ESPNSources: Browns' sack leader Graham (knee, ankle) set to miss a few weeksRTP Desporto18h30 Cristiano Ronaldo merece despedida com dignidadeDaily MaverickSA doesn’t know how many leopards it has. Trophy hunting quotas are setESPN DeportesQué sigue para Clark y las Fever tras ser eliminadasThe Jerusalem PostAbu Shehadeh withdraws after Supreme Court signals disqualificationBollywood HungamaEXCLUSIVE: BIG BREAKTHROUGH for Salman Khan’s Maatrubhumi as it gets government clearance; revised film shows India-China ties in a positive lightZDF heuteAktuelle Pressemitteilungen des ZDFGlobal NewsPilots of deadly Miami plane crash weren’t warned of tailwinds, report saysScreen RantTitus Welliver's DC Return With New Crime Series Earns Stellar Rotten Tomatoes ScoreStraits Times SportPretorius smashes highest ever score in T20 cricketColliderHarry Potter: How HBO Turns Britain Into One Wizarding WorldFox NewsFanatics Sportsbook Promo Code FOXNEWS350: Bet $20, Get $350 on Ducks vs Golden Knights
The Daily Newsstand · Free, Always
Friday, October 2, 2026

Dlaczego Karol Nawrocki zmienił zdanie? "Pęka wizerunek szeryfa"

Translate

"I po co było tak rumakować?" - mówi i puszcza oko do kamery premier Donald Tusk spacerujący przed bramą Belwederu dzień po tym, jak prezydent Karol Nawrocki podpisał ustawę o nadmiarowych zyskach koncernów paliwowych.

- To jest już cudowanie na poziomie kabaretu! - nie kryje oburzenia poseł Zbigniew Kuźmiuk z PiS.

- Premier 38-milionowego kraju błąka się pod bramą Belwederu z kubkiem kawy... Przecież tam po pierwsze prezydent nie urzęduje. Poza tym tego rodzaju hasła, jak rumakowanie, są po prostu niepoważne - dodaje.

- Tusk powinien wiedzieć, że prezydent urzęduje w Pałacu Prezydenckim na Krakowskim Przedmieściu, ale najwyraźniej bliżej mu było z KPRM-u dojść do Belwederu. Te wszystkie działania, filmiki, wypowiedzi, głosy rzecznika, polityków koalicji 13 grudnia idą w tym kierunku, żeby w Polsce nie było zgody jakiejkolwiek w kluczowych kwestiach - uważa z kolei senator PiS Wojciech Skurkiewicz.

Podpis prezydenta pod ustawą. Chwile radości rządzących

Donald Tusk i jego stronnicy mają w piątek chwilę politycznego triumfu. W ich ocenie wygrali wojnę nerwów z Pałacem Prezydenckim i Karol Nawrocki tym razem ugiął się pod ich presją.

Przeciąganie liny między dwoma ośrodkami władzy - prezydenckim i rządowym - odbijało się natomiast na Polakach, którzy przez tygodnie tankowali drogie paliwo. Skądinąd paliwo nadal będzie zdecydowanie za drogie, choć nieco tańsze niż w ostatnim czasie.

Nawrocki stał przed politycznie trudną decyzją. Z jednej strony rządzący skutecznie upletli narrację, z której wynikało, że wysokie ceny paliwa nie są już konsekwencją wojny na Bliskim Wschodzie, ale wynikają z braku podpisu prezydenta.

Zaproponowane przez nich rozwiązanie było proste - dzięki wielkim pieniądzom zarabianym przez koncerny paliwowe na drogim paliwie można sfinansować kolejną odsłonę programu CPN, co w konsekwencji doprowadziłoby do obniżek cen. Potrzebny był tylko podpis prezydenta.

Głowa państwa z jednej strony miała więc do wyboru dobro kieszeni obywateli, a z drugiej polityków PiS, Rozwoju Plus oraz Konfederacji, którzy w trakcie głosowań sejmowych byli przeciw tej ustawie.

Prezydent wybrał pierwszą opcję, czym zaskoczył nie tylko rządzących, ale też prawicowych kolegów.

Konfederacja ustami Przemysława Wiplera oskarża wręcz Nawrockiego o złamanie "deklaracji toruńskiej" - dokumentu podpisanego w kampanii prezydenckiej w obecności Sławomira Mentzena, w którym zobowiązał się do niepodpisywania żadnych podatkowych ustaw. Co jednak ciekawe, koledzy z PiS chwalą dziś decyzję Nawrockiego, mimo że w parlamencie głosowali przeciw tym przepisom.

Politycy PiS chwalą decyzję prezydenta, choć głosowali przeciw

- To bardzo, bardzo dobra decyzja, choć trudna. Nie ulega wątpliwości, że rządzący próbowali pana prezydenta wepchnąć w konflikt z kierowcami. Mieli sporo możliwości, ale wymyślono sobie, że za ceny paliw odpowiada prezydent. No i od miesiąca mieliśmy tego rodzaju spektakl - mówi nam Zbigniew Kuźmiuk.

- Dobrze, że pan prezydent ten spektakl przerwał, jednocześnie mówiąc wprost do rządzących, że mają wszystkie instrumenty do tego, żeby nad cenami paliw panować - przekonuje.

- Widać, że najważniejszą kwestią dla prezydenta jest jego hasło: "Po pierwsze Polska, po pierwsze Polacy". Bez wątpienia to absolutnie przeważyło. W 2022 roku cena za baryłkę ropy była na porównywalnym poziomie, a paliwo było o wiele tańsze. To wtedy Donald Tusk mówił, że jakby on był premierem, to za jednym podpisem paliwo kosztowałoby 5,19. Więc teraz czekamy na 5,19 - podkreśla z kolei Skurkiewicz.

Ceny paliw w dół. Koalicja mówi, że prezydent się ugiął

Tymczasem optyka koalicji rządzącej jest zupełnie inna. Zdaniem rozmówców Interii prezydent ugiął się pod presją nie tyle rządzących, co sondaży.

W ostatnim czasie pojawiły się najnowsze badania dotyczące zaufania społecznego. Nawrocki wciąż jest pierwszy, ale traci kilka punktów procentowych, a zbliża się do niego Radosław Sikorski.

- Ewidentnie popatrzył na szybko topniejące sondaże i wkurzenie społeczne - przekonuje w rozmowie z Interią jeden z ministrów.

- Nie dało się uzasadnić dalszego blokowania tej ustawy. Jeśli po jednej stronie masz obywateli, a po drugiej koncerny paliwowe, to jest nie do utrzymania - dodaje.

W podobnym tonie wypowiada się jeden z wiceministrów, który uważa, że w tej sprawie kluczowe znaczenie miały sondaże zaufania i presja opinii publicznej.

- Bo tu nic innego nie wpłynęło na prezydenta. Zwłaszcza patrząc na to, z kim blisko współpracuje. Sądzę, że zwłaszcza Paweł Szefernaker policzył to wszystko i zrozumiał, że dalsza obrona Częstochowy nie ma sensu - przekonuje nasz rozmówca.

- Uznali, że lepiej taktycznie się wycofać, przygotować jakąś kontrę, przy okazji zaatakować rząd. Wybrali najbezpieczniejszą opcję: podpisać i skierować w trybie kontroli następczej do Trybunału Konstytucyjnego - dodaje.

Prezydent przestraszył się sondaży? "Pic na wodę"

Z takimi ocenami absolutnie nie zgadza się Skurkiewicz.

- Pic na wodę fotomontaż - mówi nam.

- Przecież prezydent wybory ma dopiero w 2030 roku, więc takie opowiadanie dyrdymałów przez tych wszystkich, którzy Polskę niszczą i którzy doprowadzają do sytuacji, że paliwo kosztuje na stacji benzynowej 9 zł, to bajki. Niech sobie szukają innego wytłumaczenia - proponuje.

Rządzący natomiast od roku szukali słabego punktu prezydenta. Czwartkowym podpisem wysłał koalicji rządzącej sygnał.

- Nawrocki pokazał właśnie, że jednak ma granicę bólu. Z mojego punktu widzenia dla niego tą granicą jest utrata pierwszego miejsca w rankingach zaufania. To wizerunkowo jest bardzo namacalne. Nie pamiętam prezydenta, który byłby w tych rankingach drugi. Prezydent zawsze miał w nich dużą przewagę, bo jest prezydentem - nie kryje satysfakcji nasz rozmówca.

- Jeśli Nawrocki straciłby pierwsze miejsce, to byłby bardzo jasny sygnał dla wyborców, ale też dla partii prawicowych, że coś z jego prezydenturą dzieje się mocno nie tak. A że Radek Sikorski zbliżył się do niego na wyciągnięcie ręki, to w Pałacu Prezydenckim zapaliła się czerwona lampka - konstatuje.

W okolicach rządu słyszymy, że prezydent nie wyjdzie na tym podpisie źle.

Wyborcy - zdaniem rządzących - będą mu wdzięczni za to, że zgodził się na obniżki cen paliw.

Inna sprawa to relacje z prawicowymi politykami, którzy głośno sprzeciwiali się tej ustawie. Wskazywali, że jest ona niekonstytucyjna i w pracach legislacyjnych zgłaszali mnóstwo poprawek. Siedem z nich złożył np. Zbigniew Kuźmiuk, z którym rozmawiamy.

Słodki podpis i gorzki rachunek?

- No bo ona jest niekonstytucyjna - podtrzymuje swoje zdanie Kuźmiuk.

- Rządzący biorą na siebie ciężar odpowiedzialności za to, co się stanie. Oczywiście Orlen z tym nie pójdzie do sądu, ale wszystkie firmy zagraniczne już tak. Za parę lat to wygrają w cuglach. I będzie nie tylko zwrot podatku z odsetkami, ale gigantyczne odszkodowania - tłumaczy.

- Oczywiście, że za to zapłacimy i to znacznie więcej, niż do budżetu trafi z tych ponadnormatywnych zysków. Żaden cywilizowany kraj nie wprowadza podatków obowiązujących wstecz - utrzymuje Kuźmiuk.

A więc może byłoby lepiej, gdyby prezydent raz jeszcze użył weta? - Uznał, że kontynuowanie tej wojny będzie próbą jego obciążenia. Więc to przerwał - odpowiada Kuźmiuk.

- Główny wniosek z tej historii jest taki, żeby nigdy nie odpuszczać - mówi nam jeden z wiceministrów.

- A po drugie, żeby bardzo jasno komunikować i pokazywać Polakom, w jaki sposób Nawrocki działa. Dla mnie to jest najbardziej szkodliwy prezydent w historii, który większość decyzji podejmuje na rzecz osłabienia państwa. Czy ustawa pozwalająca na walkę z dezinformacją w sieci wzmacnia państwo, czy osłabia? W mojej ocenie wzmacnia. On to zablokował. Czy nominacje na stopnie oficerskie wzmacniają państwo w służbach, czy osłabiają? Według mnie wzmacniają. Znów: zablokował to - wylicza nasz rozmówca.

To nie koniec wojny na linii prezydent-rząd

Rządzący nie mają jednak wątpliwości, że czwartkowy podpis pod tą ustawą to wyłącznie "jednorazowa akcja", a głowa państwa w dalszym ciągu będzie głównym punktem sporu.

Minął już ponad rok od wyborów prezydenckich, a rządzący jasno określili politycznego rywala - nie jest nim dziś Jarosław Kaczyński, Mateusz Morawiecki, Krzysztof Bosak czy Sławomir Mentzen, ale ośrodek prezydencki z Nawrockim na czele.

I w tej sprawie nic się nie zmieni.

Minister: - Niewiele osób w rządzie przypuszczało, że Nawrocki pęknie w tej sprawie. Sam się wahałem, ale do końca liczyłem, że presja ma sens. Pogłoski o jego słynnej twardości i niezłomności okazały się mocno przesadzone. Tyle że to jest jednorazowa sytuacja, nic nie zmienia w całej układance między nami i nim. Nikt na to nie liczy.

Wiceminister: - Na naszych oczach pęka wizerunek twardego szeryfa. Oczywiście Nawrocki, jak zwykle, próbuje robić na tym politykę. Gdyby był takim twardzielem, na jakiego się kreuje, to powinien wytłumaczyć się przed tymi, do których skierował swoje orędzie. Skoro uważał, że kwestia cen paliw jest taka ważna, to dlaczego zawetował poprzednią, identyczną ustawę? Co się zmieniło?

Inny wiceminister podkreśla, że rząd czekają kolejne batalie. - Doskonale wiemy, że później będą trzy albo cztery inne ważne dla nas projekty, gdzie on nie odpuści i znowu pójdzie na zwarcie do końca. Walka trwa i będzie trwać.

Łukasz Rogojsz, Łukasz Szpyrka

"Polityczny WF": Dlaczego referendum w stolicy upadło? Padła kontrowersyjna tezaINTERIA.PL


View the original on Interia →

KioskNews shows a cleaned-up reading view extracted from the publisher’s page — the original always lives on their site, not ours.