Wygrana AfD nie cieszy Francji. Nawet prawicowe RN się dystansuje
Zwycięstwo prawicowo-populistycznej partii AfD w niemieckiej Saksonii-Anhalcie wywołało ostre reakcje we Francji. Tamtejsi politycy krytykują centrowe elity za doprowadzenie do tego historycznego wyniku. "W Niemczech wraca skrajna prawica" - oświadczył lider Francji Nieujarzmionej Jean-Luc Melenchon.
Źródło zdjęć: © Getty Images, PAP
Najważniejsze informacje:
- Według sondaży AfD uzyskała około 44 procent głosów i ma szansę przejąć władzę w niemieckim landzie.
- Lider francuskiej lewicy Jean-Luc Melenchon uznał to za dowód zaślepienia centrowej polityki w Europie.
- Były premier Francji Gabriel Attal nazwał niedzielny wynik niemieckich wyborów sygnałem ostrzegawczym.
Zgodnie ze wstępnymi prognozami prawicowo-populistyczna Alternatywa dla Niemiec (AfD) odniosła w niedzielę 6 września zdecydowane zwycięstwo w wyborach do regionalnego parlamentu w Saksonii-Anhalt. Wynik na poziomie około 44 procent daje tej antyestablishmentowej partii szansę na samodzielne utworzenie rządu. Byłby to pierwszy taki przypadek na szczeblu kraju związkowego w historii powojennych Niemiec.
Sukces ten odbił się szerokim echem we Francji, wywołując dyskusję wśród polityków przygotowujących się do przyszłorocznych wyborów prezydenckich. Głos w sprawie zabrał między innymi Jean-Luc Melenchon, lider skrajnie lewicowej partii Francja Nieujarzmiona (LFI), który planuje ubiegać się o urząd prezydenta w 2027 r. Polityk opublikował swoje stanowisko w mediach społecznościowych, winą za wzrost nastrojów radykalnych obarczając europejskie elity.
"W Niemczech wraca skrajna prawica" - napisał Melenchon na platformie X. "To katastrofalny przejaw zaślepienia polityki centrowej w Europie" - dodał w kolejnym wpisie lider formacji.
Francuski polityk odniósł się także do polityki bezpieczeństwa realizowanej obecnie przez rząd w Berlinie, uznając, że w obliczu rosnącego poparcia dla radykalnej prawicy militaryzacja zachodniego sąsiada staje się dla władz w Paryżu problematyczna.
"W tych warunkach niemiecki projekt militarny, by stworzyć pierwszą armię konwencjonalną w Europie, jest dla Francji nie do zaakceptowania" - podkreślił szef LFI.
Apel byłego premiera i komentarz komunistów
Niedzielne wyniki skomentował również Gabriel Attal. Były centrowy premier Francji, który także planuje wziąć udział w wyścigu o Pałac Elizejski w 2027 r., ocenił sukces Alternatywy dla Niemiec jako zjawisko niezwykle niepokojące. Swoje stanowisko przedstawił podczas wywiadu dla francuskiej stacji telewizyjnej BFMTV. - To prawdziwy sygnał ostrzegawczy - ocenił Gabriel Attal.
- Należy wyciągnąć wnioski z tej sytuacji - zaapelował do polityków we Francji.
O przyczynach takiego a nie innego wyboru dokonanego przez niemieckich obywateli wypowiedział się również szef francuskiej Partii Komunistycznej (PCF) Fabien Roussel.
"Wszędzie w Europie zyskuje skrajna prawica ze swoim programem nienawiści. Sprzyja jej bieda i deindustrializacja" - napisał w mediach społecznościowych francuski działacz.
Zjednoczenie Narodowe dystansuje się od AfD
Do dyskusji włączyli się także przedstawiciele francuskiej prawicy. W imieniu Zjednoczenia Narodowego, czyli ugrupowania kojarzonego z Marine Le Pen, oficjalne stanowisko przedstawił deputowany Jean-Philippe Tanguy. Zaznaczył on przede wszystkim, że jego formacja polityczna już dawno zerwała oficjalne związki z Alternatywą dla Niemiec.
Polityk skomentował jednocześnie nastroje społeczne panujące za wschodnią granicą, wskazując na gospodarcze powody odwracania się obywateli od partii głównego nurtu. - Przyjmuję do wiadomości to głosowanie - stwierdził deputowany.
- Wyraża ono niezadowolenie z partii, które nie kontrolują imigracji, gospodarki i cen energii - dodał przedstawiciel Zjednoczenia Narodowego.
Cały dzień w biegu? Skrót wydarzeń codziennie wieczorem w Twojej skrzynce
KioskNews shows a cleaned-up reading view extracted from the publisher’s page — the original always lives on their site, not ours.