi - dodał.
Cła ważnym tematem w Michigan
Obama wskazał także na cła wprowadzone przez Trumpa. Jego zdaniem wpływają one na wzrost cen w USA, co ma szczególne znaczenie w Michigan ze względu na obecność przemysłu motoryzacyjnego.
Były prezydent ironizował, że Trump prowadzi twardą politykę celną także wobec Kanady, określanej przez niego jako historyczny wróg Stanów Zjednoczonych. - A najdziwniejsze jest to, że w kwestii ceł i wojen handlowych jest najbardziej bezkompromisowy właśnie wobec tego osławionego, złego imperium, jakim jest Kanada. Ten nasz historyczny wróg! - mówił.
Obama krytykował również sposób, w jaki Trump zajmuje się Białym Domem. Zarzucił mu, że zamiast koncentrować się na problemach państwa, poświęca uwagę remontom, urządzaniu wnętrz i pomnażaniu własnego majątku.
- Czy ktoś naprawdę uważa, że ten facet poświęca dużo czasu na głębokie przemyślenia dotyczące tych problemów? - pytał Obama. Następnie wymienił budowę sali balowej, brukowanie Ogrodu Różanego, lądowisko dla helikopterów i dużą liczbę złotych elementów. - Naprawdę, urządził Biały Dom tak, jakby Saddam Husajn otworzył cukiernię - powiedział.
Abdul El-Sayed apeluje do wyborców
Podczas tego samego wiecu Abdul El-Sayed przekonywał, że jego rywalem nie jest wyłącznie Mike Rogers. Kandydat Demokratów mówił o systemie politycznym, w którym duże firmy mogą wpływać na decyzje władz.
- Moim rywalem nie jest tylko Rogers, lecz system, który pozwala wielkim firmom technologicznym, koncernom naftowym, firmom farmaceutycznym i wielkim bankom kupować polityków oraz ustawiać reguły gry przeciwko reszcie - powiedział El-Sayed.
Kandydat odniósł się także do planowanej wizyty Trumpa w Michigan. - Jakby samo życie w Ameryce Trumpa nie było już wystarczająco trudne, teraz przyjeżdża tutaj, żeby nam o tym przypomnieć - dodał. Zaapelował, by wyborcy pamiętali, że oddanie głosu na Rogersa oznacza poparcie dla polityki prowadzonej przez Trumpa.
Wybory 3 listopada obejmą cały skład Izby Reprezentantów, jedną trzecią Senatu oraz władze stanowe.
KioskNews shows a cleaned-up reading view extracted from the publisher’s page — the original always lives on their site, not ours.