Donald Tusk odpowiada na groźby Szymona Hołowni. "Będę zdeterminowany"
Premier, pytany jeszcze w piątek o tę decyzję, przekazał, że ma dwie kandydatury na jej stanowisko. Dodał, że są to kobiety, a nazwisko poda po powrocie do Polski z wizyty w Indiach i Wietnamie.
O to, kto zastąpi Pełczyńską-Nałęcz, szef polskiego rządu pytany był ponownie podczas poniedziałkowego briefingu w Hanoi. — Nie miałem czasu ani możliwości konsultować z nikim moich planów w sprawie tego konkretnego resortu opuszczonego przez panią Pełczyńską-Nałęcz — przyznał Tusk.
Dalszy ciąg artykułu pod materiałem wideo
Podkreślił przy tym, że Polska jest "blisko mety, jeśli chodzi o pozyskiwanie, rozliczanie funduszy, przede wszystkim z Krajowego Planu Odbudowy" i to — jak dodał — to pani Pełczyńska-Nałęcz była od wykonania tej roboty.
Premier zaznaczył też, że nie będzie "publicznie krytykował" odejścia byłej minister. — Odeszła, krzyż na drogę. To nie była moja decyzja. To nie ja ją wyrzucałem z jej partii. Wszyscy, którzy poznali panią ministrę, wiedzą dobrze, że dobrze się stało — powiedział.
— Zaproponuję ten resort osobie, co do której będę miał stuprocentową pewność, zaufanie, że dobrze do końca rozliczy wielki projekt, bo mówimy o miliardach euro dla Polski, a nie o jakichś partyjnych rozgrywkach. Będę otwarty, będę rozmawiał, ale w tej kwestii będę absolutnie zdeterminowany — podkreślił szef rządu.
Szef rządu dodał, że ma dwie świetne kandydatury i jedna z nich obejmie ten urząd. Tusk wskazał, że jest "przekonany", iż osoba, która przejmie ministerstwo funduszy, "zyska poparcie wszystkich", bo — jak podkreślił — obydwie kandydatki są bezpartyjne i kapitalnie przygotowane do roboty.
"Nie będziemy uczestniczyć w pracach rządu". Szymon Hołownia stawia ultimatum
Szymon Hołownia, pytany podczas piątkowej konferencji prasowej, czy po odejściu Pełczyńskiej-Nałęcz z rządu resort funduszy i polityki regionalnej pozostanie w rękach Polski 2050, odparł, że w tej kwestii "obowiązują ustalenia koalicyjne". Dodał, że głęboko wierzy, iż zostaną one dotrzymane.
— Uważam, że to miejsce, skoro przypadło Polsce 2050 w tym podziale odpowiedzialności, przy Polsce 2050 powinno pozostać — podkreślił Hołownia. Przypomniał, że zgodnie z umową koalicyjną koalicja 15 października "wszystkie decyzje [...] podejmuje w drodze konsensusu". — Oczekuję, że w tej sprawie również konsensualna decyzja zapadnie — dodał.
Odnosząc się do słów premiera, Hołownia podkreślił, że on również ma "kandydatów i kandydatki na to odpowiedzialne stanowisko ministra funduszy i polityki regionalnej". Wyraził nadzieję, że po powrocie szefa rządu z Indii będą mieli okazję porozmawiać o tym, "jak ma wyglądać zakres odpowiedzialności za państwo Polski 2050 w tym rządzie".
Dopytywany, czy jeżeli w kwestii wyboru szefa MFiPR nie dojdzie do konsensusu, Polska 2050 wyjdzie z koalicji, Hołownia zaprzeczył. — Nie wyjdziemy z koalicji, natomiast nie będziemy uczestniczyć w pracach rządu — zapowiedział. Zastrzegł, że nie zakłada takiego scenariusza.
Hołownia został również zapytany, czy w takiej sytuacji inni ministrowie należący do Polski 2050 również wyjdą z rządu "na znak solidarności". — Tak będę rekomendował — odparł Hołownia.
KioskNews shows a cleaned-up reading view extracted from the publisher’s page — the original always lives on their site, not ours.