Biejat uderza w prezydenta: Próbuje wcisnąć Polakom kit

Magdalena Biejat była pytana w Popołudniowej rozmowie w RMF FM m.in. o kwestię wieczornego orędzia prezydenta Karola Nawrockiego, które głowa państwa wygłosi dziś. Prowadząca Magda Sakowska, czego może dotyczyć?
Wieczorne orędzie prezydenta. Biejat: Obstawiam, że będzie próbował wcisnąć nam kit
Nie mam bezpośredniego kontaktu z kancelarią prezydenta, więc tak jak państwo czekam na to, co się pojawi. Obstawiam, że prezydent znowu będzie próbował tłumaczyć Polakom, dlaczego odbiera im możliwość płacenia niższych cen za paliwa. Bo tłumaczenie to idzie mu bardzo słabo i pewnie sięga po kolejne narzędzia, próbując jednak wcisnąć nam kit, że dba o nasze bezpieczeństwo, także to majątkowe, chociaż ciągle wetuje ustawy, które mają pomóc w obniżeniu cen paliw na stacjach – stwierdziła.
Na sugestie prowadzącej, że Pałac Prezydencki mówi, że to wina rządzących, którzy mogliby m.in. obniżyć VAT i marż tak, by paliwo było tańsze, stwierdziła:
Na drogim paliwie przede wszystkim zarabiają koncerny paliwowe, które ciągną ogromne zyski z kryzysu, z którym mierzymy się wszyscy. Rząd ma narzędzia żeby rządzić i żeby wyliczać dokładnie, co może zrobić, żeby wprowadzać rozwiązania sprawiedliwe. Sprawiedliwe jest, żeby ci, którzy zarabiają na krzywdzie innych, ponieśli koszty tej krzywdy.
Dopytywana o ustawę o nadmiernych zyskach koncernów paliwowych tłumaczyła, że to rozwiązanie jest spowodowane „trudną sytuacją budżetu”.
Sytuacja jest trudna i rząd tego nie ukrywa. Mówi o tym jasno minister finansów i premier. I stąd dokładnie takie rozwiązanie, zaprojektowane na miarę, na obecną sytuację, które ma doprowadzić do tego, żeby nie powiększać deficytu budżetowego, o którym wszyscy już trąbią, z opozycją na czele i panem prezydentem, że jest bardzo duży, a jednocześnie, że jesteśmy w bardzo trudnej sytuacji – stwierdziła.
Biejat: Nie rozumiem dlaczego prezydent uderza w zwykłych obywateli
Dodała, że sytuacja wymaga zwiększonych nakładów.
Dzięki obecności Lewicy w tym rządzie nie ma cięć na sprawach socjalnych, na emeryturach, na trzynastej i czternastej emeryturze, na pensjach w budżetówce. Wręcz przeciwnie: utrzymujemy wzrost pensji powyżej inflacji, wzrost pensji minimalnej. Ale to oznacza, że trzeba szukać innych źródeł pieniędzy i uważam, że to za dość sprawiedliwe i oczywiste, że nie szukamy ich w kieszeniach zwykłych obywateli, tylko w tych, którzy dzisiaj pasą się na kryzysie – oceniła, podkreślając, że „nie rozumie, dlaczego prezydent w imię toczenia walki z rządem, rykoszetem uderza w zwykłych obywateli”.
Zaznaczyła, że „kiedy prezydent składał przysięgę przed Zgromadzeniem Narodowym, obiecywał, że będzie prezydentem wszystkich Polaków, a obecnie jest prezydentem swojego ugrupowania”.
Sprawa koni prezydenta. Biejat: Trochę to nie pasuje do wizerunku
W rozmowie pojawił się również wątek trzech koni pozostających w dyspozycji Centrum Obsługi Kancelarii Prezydenta RP. Nasza rozmówczyni przyznała, że problemem tej sytuacji jest brak jawności. Jeżeli te konie zostały kupione za publiczne pieniądze, to dobrym obyczajem byłoby podać to do informacji publicznej, ile kosztowały, skąd się wzięły i ile kosztuje ich utrzymanie. To nie są jakieś bardzo skomplikowane sprawy – skomentowała wicemarszałek Senatu.
Oceniła, że prezydent nie chcę tego zrobić, bo „próbuje budować się jako taki zwykły gość, a potem się okazuje, że ma prywatne konie w prywatnej stadninie”. Nie pasuje to trochę do wizerunku i dlatego staje się to problemem wizerunkowym prezydenta – dodała.
Podkreśliła także, że Karol Nawrocki na tym etapie prezydentury traci poparcie bardziej niż tracili jego poprzednicy w tym samym momencie sprawowania urzędu prezydenta. Mimo wszystko Polacy by chcieli, żeby prezydent był tym kimś nawet w tak podzielonym społeczeństwie łączącym albo starającym się połączyć – wskazała.
Wspólna lista możliwa? Biejat rozwiewa wątpliwości
Biejat była pytana także o zapowiedzi marszałka Sejmu Włodzimierza Czarzastego, który stwierdził, że w lutym Lewica wróci do rozmów o tym, czy jest realna szansa na utworzenie wspólnej listy z koalicją do wyborów parlamentarnych, które odbędą się w przyszłym roku. Na pewno jakieś rozmowy zawsze są prowadzone tak czy inaczej. Natomiast ja uważam - i wiem, że takie jest stanowisko absolutnej większości Lewic - że taka wspólna lista nie miałaby większego sensu – powiedziała, podkreślając, że „politycy powinni dać szansę wyborcom zdecydować”.
Prowadząca zasugerowała, że z danych sondażowych wynika, że brak wspólnej listy wyborczej może doprowadzić do porażki i utraty władzy przez aktualny rząd.
Na razie rzeczywiście tak pokazują. Co pokażą w kolejnych sondażach im bliżej będzie wyborów? Zobaczymy. Polska scena (polityczna) jest ekstremalnie dynamiczna ostatnio. Przed chwilą rozpadło się Prawo i Sprawiedliwość więc zobaczymy, co jeszcze nam kolejne miesiące przyniosą. Natomiast pamiętajmy też o tym, że taka koalicja od prawa do lewa to jest koalicja, która miałaby problem z przedstawieniem spójnego programu. Proszę sobie wyobrazić listę, na której startuje jednocześnie, nie wiem, Agnieszka Dziemianowicz-Bąk i Władysław Kosiniak-Kamysz… - tłumaczyła.
Wicemarszałek Senatu o słowach Mentzena: Nie zorientował się, że kobiety służą w policji od 100 lat
Odniosła się również do wypowiedzi jednego z liderów Konfederacji Sławomira Mentzena, który w ironicznym tonie mówił o kobietach wstępujących do policji.
Magdalena Biejat stwierdziła, że „Mentzen się nie zorientował, że kobiety w polskiej policji służą od stu lat”. Jest ich dwadzieścia procent. Ja się czuję bezpieczniej chroniona przez kobiety w policji niż przez pana Mentzena, który jednocześnie próbuje zagonić dziewiętnastolatków do wojska. Więc dobrze by było, gdyby po prostu przestał mówić na chwilę i przestał się kompromitować – podsumowała.
KioskNews shows a cleaned-up reading view extracted from the publisher’s page — the original always lives on their site, not ours.