ESPN DeportesRockets esperan 'despegar' con regreso de VanVleetESPNNC State QB Bailey, addressing costly fumble, says he was trying to run out clockThe Jerusalem PostTrump’s trap: Solving Hormuz crisis saves Iranian regime, and threats don't work - analysisRTP DesportoFrederico Varandas defende continuidade de Rui Borges. Champions "é o objetivo número um"Wirtualna Polska"Willa plus". Kolejne zatrzymania i zarzuty prokuraturyGlobal NewsMontreal’s inspector general recommends a $700,000 fine for waste-management companyTagesschauAußenminister Rubio lädt Russlands Präsident Putin zu G20-Gipfel einNU.nlProvincie Zeeland waarschuwt voor aangespoelde stookolie op strandenCBS NewsU.S., Iran hold first talks since June as Trump threatens annihilationTechCrunchModal Motors is trying to cut China out of electric motors entirelyRai NewsVolley, in campo Italia-Finlandia: chi vince trova la Francia in semifinale. DIRETTA su Rainews.itFutura Sciences25 ans, une bascule : l'ARN Messager, de la Covid-19 aux vaccins personnalisés contre le cancer
The Daily Newsstand · Free, Always
Wednesday, September 23, 2026

"Kim pani jest?!". Dziennikarz oburzony interwencją rzeczniczki praw dziecka

Translate

W środowym wydaniu programu "Punkt Widzenia Jankowskiego" prowadzący Grzegorz Jankowski rozmawiał na temat zdarzenia, do którego doszło w połowie sierpnia na warszawskiej Białołęce. Rzeczniczka praw dziecka Monika Horna-Cieślak wdała się wówczas w sprzeczkę z kobietą, którą przyłapała na stosowaniu przemocy wobec swojego czteroletniego dziecka.

O spawie poinformował portal Zero.pl, który relacjonuje, że gdy Rzecznik zwróciła kobiecie uwagę została zwyzywana. O sprawie poinformowano policję, która sprawdziła, czy istnieją podstawy do podjęcia interwencji w związku z bezpieczeństwem dzieci. Horna-Cieślak interweniowała też w sądzie rodzinnym, który starała się przekonać, że kobiecie i jej mężowi powinno się odebrać ich dzieci.

Ostatecznie, ani policja, ani sąd nie odnaleźli przesłanek do tak radykalnego działania. Sąd nakazał natychmiastowy powrót małoletnich do prawnych opiekunów i wskazał, że działania Horny-Cieślak mogą nosić znamiona "przemocy instytucjonalnej". 

ZOBACZ: Dzieci odebrane rodzicom. Rzeczniczka praw dziecka wyjaśnia

- Policja się niestety boi - grzmiał w programie Jankowski, mówiąc na temat sprawy. - Przychodzi taka pani rzecznik i stawia na nogi całą komendę. Policja informuje w ogóle, że komendanta nie było wówczas na komendzie bo to był dzień wolny. Pani ma takie długie ręce, że potrafi pani organizować takie spotkania - pytał retorycznie Rzeczniczki Praw Dziecka.

- Normalny, zwykły człowiek często nie może się doprosić interwencji, a pani stawia na nogi całą komendę miejską? Kim pani jest? Kim pani jest, że stawa pani pół warszawskiej policji na nogi? Strach iść przed panią z dzieckiem - komentował Grzegorz Jankowski.

Grzegorz Jankowski grzmi w studiu. Chodzi o Rzecznika Praw Dziecka

Prowadzący "Punktu Widzenia Jankowskiego" wytknął także inne kontrowersje Moniki Hornej-Cieślak. - Najpierw 'osoby uczniowskie', odbiera pani dzieciom płeć. Wcześniej wymyśliła pani te durne lody, których nie można było dawać dzieciom z biało-czerwonym paskiem na świadectwie. Co pani w ogóle wymyśla? - wskazywał.

W programie zwrócił się także do policji. - Jaj nie macie w tej policji po prostu. (...) Urzędnik wysokiej ranki przyszedł, tak jest - mówił Jankowski, wykonując gest salutowania. - Co to za zwyczaje w ogóle? Urzędnik przychodzi, a wy od razu organizujecie spotkanie - reagował na sytuację.

WIDEO: Grzegorz Jankowski o rzeczniczce praw dziecka

W trakcie programu przytoczył także historię zakupów z synem, kiedy odmówił mu kupienia lizaka, na co dziecko w odpowiedzi zaczęło krzyczeć. - Kobieta, która stała za mną w kolejce mówiła: 'pan nie umie wychowywać dziecka'. No nie umiem, rzecznika praw dziecka mi dajcie. Zabierzcie mi dzieci - uniósł się prowadzący. 

ZOBACZ: Głośno o interwencji rzeczniczki praw dziecka. Dzieci trafiły do placówki

- Kobieto, pani rzecznik. Jest tyle kontrowersji wokół pani, że powinna pani mieć krztę honoru i podać się do dymisji - zaapelował do Moniki Hornej-Cieślik.

Zapytał także "jakie ona musi mieć chody", jeśli może postawić na nogi całą komendę miejską w Warszawie. - To co ona może jeszcze zrobić? Dziecko zabrać? - pytał Grzegorz Jankowski.

"Kim pani jest", "powinna się pani podać do dymisji". Reakcje Jankowskiego na działania Rzeczniczki Praw Dziecka

Horna-Cieślik była także dopytywana o sprawę na antenie Polsat News. Tłumaczyła, że czekając na autobus zobaczyła kobietę, która w bardzo wulgarny sposób odnosiła się do swojego kilkuletniego dziecka. - Więc proszę sobie wyobrazić, jeżeli w miejscu publicznym matka w taki sposób mówi do własnych dzieci, to co się dzieje w czterech ścianach? - pytała.

Podczas rozmowy prowadzący Michał Cholewiński przytoczył fragment orzeczenia sądu dotyczące tego, że działania Hornej-Cieślak "mogą nosić wyraźne znamiona przemocy instytucjonalnej, a machina państwowa i urzędowa została uruchomiona w sposób rażąco nieproporcjonalny do zaistniałego zdarzenia".

Według sądu "punktem wyjścia było co najwyżej szarpnięcie dziecka przez matkę i słowa, że 'przez całe życie muszę się z tobą męczyć' oraz wulgaryzmy wobec pani Moniki Horny-Cieślak". Również wezwani na miejsce policjanci mieli nie widzieć podstaw do tego, żeby odebrać dzieci rodzicom.

ZOBACZ: Nowy Rzecznik Praw Obywatelskich. Jest decyzja Senatu

Mimo to dochodziło do tajemniczych weekendowych spotkań RPD z komendantem stołecznym policji, które policja określiła mianem "roboczych". - Czy wywierała pani presję na policję, żeby dzieci od rodziców zabrać? - zapytał. 

- Po pierwsze, bardzo bym chciała, żeby sąd bazował na całości materiału dowodowego. (...) Kiedy dowiedzieliśmy się w poniedziałek, że jest rozprawa, która ma dotyczyć tego, co się wydarzyło, sąd mnie nawet nie wezwał, żebym składała zeznania w charakterze świadka. Sama się stawiłam - odpowiedziała. - Druga rzecz, nie spotykałam się z żadnym panem komendantem - dodała.

View the original on Polsat News

KioskNews shows a cleaned-up reading view extracted from the publisher’s page — the original always lives on their site, not ours.