Zamieszki we Francji. "To krystalicznie czysta chęć sprzeciwienia się władzy"
Zamieszki we Francji. "To krystalicznie czysta chęć sprzeciwienia się władzy"
Źródło wideo: TVN24
Źródło zdj. gł.: MOHAMMED BADRA/EPA/PAP
Pokojowe demonstracje na sobotę zapowiedziano w wielu miastach Francji. Organizowały je środowiska studenckie, uczniowskie i pracownicze. Jednak, jak relacjonuje w rozmowie z TVN24 Piotr Moszyński, dziennikarz francuskich i polskich mediów, w miejscach zgromadzeń pojawiły się grupy zamaskowanych osób.
- Manifestacje były zapowiadane we wszystkich dużych miastach francuskich na godzinę 14. Ale w miejscach, w których planowano te manifestacje, już kilka godzin wcześniej zjawiły się grupy chuliganów wyspecjalizowanych w walkach z policją i bardzo te walki lubiących oraz bojówkarzy ultralewackich - mówi dziennikarz. Jak podkreśla, uczestników starć łatwo odróżnić od osób biorących udział w legalnych demonstracjach.
- Prawie wszyscy są ubrani na czarno, zamaskowani i oczywiście od rana atakują policję, a policja jest zmuszona odpowiadać - wskazuje Moszyński.
Zamieszki w Paryżu
Źródło zdjęcia: MOHAMMED BADRA/EPA/PAP
Według dziennikarza, źródeł takich zachowań należy szukać przede wszystkim w nastawieniu części uczestników do państwa i jego instytucji.
- Policja jest znienawidzona przez ultralewicę jako symbol władzy, a dla zwykłych chuliganów jest narzędziem państwa, które ich ściga i zamyka w więzieniach. To krystalicznie czysta chęć sprzeciwienia się władzy - ocenia.
Najpoważniejsze incydenty miały miejsce w Paryżu. Szczególnym punktem napięcia był Plac Republiki, jeden z największych placów stolicy Francji. - To bardzo duży plac, od którego odchodzi dziesięć różnych arterii. Właśnie tam miała się odbyć zbiórka, że tak się wyrażę, "normalnych" manifestantów - wyjaśnia Piotr Moszyński.
Jego zdaniem obecność radykalnych grup, jeszcze przed rozpoczęciem oficjalnych zgromadzeń, sprawiła, że część manifestacji szybko przerodziła się w starcia z policją i uliczne zamieszki.
Przyczyna protestów
Protesty we Francji rozpoczęły się od uczniów szkół średnich, którzy wyszli na ulice. Później dołączyli do nich studenci. Protestujących wspierają związki zawodowe.
- Walczymy, bo koszty życia są zbyt wysokie, bo ceny paliwa są zbyt wysokie, bo uczniowie szkół średnich są brutalnie atakowani i ranni w całym kraju tylko za to, że próbują protestować i domagać się większej liczby nauczycieli oraz godziwych warunków nauki - powiedziała cytowana przez Reutersa 19-letnia protestująca w Paryżu, która przedstawiła się jako Lola. Protesty trwają od kilku tygodni.
"To ostatnia faza prezydentury Emmanuela Macrona. Pozostawiaj po sobie spolaryzowany elektorat i mocno rozdrobniony krajobraz polityczny. Długotrwała walka o ograniczenie rosnącego długu publicznego nie zrobiła wrażenia na inwestorach, którzy wyzbywają się francuskich obligacji, co powoduje wzrost kosztów finansowania do najwyższego poziomu od ponad dwóch dekad" - opisała agencja Reuters.
Premier Sebastien Lecornu powiedział w czwartek, że władze obawiają się zamieszek podczas protestów. Rząd oskarżył skrajnie lewicową "France Unbowed" o podsycanie protestów, choć organizacja temu zaprzecza.
KioskNews shows a cleaned-up reading view extracted from the publisher’s page — the original always lives on their site, not ours.