Poważny incydent przed bazą RAF. Rolniczka o "grupie mężczyzn w kapturach i kominiarkach"
W pobliżu bazy RAF Fairford aresztowano pięciu mężczyzn podejrzanych o przygotowywanie ataku terrorystycznego
Źródło wideo: TVN24
Źródło zdj. gł.: JUSTIN TALLIS/AFP/East News
Brytyjska policja nadal przesłuchuje pięciu zatrzymanych w pobliżu bazy lotniczej wykorzystywanej przez siły lotnicze USA do przeprowadzania ataków na Iran - informuje Reuters. Przebywają w areszcie pod zarzutem przygotowywania zamachu terrorystycznego oraz przestępstw związanych z materiałami wybuchowymi.
Jak informowano wcześniej poważny incydent ogłoszono po tym, jak we wczesnych godzinach w niedzielę zgłoszono obecność trzech "podejrzanych pojazdów" zmierzających w stronę bazy. Jak mówił w niedzielę prezydent Stanów Zjednoczonych Donald Trump, do zatrzymania doszło w wyniku współpracy amerykańskiego i brytyjskiego wywiadu. Tymczasem BBC informuje, że na grupę mężczyzn natknęła się przypadkiem rolniczka, która zadzwoniła się na numer alarmowy.
BBC: rolniczka powiadomiła służby
Rolniczka, która w poniedziałek udzieliła anonimowo wywiadu w programie BBC "Today", relacjonowała, że w nocy z soboty na niedzielę wracała z imprezy, gdy drogę zablokowały jej trzy białe furgonetki, które uznała za podejrzane. Zobaczyła "dużą grupę mężczyzn w kapturach i kominiarkach". - Gdy mnie zauważyli, rozbiegli się. Część wbiegła na pole, inni w stronę wioski. Wtedy zorientowała się, że dzieje się coś bardzo niezwykłego - relacjonowała. Wykręciła więc numer alarmowy.
- W ciągu 10 minut we wsi zaroiło się od uzbrojonych policjantów. Myślę, że to fart sprawił, iż dotarłam do wsi mniej więcej w tym samym czasie, co te furgonetki - wyjaśniła. - Jestem całkowicie zszokowana, że to na mnie, zwykłej obywatelce, spoczął obowiązek zauważenia i zgłoszenia tej sytuacji Uważam, że mój telefon pod numer alarmowy udaremnił ich plany - mówiła w BBC.
Jak pisze BBC zgłoszenie od kobiety na numer alarmowy 999 miało wpłynąć o godzinie 01.36. Policja w Gloucestershire informowała, że zostali zawiadomieni około godziny 00.45.
Rolniczka oceniła w programie, że "ktoś zawiódł", skoro do zdarzenia doszło blisko domów prywatnych, a "śpiący w nich ludzie nie mieli pojęcia o potencjalnym zagrożeniu". W związku z ogłoszeniem "poważnego incydentu" w niedzielę ewakuowano 85 domów w pobliskiej wsi Whelford.
Baza lotnicza w Fairford
Źródło zdjęcia: Reuters
Trump: wywiad miał ich na oku
Prezydent Donald Trump odniósł się do sprawy już w niedzielę. - Prowadzono w ich sprawie śledztwo. Chcieli wyrządzić wielkie szkody w naszej bazie, ale współpraca z Brytyjczykami świetnie zadziałała - mówił Trump po przylocie do Chicago na turniej golfa. Dodał, że wywiad USA miał ich "od dawna na oku".
"Istnieje wyraźna sprzeczność między szczegółową i wiarygodną relacją miejscowej rolniczki - która wszczęła alarm, widząc zamaskowanych mężczyzn w kapturach w pobliżu furgonetek - a twierdzeniem Donalda Trumpa, jakoby obserwowano tych ludzi od dłuższego czasu" - zauważa BBC. "Jeśli słowa prezydenta USA są prawdziwe, oznacza to, że ktoś zaniedbał swoje obowiązki, dopuszczając do tego, by mężczyźni ci zbliżyli się do bazy" - komentuje stacja.
Brytyjski minister obrony Wes Streeting uważa, że rolniczka, która powiadomiła służby, miała jedynie "częściowy obraz" sytuacji. W poniedziałkowym wywiadzie dla BBC podziękował mieszkańcom za wykazanie się "czujnością i "wyrozumiałością". W odpowiedzi na pytanie, czy w incydent zaangażowany był Iran oświadczył, że "nierozsądnym" byłoby spekulowanie przez niego na temat motywów aresztowanych osób.
KioskNews shows a cleaned-up reading view extracted from the publisher’s page — the original always lives on their site, not ours.