Daily MaverickDIVISIVE WORDS: ‘We never called for literal killing’ — Malema appeals for farm killings to stop.The Jerusalem PostFAA: Plane crashes in Palm Beach, Florida after rapid dive, killing nine passengersInquirerRobredo, Salceda families remember departed loved ones on All Saints’ DayZDF heuteEntdecken Sie das ZDF-NachrichtenstudioBBC NewsNine killed in 'horrific' Florida jet crashANSA SportGp del Messico, dopo l'incidente di Bottas si riparte. Antonelli a un passo dal titoloLa PressePrès du Marché Atwater | Un incendie fait rage sur le toit d’un bâtiment résidentielNU.nlOekraïense waarschuwingsapp gehackt, valse alarmen over nucleaire dreigingIl Fatto QuotidianoAntonelli campione a 20 anni, il bambino col casco troppo grande diventato fenomeno | L’incidente a 14 anni, la collanina della mamma e il ruolo del papà: “Lui è la mia roccia”SportstarIndia A vs New Zealand A LIVE Score, 2nd unofficial Test Day 3: Siraj removes Boyle on 110, NZ-A loses fourth wicketQuemTaís Araujo samba muito em feijoada do Salgueiro após ser anunciada como destaqueThe Sydney Morning HeraldWe can’t accept a political culture that discourages good people from serving their communities
The Daily Newsstand · Free, Always
Sunday, November 1, 2026

Awantura o dorsze w Norwegii. Polscy wędkarze obwiniani o pustoszenie łowisk

Translate

Norweskie ryby tylko dla Norwegów? Tego chce Elisabeth Sordahl, burmistrzyni gminy Oksnes, jednego z wędkarskich rajów na północy Norwegii. 26 października na portalu dla wędkarzy ogłosiła, że proponuje zakaz wywozu ryb złowionych przez turystów. W materiale zarzucono zagranicznym wędkarzom, że wywieźli z Norwegii ryby o wartości blisko 4 mld koron norweskich (ok. 1,9 mld zł). Polacy są jednymi z głównych podejrzanych – odwiedzają Norwegię tysiącami.

To nowa odsłona sporu o turystykę wędkarską. Afera bliźniacza z doniesieniami o "gangach rumuńskich grzybiarzy" w Polsce – pojedyncze przypadki urastają do rangi opowieści o całej grupie, która przyjeżdża grabić miejscowe zasoby.

– Wędkarze turyści nie są w stanie wyłowić znaczących ilości ryb. Mówimy o kilku tysiącach ton. Tymczasem mierzymy się z niesprawiedliwym stereotypem, jakoby amatorzy opróżniali morze. Podsyca to lobby zawodowych rybaków. Tak naprawdę to oni wyławiają setki tysięcy ton ryb, ale wygodnie jest zrzucić winę na zagranicznych turystów – mówi Wirtualnej Polsce Maciej Rogowiecki.

Nasz rozmówca od ponad 20 lat zajmuje się organizacją wypraw wędkarskich do Norwegii. Jest współwłaścicielem i kierownikiem biura Eventur Fishing (wyprawynaryby.pl), jednego z największych biur podróży wędkarskich w Europie Środkowo-Wschodniej.

Norweskie dorsze tylko dla Norwegów?

Burzę wokół turystyki wędkarskiej w Norwegii podsycają doniesienia służb celnych o busach z lodówkami, w których przewożone są zamrożone filety rybne. Na granicy zatrzymywano m.in. Polaków i Niemców. W 2024 r. skonfiskowano łącznie 13 ton filetów, a w 2025 r. 9,6 tony. Nie podaje się, obywatele jakich krajów najczęściej łamią przepisy.

Władze odpowiedziały na problem ograniczeniami. W 2026 r. limit wywozu wynosi 15 kg filetów, a od 2027 r. ma zostać obniżony do 10 kg. Taką liczbę ryb będzie można wywozić dwa razy w roku. Część polskich przedsiębiorców obawia się, że zła prasa wokół turystyki wędkarskiej w końcu skłoni norweskich polityków do wysłuchania postulatów takich osób jak burmistrzyni Oksnes i wprowadzenia całkowitego zakazu wywozu ryb przez turystów. Uderzyłoby to w legalnie działające firmy organizujące wyprawy.

– To absurd. Wędkarze nie zabierają ryb do domu z chciwości czy biedy. Uważam, że zabranie złowionych ryb jest częścią całej przygody. Nie chodzi o pieniądze. Uczestnicy płacą sporo za udział w wyprawie. To nie są biedni ludzie, których nie stać na zakup ryb. Po prostu chcą zabrać do domu część tego, co sami złowili – mówi Maciej Rogowiecki.

To niejedyny taki głos. "Pod pretekstem walki z przemytem i nadmiernymi połowami turystów wędkarskich wprowadzane są kolejne ograniczenia", uważa Stine S. Haldorsen, dyrektor norweskiej firmy Din Tur AS. Napisała do przedstawicieli branży wiadomość, w której wyraziła obawy dotyczące konsekwencji negatywnego wizerunku turystyki wędkarskiej.

Polacy są przedstawiani jako główna banda rabusiów?

Stereotyp dotyczący wędkarzy z Europy Środkowo-Wschodniej ma ponad 10-letnią historię. Jednym z jego źródeł był artykuł sprzed siedmiu lat, w którym norweski dziennikarz Cato Bekkevold opisywał Polaków, Czechów i Litwinów jako rabusiów niszczących łowiska. Zarzucał im, że piją piwo, palą papierosy, śmiecą, hałasują, a wszystko, co złowią, bezlitośnie wrzucają do siatek.

Materiał zilustrowano grafiką przedstawiającą łódź wędkarską płynącą po malowniczym fiordzie. Na pokładzie odbywa się impreza, a wokół pływają puszki po piwie i śmieci.

Norweskie media opisują kontrole zagranicznych wędkarzy, przedstawiając Polaków jako przemytników wywożących ogromne ilości filetów. Portal NRK opisał m.in. przypadek grupy, która dwoma polskimi samochodami próbowała wywieźć 500 kg filetów z dorsza. Jeden z Polaków wziął odpowiedzialność na siebie, płacąc 20 tys. koron grzywny i – jak relacjonował celnik – jedyne, o co pytał, to czy kara będzie wysoka.

Po fali nagłówków o tym, że "przemyt ryb to prawdopodobnie zorganizowana przestępczość", zaczęły powstawać grafiki przedstawiające typowego "rabusia" jako Polaka w busie z lodówką. Jak ocenia szef jednego z ośrodków, trudno już walczyć z negatywną opinią o turystach wędkarskich.

– Winni nie są wędkarze. Problemem są przemysłowe połowy, prowadzone na dużą skalę. To na nie powinno się zwracać uwagę, ale łatwiej zrzucić odpowiedzialność na turystów. Trzeba wskazać winnego wśród obcych. Tacy już są Norwegowie, bezczelni, przemądrzali, gorsi buce niż polscy górale – mówi WP inny z polskich przedsiębiorców.

Jak tłumaczy, nie zawsze chodzi o świadome łamanie przepisów. Zdarzało się, że grupa liczyła siedem osób, ale tylko dwie wracały samochodem, przewożąc bagaże pozostałych. Pozostała piątka leciała samolotem. Nie wszyscy mieli świadomość, że zabierając filety w imieniu całej grupy, przekraczają dozwolony limit. A wtedy wybucha afera w mediach o "polskich przemytnikach".

Naukowiec "uniewinnia" wędkarzy

Przed wrzucaniem wszystkich wędkarzy do jednego worka przestrzegał także Keno Ferter z norweskiego Instytutu Badań Morskich. W artykule opublikowanym w czerwcu 2024 r. na stronie instytutu podkreślał, że osoby zatrzymywane w autach wypełnionych filetami nie są turystami wędkarskimi, lecz zajmują się zorganizowaną przestępczością. Apelował, by nie utożsamiać ich z legalnie łowiącymi turystami.

Kolejny rozmówca Wirtualnej Polski, przedsiębiorca prowadzący ośrodek sportowo-wędkarski na północy Norwegii, postanowił sprawdzić, kto naprawdę rabuje norweskie ryby. Według norweskiej organizacji NHO Reiseliv liczba wędkarzy korzystających z zarejestrowanych ośrodków wędkarskich wynosi około 215 tys. rocznie.

To właśnie ich należy uwzględniać w szacunkach wywozu ryb, bo tylko goście takich ośrodków mogą legalnie zabierać złowione ryby za granicę. Z obowiązkowych raportów połowowych firm wynika, że turyści łowią około 1,5 mln sztuk ryb rocznie, ważących łącznie 7,5 tys. ton. Podobny wynik daje przeliczenie limitu wywozu: 215 tys. osób może zabrać po 15 kg filetów, co odpowiada około 35 kg całej ryby na osobę. Dla porównania, w 2025 r. norweskie połowy wyniosły 1,89 mln ton. Oznacza to, że połowy turystyczne stanowią mniej niż pół procenta tej ilości.

View the original on Wirtualna Polska →

KioskNews shows a cleaned-up reading view extracted from the publisher’s page — the original always lives on their site, not ours.