"16 umów, 224 tys. na koncie". Rzeczniczka praw dziecka komentuje nowe doniesienia
Jak donosi Wirtualna Polska, w latach 2016-2023 Monika Horna-Cieślak współpracowała z Instytutem Wymiaru Sprawiedliwości (IWS). W tym czasie obecna rzeczniczka praw dziecka miała zawrzeć z placówką 16 niepoprzedzonych konkursem umów.
Na mocy umowy z 2016 r. - sygnowanej przez ówczesnego dyrektora IWS Marcina Romanowskiego - w zakresie zadań Horny-Cieślak znalazło się "badanie akt sądowych". Po 2020 r. dokumenty wskazywały na zmianę przedmiotu umowy, którym stało się wówczas "przygotowanie projektów ustaw, rozporządzeń". Wynagrodzenie miało wynosić początkowo 78 zł, do 105 zł ustalonych w ostatniej umowie.
ZOBACZ: Głośno o interwencji rzeczniczki praw dziecka. Dzieci trafiły do placówki
"Razem 16 umów zawartych bez konkursu. Instytut wypłacił z nich 223 680 zł" - czytamy w WP. Z informacji uzyskanych od Ministerstwa Sprawiedliwości (IWS podlega temu resortowi - red.) przez dziennikarzy wynika, że zewnętrzni wykonawcy do przygotowania projektów zatrudniani są wyjątkowo, w drodze konkursu lub wewnętrznych zasad, a z takiej ścieżki skorzystano sześć razy w ciągu ostatnich ośmiu lat.
IWS płacił obecnej rzeczniczce praw dziecka. Wszystko za czasów Ziobry
MS przekazało również, że "nie zlecało jednostkom podległym przygotowania aktów prawnych". WP zwróciła się do IWS z pytaniem o to, kto rekomendował zatrudnienie Horny-Cieślak i ustalił stawki za zleconą jej pracę. Jak czytamy, w archiwum nie znaleziono takich informacji. "Ponieważ umowy zawierał IWS, prawo nie wymagało w tej sytuacji konkursu: każda umowa z osobna opiewała na kwotę poniżej progu, od którego obowiązują przepisy o zamówieniach publicznych" - czytamy na portalu.
Równolegle do kwestii współpracy z IWS toczyła się sprawa powstawania tak zwanej "ustawy Kamilka". Do prac nad nią przystąpiono w następstwie tragicznej śmierci siedmioletniego Kamila, skatowanego przez jego ojczyma przy pomocnictwie matki dziecka. "Dziś wiemy, że napisały ją dwie osoby: sędzia Agnieszka Matysek, wtedy pracująca w Ministerstwie Sprawiedliwości, i Monika Horna-Cieślak. Obie nam to potwierdziły" - pisze WP.
Obecna RPD mówiła o tworzeniu projektu w rozmowie ze "Zwierciadłem" w marcu 2024 r. "Z koleżanką, sędzią Agnieszką Matysek (…) robiłyśmy to po pracy. Zaczęłyśmy jesienią 2022 r. Siedziałyśmy wieczorami w domu i pisałyśmy przepisy" - opowiadała Horna-Cieślak. Dziennikarzom WP przekazała, że za pracę nad projektem nie dostawała wynagrodzenia, co potwierdziła sędzia Matysek.
ZOBACZ: "Kim pani jest?!". Dziennikarz oburzony interwencją rzeczniczki praw dziecka
"Horna-Cieślak w tych samych miesiącach wystawiała IWS rachunki po 78 zł za godzinę za 'opracowanie propozycji zmian aktów prawnych', konsultacje i spotkania 'dot. projektowanych zmian'. Jakich przepisów to dotyczyło, rozliczenia nie mówią" - pisze WP. Rzeczniczka wskazuje, że nie był to projekt "ustawy Kamilka".
Zarówno Horna-Cieślak, jak i Matysek przekazały, że wynagrodzenie zaczęło być im wypłacane, kiedy w parlamencie ruszyły prace nad projektem, i obejmowało czas od maja do sierpnia 2023 r.
Horna-Cieślak o współpracy z IWS. "Ogólnodostępna informacja publiczna"
Po publikacji artykułu rzeczniczka praw dziecka skomentowała doniesienia. "W czasach rządów Zjednoczonej Prawicy (2016-2023), współpracowałam z Instytutem Wymiaru Sprawiedliwości oraz Ministerstwem Sprawiedliwości. Jest to ogólnodostępna informacja publiczna" - wskazała we wpisie zamieszczonym na platformie X. Dodała, że mówiła o tym między innymi w reportażu TVN.
ZOBACZ: Dzieci odebrane rodzicom. Rzeczniczka praw dziecka wyjaśnia
Odniosła się również do kwestii pobieranego wynagrodzenia, powołując się na dokumenty bankowe. "Przez 7 lat (od grudnia 2016 r. do grudnia 2023 r.) pracując w Instytucie Wymiaru Sprawiedliwości zarabiałam średnio ok. 2 200 zł netto miesięcznie" - napisała.
Jak czytamy, w tym czasie przygotowała "sześć obszernych aktów prawnych służących zwiększeniu bezpieczeństwa dzieci w Polsce i wszystkie weszły w życie". Poinformowała ponadto, że za przygotowanie projektu "ustawy Kamilka" nie pobierała wynagrodzenia do momentu wniesienia go do Sejmu.
KioskNews shows a cleaned-up reading view extracted from the publisher’s page — the original always lives on their site, not ours.