Wójt i teść szefa MON ostrzegał mieszkańców przed atakiem Rosji. Tłumaczy swoje słowa
Portal Nasza Polska opisuje, że podczas spotkania z mieszkańcami gminy Gdów w Niewiarowie (woj. małopolskie) wójt Zbigniew Wojas został zapytany, czy w ciągu pięciu miesięcy może dojść do inwazji Rosji na Polskę. Miał odpowiedzieć: "tak, tak, tak".
Serwis zaznacza, że redakcja posiada nagranie ze spotkania. Jak czytamy, wójt mówił też o piwnicach jako schronieniu, o tygodniach bez prądu, wody i gazu oraz o ćwiczeniu ewakuacji dzieci w szkołach.
Czytaj nas częściej w Google
Dalszy ciąg artykułu pod materiałem wideo
Zbigniew Wojas prywatnie jest teściem wicepremiera i ministra obrony narodowej Władysława Kosiniaka-Kamysza. Nasza Polska zastanawia się w związku z tym, czy to MON ma informacje wskazujące na możliwość ataku Rosji na Polskę w ciągu najbliższych pięciu miesięcy i czy sam minister przekazywał takie informacje wójtowi. Pytania w tej sprawie redakcja wysłała do MON, ale odpowiedzi nie nadeszły. Sprawa wzbudziła zainteresowanie lokalnych mediów. Opisała ją m.in. "Gazeta Wielicka".
Teść szefa MON tłumaczy swoje słowa dotyczące wojny. "Typowa złośliwość"
Redaktor Naszej Polski zadzwonił po spotkaniu do urzędu gminy w Gdowie i rozmawiał z wójtem. Rozmowa została zarejestrowana i opublikowana na profilu redakcji na YouTube.
Na pytanie o atak Rosji w ciągu najbliższych pięciu miesięcy, wójt odpowiedział, że opiera się na doniesieniach medialnych. — Są prognozy, to co przekazywane jest w mediach, przekazywane też jest przez różnych polityków, że wszystko na to wskazuje, że nawet do pół roku może być agresja Rosji na kraje bałtyckie, w tym Polskę. [...] Dlatego mówię, żeby mieć z tyłu głowy, żeby się przygotować w razie "W", jak braknie prądu, braknie gazu, braknie wody — stwierdził.
Reporter Naszej Polski dopytywał jeszcze o ewentualne pozyskanie jakichś informacji od szefa MON. — To jest taka typowa złośliwość [...]. Nie będę, nie będę tego powtarzać. [Są] pewne informacje, które mogę przekazać, żeby ludzie mieli świadomość. To jest mój obowiązek jako wójta, żeby ludzi przygotować do pewnych działań. Wojewoda [...] zrobił konferencję, przekazywał podobne informacje, [do tego] co ja przekazałem odnośnie ewakuacji, pokazania miejsc ewakuacyjnych, udzielania pierwszej pomocy — wyjaśnił Zbigniew Wojas.
— Jeżdżę po spotkaniach, na zebraniach wiejskich mówię mieszkańcom, że jest taka możliwość, że może nastąpić agresja, żeby się do tego przygotować — mówił wójt, dodając: "wszyscy wiemy, że zagrożenie bardzo jest duże".
— Będę robił spotkania z dyrektorami szkół, będziemy przyzwyczajać do ewakuacji. […] To będzie taka nauka po prostu, żeby dzieci nie wystraszyć. Ale żeby do dzieci dotarło, że takie coś może być — kontynuował Wojas.
KioskNews shows a cleaned-up reading view extracted from the publisher’s page — the original always lives on their site, not ours.