Prezydencki minister odpowiada na apel Donalda Tuska. "Nie gubi się pan w kłamstwach?"
Polska delegacja składa wizytę w Wietnamie. W trakcie briefingu prasowego Donald Tusk został zapytany o spór wokół nominacji ambasadorskich. — Mogę tylko stąd ponowić apel. Ja nie znajduję słów — nie można brać polskiej dyplomacji, polskich interesów w taką niewolę tylko dlatego, żeby zrealizować swój pomysł polityczny. Tak się nie robi. Nikt tak nie robił do tej pory — stwierdził Donald Tusk.
Przypomnijmy, że konflikt między rządem a ośrodkiem prezydenckim w tej sprawie trwa od marca 2024 r. Wtedy szef MSZ zdecydował, że ponad 50 ambasadorów zakończy misję, a kilkanaście kandydatur, zgłoszonych do akceptacji przez poprzednie kierownictwo resortu, zostanie wycofanych. W miejsce ambasadorów, którzy opuścili placówki, ale nie zostali wówczas formalnie odwołani przez prezydenta, trafili wskazani przez MSZ dyplomaci, którzy nie mają statusu ambasadorów, lecz chargé d’affaires [kierujących ambasadą]. Sprzeciw Pałacu budzą zwłaszcza kandydatury w Rzymie i Waszyngtonie.
Jak zareagował Marcin Przydacz?
"Premier apeluje o rozwiązanie sporu o ambasadorów. Dobre sobie! Porozumienie pomiędzy Pałacem Prezydenckim a MSZ zostało osiągnięte. Zablokował je premier, nakazując MSZ zerwanie negocjacji. Bez słowa uzasadnienia. Wszyscy dyplomaci o tym wiedzą. Premier mówi więc, de facto ma być spór i kłótnia. A dziś wychodzi i apeluje o porozumienie. Co to jest za człowiek? Nie gubi się Pan już w tych kłamstwach, panie premierze?" — napisał szef prezydenckiego Biura Polityki Międzynarodowej.
Zobacz:
- "Tusk dostawał białej gorączki". Kulisy odejścia Pełczyńskiej-Nałęcz z rządu
- Nowy sondaż przynosi niespodziankę. PiS z najlepszym wynikiem od rozłamu
Data utworzenia:
Odpowiedź na pytanie przygotowana przez Onet Czat z AI:
Coś poszło nie tak.Spróbuj ponownie później.
Wyczerpałeś dzienny limit konwersacji z Onet Czatem z AI.Spróbuj ponownie jutro. Pamiętaj, że wciąż możesz korzystać z treści na Onecie!
KioskNews shows a cleaned-up reading view extracted from the publisher’s page — the original always lives on their site, not ours.