"Wtedy wybory się nie odbędą". Wiceminister ostrzegł przed potencjalnym zagrożeniem
- Są możliwe sytuacje nadzwyczajne, gdy będzie jeden wielki blok dla ratowania naszej ojczyzny, gdy nasza sytuacja geopolityczna się załamała - mówił w środowej rozmowie w Radiu Wnet wiceminister sportu i turystyki Ireneusz Raś. Szef resortu stwierdził, że w Polsce możliwość eskalacji wojny przez Rosję jest bagatelizowana.
- Mało kto bierze pod uwagę to, że do wyborów może nie dojść z powodu eskalacji rosyjskiej agresji. Jeżeli będziemy mieć wojnę, jak wynika z konstytucji, wybory (parlamentarne) się nie odbędą - dodał. Zastrzegł przy tym, że to scenariusz hipotetyczny.
W takim wypadku wybory się nie odbędą. Wiceminister: Tak wynika z konstytucji
Gość Radia Wnet powiedział również, że partia do której należy, Centrum dla Polski, planuje samodzielny start w wyborach w 2027 roku. - Między partiami politycznymi pewnie rozmowy są, więc na tę chwilę my zakładamy start z bloku, który utworzymy sami, i takie rozmowy prowadzi też Władysław Kosiniak-Kamysz - powiedział Raś.
ZOBACZ: Rosja napisała o "niebezpiecznym i lekkomyślnym kursie NATO". "Wykorzystamy broń jądrową"
Zaznaczył przy tym, że "w polityce nie da się wykluczyć jednej listy". - Jesteśmy umówieni, że w styczniu siadamy i decydujemy kierunkowo, w jakim otoczeniu idziemy do wyborów parlamentarnych - przekazał wiceminister.
Spytany, czy możliwa jest wspólna lista Lewicy, PSL i Koalicji Obywatelskiej, Raś nie wykluczył takiego rozwiązania. - Wszystko jest możliwe, panie redaktorze. Gdybamy - odpowiedział.
Wiceszef resortu sportu odniósł się również do tematu przedterminowych wyborów prezydenckich w Krakowie. W rozmowie z Wnet przyznał, że kampania w stolicy woj. małopolskiego stała się w dużej mierze politycznym testem przed wyborami parlamentarnymi. - To laboratorium, bo media zrobiły z tego dużą próbę postawienia pytania, jaki to będzie miało wpływ na wyniki w 2027 roku - dodał Raś.
KioskNews shows a cleaned-up reading view extracted from the publisher’s page — the original always lives on their site, not ours.