ESPN DeportesReal Madrid: ¿a qué rivales enfrentará en fase liga de Champions?The Jerusalem PostOtzma Yehudit publishes children's book about Ben-Gvir's actions as Nat. Sec. ministerוואלהפקח הותקף באוטובוס בגבעת זאב - המשטרה פתחה בחקירהESPNWhite Sox give team-themed papal miter to Pope Leo XIV at the VaticanBBC NewsCricket: Today at the TestRTP DesportoBernardo Pereira campeão da Europa sénior e sub-23 de canoagem de marScreen RantPower's Next Spinoff Is One Last Chance To Revive The FranchiseHipertextualLo nuevo de Android impedirá que las apps se acaben la memoria RAM de tu móvilBusiness AMDuitsland overweegt om Britse kernwapens te helpen financieren om veiligheid te versterkenVarietyOscars: 7 Films That Could Define the Awards Season, From ‘The Odyssey’ to ‘Michael’Premium TimesUK court confirms rape, four other sexual offence charges against Poco LeeFootball ItaliaComo hope in Kean talks, but ‘stalling’ with Milan for Ricci
The Daily Newsstand · Free, Always
Thursday, August 27, 2026

Pokiereszowane ciała zmieszane z błotem i jedno zdanie z Nepalu: módlcie się za nas

Translate

Z Nepalu i Chin, gdzie po katastrofie spowodowanej błyskawiczną powodzią w himalajskiej rzece trwa dramatyczna akcja ratunkowa, płyną wstrząsające relacje. W wiadomościach przekazywanych przez osoby związane z regionem powtarza się jedno, krótkie wezwanie: "Módlcie się za Nepal".

Katastrofa rozpoczęła się od zawalenia się ogromnej masy lodu i skał w wysokich Himalajach. Lawina zablokowała górską rzekę. Następnie, kiedy ta bariera puściła, potężna fala wody, błota i gruzu ruszyła w dół doliny, niszcząc wszystko na swojej drodze.

"Gdzie jest reszta ciała?"

Na jednym z nagrań (którego nie pokazujemy, bo jest drastyczne) widać ratowników stojących nad ciałem osoby częściowo zanurzonej w błocie. Kiedy chwytają ją za ręce i próbują przenieść szczątki, okazuje się, że odnaleziono jedynie górną część ciała. Gdzie jest reszta? Nie wiadomo. I – jak wskazuje Maciej Rokus – w przypadku katastrofy o takiej sile część szczątków może nigdy nie zostać odnaleziona.

- Siła była ogromna. Masa błota, skał i wody działała jak niszczycielska lawina, która porywała ludzi, zmiatała budynki i wszystko, co znalazło się na jej drodze. Identyfikacja ofiar może być niezwykle trudna, a niektóre szczątki mogą nigdy nie zostać odnalezione. Dochodzi do sprasowania ciał z ziemią i skałami - mówi WP Maciej Rokus. To szef Grupy Specjalnej Płetwonurków RP, biegły sądowy i ekspert w dziedzinie wypadków związanych z utonięciami. Jest wstrząśnięty relacjami z Nepalu.

Skala zniszczeń też jest niewyobrażalna. Wiele miejscowości, dróg i mostów zostało zniszczonych, a część terenów pozostaje trudno dostępna dla ratowników. Służby po obu stronach granicy prowadzą poszukiwania wśród ogromnych ilości błota i gruzu.

Ratownicy transportują ofiarę powodzi w Nepalu
Ratownicy transportują ofiarę powodzi w Nepalu © East News | Niranjan Shrestha

Ocalali wyglądali jak zjawy

Na kolejnych nagraniach widać ludzi, którym udało się przeżyć. Są całkowicie umorusani błotem, wyczerpani i zszokowani. Niektórzy mają wytrzeszczone oczy, inni nie są w stanie samodzielnie się poruszać. Ratownicy wynoszą ich na rękach w stronę bezpieczniejszych miejsc, z dala od koryta rzeki i terenów, przez które wciąż może przemieszczać się błoto oraz woda.

WIDEO

Podali przyczynę powodzi w Nepalu. Najpierw wstrząs, później fala

– Jako osoba związana z wodą, bezpieczeństwem i pracą w terenie wiem, jak łatwo w takich warunkach stracić kontrolę nad sytuacją, nawet przy dobrym przygotowaniu. A tutaj mamy katastrofę wysokogórską o ogromnej skali: falę gruzowo-wodną, zniszczoną infrastrukturę i setki osób, których los wciąż jest nieznany. Dlatego pomoc musi być prowadzona w sposób zorganizowany i bezpieczny - mówi Maciej Rokus.

Ekspert podkreśla, że wraz z upływem godzin i dni akcja ratunkowa będzie prawdopodobnie obejmować coraz trudniej dostępne rejony. Konieczne będzie nie tylko poszukiwanie zaginionych i ewakuacja rannych, ale także dostarczenie ocalałym czystej wody, żywności, leków i podstawowych środków higienicznych.

Miejscowość Devighat w Nepalu
Miejscowość Devighat w Nepalu - to co zostało po przejściu wściekłego żywiołu © East News | PRABIN RANABHAT

- W takich górach zagrożenie nie kończy się w chwili, gdy przejdzie pierwsza fala. Trzeba cały czas kontrolować sytuację i monitorować niestabilne zbocza oraz możliwość kolejnych osuwisk - mówi dalej Rokus.

- Ważne jest też rozdzielenie ról: jedne zespoły zajmują się poszukiwaniem zaginionych i wydobywaniem ciał, inne opieką medyczną, kolejne logistyką i dystrybucją pomocy, a osobny kanał powinien odpowiadać za informację dla rodzin i mediów. W pierwszych dniach priorytetem jest ratowanie życia, w kolejnych etapach – stabilizacja sytuacji, odbudowa infrastruktury i wsparcie psychiczne dla poszkodowanych - opisuje ekspert.

To nie koniec dramatu Nepalu? Odkryli kolejne zagrożenie

Analiza zdjęć satelitarnych wskazuje, że katastrofę mógł zapoczątkować potężny obryw lodu i skał z masywu Langtang Lirung, szczytu o wysokości 7245 m n.p.m. Spływający po zboczach gruz miał następnie zablokować wezbraną monsunem rzekę Lhende Khola, tworząc naturalną zaporę i tymczasowe jezioro. Gdy bariera pękła, ogromna masa wody, błota i głazów ruszyła w dół doliny, niszcząc nepalsko-chińskie przejście graniczne i infrastrukturę położoną wzdłuż rzeki. Taki scenariusz katastrofy odtworzył Kunda Dixit, dziennikarz "Nepali Times".

Naukowcy ostrzegają, że w całym regionie Himalajów znajdują się liczne potencjalnie niebezpieczne jeziora polodowcowe. Badanie przeprowadzone przez Międzynarodowe Centrum Zintegrowanego Rozwoju Obszarów Górskich (ICIMOD) oraz Program Narodów Zjednoczonych ds. Rozwoju zidentyfikowało 3624 takie jeziora w Nepalu, Indiach i Tybecie. Czterdzieści siedem z nich sklasyfikowano jako potencjalnie niebezpieczne i zagrożone przerwaniem, w tym 21 w Nepalu.

Tymczasem chińskie władze ostrzegły przed nowo powstałym jeziorem zaporowym w pobliżu granicy z Nepalem, które – według ich szacunków – jest już przepełnione i może przerwać naturalną barierę, uwalniając ogromne ilości wody.

Jezioro powstało w pobliżu ujścia rzek Chhochen Khola i Purepu Tsangpo. Jego objętość oszacowano na około 2 mln metrów sześciennych, ale w ciągu najbliższych trzech dni ma do niego napłynąć kolejne 3 mln metrów sześciennych wody. Chińskie służby monitorują sytuację i prowadzą symulacje możliwego przebiegu powodzi, obawiając się nagłego przerwania naturalnej zapory. Jeśli dojdzie do jej przerwania, kolejna fala może ruszyć w dół systemu rzecznego, zagrażając miejscowościom i infrastrukturze położonym niżej.

View the original on Wirtualna Polska

KioskNews shows a cleaned-up reading view extracted from the publisher’s page — the original always lives on their site, not ours.