ESPNBarnwell on five important Week 3 losses and their aftermathThe Jerusalem PostIranians stagger under soaring cost of living after seven months of war with the USESPN DeportesAutoridades de Manchester City rebaten veredicto de Premier LeagueBollywood HungamaGondhal team meets Maharashtra CM Devendra Fadnavis, appeals for financial support ahead of Oscar 2027 journeyDaily MaverickStudent protests and French public sector strike heap pressure on MacronRTP DesportoSalvador diz que Sporting de Braga "exige mais" do que o que foi apresentadoPunchMeet Nigerian dancer attempting 168-hour Guinness World RecordBillboardElton John Opens London’s Apple Music Hall With Intimate, Hit-Packed PerformanceVariety‘GMA’ Anchor and Christopher Reeve’s Son Will Reveals Testicular Cancer Diagnosis: ‘I Was Raised to Share One’s Struggles’Egypt IndependentBritain’s PM is on a ‘Burnham bounce.’ When will he fall to earth?Antara NewsJakarta rises to 140th worldwide in Global Cities Index 2026Il Fatto Quotidiano“Mostrava i genitali e si masturbava di fronte a una 18enne”: giudice sospeso dal Csm. Lui: “Solo frasi volgari, mi scuso”
The Daily Newsstand · Free, Always
Tuesday, September 29, 2026

Chcieli chronić dziki, a padł ranny łoś. Ostry spór leśników z aktywistami

Translate

Działacze prozwierzęcy są w ostrym sporze z Lasami Miejskimi w Warszawie, a w tle pojawia się śmierć łosia. Protest aktywistów przeciwko odstrzałowi dzików miał bowiem – zdaniem leśników – opóźnić wyjazd do rannego łosia. Zwierzę nie doczekało się pomocy i padło. Aktywiści odpierają zarzuty, twierdząc, że blokada nie była całkowita i zapewniali możliwość wyjazdu.

Chcieli chronić dziki, a padł ranny łoś. Ostry spór leśników z aktywistami

Zdjęcie ilustracyjne/fot. Dawid Wolski /East News

„Przypięli się do samochodów, uniemożliwiając wyjazd”

Demonstracja miała miejsce w piątek ok. godz. 20. Wówczas przed siedzibą Lasów Miejskich pojawiła się grupa osób protestująca przeciwko odstrzałowi dzików.

„Uczestnicy protestu zablokowali bramy wyjazdowe z Ośrodka Rehabilitacji Zwierząt, a także przypięli się łańcuchami do samochodów patrolowych, uniemożliwiając ich wyjazd” – przekazali leśnicy w oświadczeniu.

Z kolei protestujący z Warszawskiego Ruchu Antyłowieckiego (WRA) w mediach społecznościowych przekazali, że zablokowali wyjazd tylko jednego samochodu służbowego Lasów Miejskich, który miał jechać do interwencji w sprawie dzików na posesji. Miał przykuć się do niego jeden protestujący. Zaprzeczają, że zablokowali wyjazd całkowicie – pozostawili możliwość wjazdu i wyjazdu.

Leśnicy: Bezpośrednią konsekwencją blokady było opóźnienie interwencji

Około godz. 21.30 warszawscy leśnicy otrzymali zgłoszenie o łosiu potrąconym przez samochód na ul. Pułkowej na Bielanach. Zwierzę najprawdopodobniej jeszcze wtedy żyło. Leśnicy nie mogli jednak wyjechać do interwencji, gdyż według nich uniemożliwiała to blokada aktywistów.

W końcu, po negocjacjach z policją, aktywiści odpięli łańcuchy i leśnicy pojechali do łosia. Niestety, zwierzę padło.

Bezpośrednią konsekwencją blokady było opóźnienie interwencji i odebranie naszym pracownikom możliwości wcześniejszego udzielenia pomocy cierpiącemu zwierzęciu. Nie mogli ocenić jego stanu ani podjąć odpowiednich działań, w tym skrócić cierpienia, jeżeli obrażenia nie dawały szans na ratunek. Protest uniemożliwił zatem interwencję, która mogła ograniczyć niepotrzebny ból zwierzęcia – napisali w oświadczeniu miejscy leśnicy.

Zaapelowali do uczestników i organizatorów protestów o niepodejmowanie w przyszłości działań blokujących bramy, pojazdy i pracę zespołów interwencyjnych.

Aktywiści twierdzą, że przejazd był możliwy

Do zarzutów odnieśli się protestujący z Warszawskiego Ruchu Antyłowieckiego (WRA). Utrzymują, że nie zablokowali wyjazdu całkowicie, lecz pozostawili możliwość wjazdu i wyjazdu.

Ok. godz. 21.30 na miejscu zjawiło się kilka patroli policji. Nikt z funkcjonariuszy ani pracowników Lasów Miejskich nie wspominał jednak o konieczności wyjazdu do rannego zwierzęcia. Wystarczyło poinformować aktywistę przykutego do zderzaka pojazdu – napisali członkowie WRA.

Mieli też informować policjantów i pracowników Lasów o możliwości nie tylko wyjazdu samochodem osobowym, ale też o oferowanym przez nich transporcie – gdyby była potrzeba wyjazdu do rannego zwierzęcia. Zaznaczyli też, że ul. Pułkowa, gdzie był ranny łoś, znajduje się tuż obok jednej z placówek Lasów Miejskich na ul. Papirusów. Nieraz w nocy obserwowali tam ruch pracowników i pojazdów, więc według nich mogli oni szybko zareagować.

View the original on RMF24 →

KioskNews shows a cleaned-up reading view extracted from the publisher’s page — the original always lives on their site, not ours.