Uczestnik nielegalnego wyścigu w Nowym Sączu na wolności. Sąd nie zgodził się na jego tymczasowe aresztowanie
Sąd Rejonowy w Nowym Sączu nie zgodził się na umieszczenie w areszcie tymczasowym 20-letniego kierowcy BMW, który jest podejrzany o udział w wyścigu ulicznym, jaki mógł odbyć się na ulicach Nowego Sącza w minioną sobotę. W czasie nielegalnej rywalizacji inny z biorących w niej udział kierowców śmiertelnie potrącił 50-letniego pieszego.
Dramatyczny wypadek w Nowym Sączu to pokaz, jak brawurowo jeżdżą Polacy
Źródło zdjęć: © X
Prokuratura dla kierowcy BMW, który został zatrzymany w niedzielę wieczorem, wystąpiła we wtorek. Wcześniej przedstawiła mu zarzuty udziału w nielegalnym ulicznym wyścigu. Śledczy w ten sam dzień skierowali do sądu także wniosek o umieszczenie 20-latka z jednej z miejscowości pod Nowym Sączem w areszcie tymczasowym.
Zdaniem Prokuratury Rejonowej w Nowym Sączu, przebywanie mężczyzny na wolności mogło dać mu możliwość wpływania na świadków i mataczenia w śledztwie.
Sąd Rejonowy w małopolskim mieście nie poparł jednak obaw prokuratora. Nie zgodził się na areszt tymczasowy dla kierowcy. W zamian zdecydowano, że ten będzie mógł przebywać na wolności po wpłaceniu 12 tys. zł kaucji. 20-latek ma też dozór policyjny i zakaz opuszczania Polski.
Wcześniej do aresztu trafił 21-letni kierowca Volkswagena, który z prędkością 120 km/h bezpośrednio śmiertelnie potrącił pieszego na pasach.
Przebieg wypadku na nowosądeckich alejach
Do tragicznego potrącenia doszło w sobotę około godziny 17:30 na ulicy Piłsudskiego w Nowym Sączu. 50-letni mężczyzna przechodził przez wyznaczone przejście dla pieszych, prowadząc na smyczy psa.
Jadący prawym pasem samochód zatrzymał się, by ustąpić mu pierwszeństwa. Wtedy lewym pasem z ogromną prędkością nadjechał 21-letni kierowca Volkswagena. Mężczyzna wyprzedził zatrzymujący się pojazd i z impetem uderzył w pieszego. 50-latek zginął na miejscu. We wtorek w Zakładzie Medycyny Sądowej w Krakowie przeprowadzono sekcję zwłok ofiary.
Jak ustalili śledczy, oskarżony jako drugi kierowca BMW dotarł do przejścia dla pieszych tuż po potrąceniu i zatrzymał swój pojazd przed pasami. Obaj młodzi kierowcy znali się od około półtora roku. 20-latek z BMW nie był w przeszłości karany za przestępstwa, jednak podobnie jak główny sprawca potrącenia otrzymywał wcześniej mandaty za wykroczenia drogowe, w tym za przekraczanie dozwolonej prędkości.
21-letni kierowca Volkswagena został zatrzymany tuż po wypadku. Usłyszał zarzut spowodowania wypadku komunikacyjnego ze skutkiem śmiertelnym w związku z nielegalnym wyścigiem. Sąd zastosował wobec niego tymczasowy areszt na trzy miesiące.
Zgodnie z informacjami przekazanymi przez prokuraturę, Volkswagen w momencie tragedii poruszał się z prędkością co najmniej 120 km/h w miejscu, gdzie obowiązywało ograniczenie do 60 km/h.
Cały dzień w biegu? Skrót wydarzeń codziennie wieczorem w Twojej skrzynce
KioskNews shows a cleaned-up reading view extracted from the publisher’s page — the original always lives on their site, not ours.