Merz pod ostrzałem po wyborczej klęsce. Media piszą o "upokorzeniu"
- Komentatorzy ostrzegają CDU przed długim przeciąganiem wewnętrznego sporu o przywództwo i wskazują ryzyko osłabienia rządu Niemiec.
- W Meklemburgii-Pomorzu Przednim CDU nie przekroczyła progu 5 proc., a publicyści opisują ten wynik jako bezprecedensowo dotkliwy dla partii.
- W Meklemburgii-Pomorzu Przednim i Saksonii-Anhalcie kilkaset tysięcy wyborców poparło AfD, a w Berlinie mocny wynik uzyskała Lewica.
- W komentarzach pojawia się scenariusz przekazania sterów w CDU premierowi Nadrenii Północnej-Westfalii Hendrikowi Wüstowi.
- Część redakcji bardzo krytycznie ocenia wzrost poparcia dla Lewicy w Berlinie i łączy go z szerszym kryzysem politycznego centrum.
DLA CIEBIE
30 lat Škoda Octavia. Miliony kilometrów i jeszcze więcej historii
DLA CIEBIE
Po wyborach regionalnych w Niemczech komentarze w mediach koncentrują się na odpowiedzialności kanclerza Friedricha Merza za wyniki CDU w Meklemburgii-Pomorzu Przednim i w Berlinie. W części analiz powraca pytanie, czy lider rządu powinien utrzymać stanowisko, a w innych pojawia się argument, że teraz kluczowe są reformy i stabilność.
W tle publicyści zwracają też uwagę na mocne wyniki ugrupowań spoza politycznego centrum. W Meklemburgii-Pomorzu Przednim i Saksonii-Anhalcie kilkaset tysięcy osób zagłosowało na AfD, której kierownictwo, jak opisano, prezentuje stanowiska skrajnie prawicowe. W Berlinie znaczącą część głosów zebrała Lewica.
"Der Spiegel" o przyszłości Friedricha Merza i CDU
"Friedrich Merz poniósł kolejną porażkę wyborczą" – napisał tygodnik "Der Spiegel". Roland Nelles ocenił, że "wyniki wyborów w Meklemburgii-Pomorzu Przednim i Berlinie ujawniły skalę zaniepokojenia i gniewu w części Niemiec" i dodał, że pytania o przyszłość polityczną kanclerza są uzasadnione.
W komentarzu pojawia się też wezwanie do szybkiego rozstrzygnięcia sporu wewnątrz partii. "Kto jednak w CDU chce wyrzucić Merza, ten powinien zrobić to szybko, albo zamilknąć" – uznał publicysta. "Jeżeli w CDU istnieją siły, które dążą do wymiany kanclerza, powinny one natychmiast wyjść z ukrycia i doprowadzić do zmiany" – czytamy.
"Długie przeciąganie liny, osłabienie kanclerza na jesieni, byłoby dla Niemiec i rządu fatalne" – ostrzegł "Der Spiegel". Nelles podkreślił również, że "Niemcy – najważniejszy kraj w UE – powinny wobec rozwoju sytuacji na świecie pozostać stabilne politycznie i godne zaufania" – i w tym kontekście wskazał na konsekwencje przedłużającej się niepewności.
Nelles nazwał Merza "kanclerzem przejściowym" i stwierdził, że porażki wyborcze pokazują, iż nie jest "trwałym rozwiązaniem", m.in. ze względu na problemy w komunikacji ze społeczeństwem. Jako zadanie Merza wskazał "przygotowanie zmiany pokoleniowej" poprzez przekazanie kierownictwa CDU w ręce premiera Nadrenii Północnej-Westfalii, 51-letniego Hendrika Wuesta.
"Sueddeutsche Zeitung": reformy zamiast eskalowania podziałów
"Sueddeutsche Zeitung" oceniła, że w związku z napiętą sytuacją międzynarodową dobrze, iż zakończył się cykl wyborów do lokalnych parlamentów, który silnie absorbował polityków w Berlinie. Według dziennika kanclerz Merz i koalicja dostają szansę na reformowanie państwa tak, by było bardziej odporne na kryzysy, a liderzy polityczni powinni "zająć się dobrym rządzeniem zamiast wygrywaniem poszczególnych grup społecznych przeciwko sobie".
W tym samym tytule pojawia się jednak szczególnie ostra diagnoza stanu partii kanclerza. "CDU jest już tylko cieniem samej siebie" – czytamy w "SZ". Nicolas Richter napisał, że "kanclerz odrzuca dymisję, pokazując tym samym, w jak poważnej sytuacji znalazł się on sam i jego partia".
Komentator zwrócił uwagę na wynik w Meklemburgii-Pomorzu Przednim. CDU "roztrzaskała się" o próg pięcioprocentowy. "To upokorzenie, jakiego będąca podporą państwa partia jeszcze nie przeżyła" – ocenił. Dodał też, że częściową odpowiedzialność ponosi sam Merz, którego wystąpienia "pozbawione są często empatii", a swoją rolę ma również CDU, bo "permanentnie kwestionuje przywództwo Merza i przypięła mu łatkę przegranego".
Media zwracają uwagę, że wystąpienie Merza bezpośrednio po zamknięciu lokali, gdy zapowiedział pozostanie na stanowisku i kontynuację reform, pokazuje ciężar sytuacji politycznej. Richter zauważył przy tym: "Nie wiadomo jednak, jak długo jeszcze CDU będzie go popierać".
W komentarzach pojawia się również wątek personalny po stronie rywali. Dobry wynik kandydatki SPD Manueli Schwesig ma dowodzić, że silne osobowości i bliski kontakt z wyborcami częściej przesądzają o rezultacie niż sam program. Zwrócono też uwagę, że partie demokratycznego centrum mogą stawić czoło AfD, gdy wystawiają energiczne i empatyczne postacie.
Niemcy. Komentarze mediów po wyborach w kolejnych landach
W analizach nie brakuje sygnałów niepokoju związanych z poparciem dla Lewicy w stolicy. Jak opisano, w Berlinie wielu wyborców oddało głos na to ugrupowanie, a "przedziwne fantazje" dotyczące wywłaszczenia i "częściowo antysemickie stanowisko" nie zniechęciły głosujących.
"Handelsblatt" napisał, że "Merz kupuje sobie czas". Według gazety kanclerz próbuje przekuć porażkę w przełom, ale jego przestrzeń manewru politycznego jest ograniczona, choć odwołuje się do "moralnego kręgosłupa, wytrwałości i cierpliwości". Dziennik podkreślił też, że zwycięzcami wyborów są Lewica, AfD i SPD, a ich sukces oddaje nastroje: "obywatele chcą, żeby państwo znów funkcjonowało, a ich życie było lepsze". W tym ujęciu największym przeciwnikiem Merza ma być "niemiecka tęsknota za stagnacją".
Z kolei "Die Welt" bardzo krytycznie ocenił skokowy wzrost poparcia dla Lewicy. "Mieszczańskie centrum umarło" – napisał Ulf Poschardt. "Tryumf Lewicy w Berlinie stanowi dla społeczeństwa mieszczańskiego większy problem niż AfD" – stwierdził. Dodał, że dotychczasowa walka z prawicą miała polegać na "idealizowaniu najbardziej absurdalnych i dziwacznych lewicowych teorii" w rodzaju "teorii gender, kiczu wywłaszczeniowego, zaklinania migracji, wściekłego antysemityzmu, prawa do leniuchowania i destrukcji społecznych podstaw sukcesów gospodarczych".
Poschardt ocenił też: "W Berlinie wygrała partia antysemicka, która otwarcie flirtuje z antysemityzmem wykluczającym i która dopuszcza go do swoich szeregów". W komentarzu powtórzył diagnozę: "Mieszczańskie centrum jest martwe" – i dodał, że ostatnie wystąpienie "jeszcze kanclerza" i "jeszcze szefa CDU" było "upiorne". "Było niemrawe i bezbarwne, oprawione w dobrze znane slogany. Kto jeszcze w nie uwierzy?" – pytał.
Zmiany na stanowisku kanclerza domaga się też "Bild". "Merz ciągnie swoją partię w dół" – napisała redaktorka naczelna Marion Horn. Według niej wystąpienie kanclerza tuż po zakończeniu głosowania miało "wyprzedzić spodziewane wezwania do dymisji", a "rzeczywiście, kierownictwo CDU dało mu najwidoczniej jeszcze trochę czasu". Horn uznała przy tym: "Trwały brak sukcesów zawsze jest powodem do wymiany kobiety czy mężczyzny na kierowniczym stanowisku. Dotyczy to zarówno gospodarki, jak i sportu, a także polityki. Chodzi o osiągnięcia i konkurencję. CDU powinna o tym wiedzieć".
KioskNews shows a cleaned-up reading view extracted from the publisher’s page — the original always lives on their site, not ours.