Ponad 200 złotych za chleb. Głośne otwarcie piekarni na Manhattanie

Bochenek chleba żytniego w jednej z nowojorskich piekarni kosztuje równowartość prawie 230 złotych, co czyni go luksusowym produktem na Manhattanie.
Piekarnia Rye by Martin Auer oferuje wyłącznie jeden wypiek, przygotowywany według austriackiej metody z końca XVII wieku i wyrabiany na 57-letnim zakwasie.
Właściciel wyjaśnia wysoką cenę pieczywa kosztami importu składników z Austrii oraz utrzymania lokalu w Nowym Jorku.
W Nowym Jorku roi się od piekarni. Jednak w ostatnich dniach jedna z nich przyciąga szczególną uwagę - to nowo otwarty Rye by Martin Auer, który należy do sieci lokali austriackiego piekarza. Nie da się tam kupić ciast, nie ma pączków ani też możliwości wyboru pieczywa. Piekarnia oferuje tylko jeden wypiek - bochenek żytniego chleba.
Chleb żytni za 60 dolarów. Nowy Jork ma nową piekarnię
Za chleb żytni w Rye trzeba zapłacić 60 dolarów (około 230 zł). Sposób jego przygotowania czerpie z tradycyjnej austriackiej metody, którą opracowano pod koniec XVII wieku.
Martin Auer reprezentuje trzecie pokolenie piekarzy z Grazu. Piekarz promuje filozofię "przywracania chlebowi duszy", sprzedając go nie jako zwykły towar, a ideę lepszego jedzenia. W ten sposób działa spora część marek luksusowych.
Chleb za kilkadziesiąt dolarów również poniekąd odpowiada definicji luksusu. Jak opisuje austriacki "Kronen Zeitung", niektórzy z osób obserwujących piekarnię w mediach społecznościowych skarżą się na psucie rynku poprzez wynoszenie cen podstawowych produktów żywnościowych do niebotycznej wartości. A mimo to - według dziennikarzy "Grub Street" - klienci ustawiają się w kolejkach.
Bochenek na ponad 50-letnim zakwasie. Piekarz wyjaśnia cenę
Jednym z czynników sukcesu sieci piekarni jest jej historia. Drugim - sam zakwas. Jak twierdzi Auer, bochenek żytniego chleba wyrabiany jest na 57-letnim zakwasie. Zatem, aby powstało pieczywo, potrzeba właściwie czterech składników: mąki żytniej, wody, soli i czasu.
- Chodziło o to, by być pokornym, ale także dumnym z możliwości dostarczenia czegoś, na czym tak bardzo nam zależy - tłumaczył w Martin Auer w wywiadzie dla "Grub Street".
Pytany o to, czy cena chleba nie jest przesadzona, Auer podkreślił, że składniki importuje do USA z Austrii, co jest istotnym kosztem, a poza tym samo utrzymanie lokalu w Nowym Jorku to również duży wydatek. W jego ocenie negatywne opinie wygłaszają ludzie żyjący poza tym miastem.
Źródła: "Grub Street", "Kronen Zeitung"
"Polityczny WF": Tusk zerwał z biznesem. "Aby mieć święty spokój"INTERIA.PL
KioskNews shows a cleaned-up reading view extracted from the publisher’s page — the original always lives on their site, not ours.