"Może będziemy musieli uciekać". W Dorohusku szykują się na najgorsze
Zmasowane eksplozje za granicą postawiły na nogi niewielki Dorohusk i brutalnie przypomniały mieszkańcom, jak blisko konfliktu żyją. Reporterka Wirtualnej Polski sprawdziła, jak przygraniczna społeczność reaguje na rosnące zagrożenie - od pakowania plecaków ewakuacyjnych po awaryjne przystosowywanie lokalnych piwnic w szkołach i urzędach na obiekty schronienia.
Ostatni zmasowany atak Rosji na Ukrainę, w tym obwody tuż przy polskiej granicy, postawił na nogi mieszkańców niewielkiego Dorohuska. Na miejsce udała się dziennikarka Wirtualnej Polski, która rozmawiała z miejscową społecznością o pojawiającym się strachu i ewentualnych przygotowaniach na czarne scenariusze.
- Cały czas zdaję sobie sprawę z tego, że może przyjść taki moment, że będziemy musieli stąd uciekać. Wojny były, są i będą. Tak dalej będzie. Czasami, jak się przystanie z sąsiadką, to się zwraca uwagę, że w niebezpiecznym miejscu żyjemy. Nawet moje córki są za granicą. Ja powiedziałam, że gdyby się cokolwiek rozwinęło tutaj, bo mają za tydzień wrócić, to ja mówię "nie wracajcie" - przyznaje pani Małgorzata.
Kobieta zauważa, że gdyby człowiek potrafił przewidywać przyszłość, zapewne uniknąłby nieprzyjemnych sytuacji w życiu, ale niestety nikt nie posiada takiej umiejętności. Jednocześnie dodaje, że w ramach zadbania o własne bezpieczeństwo już dawno przygotowała z córkami plecak ewakuacyjny i teraz, po ostatnich wydarzeniach, także rozważa podobny ruch.
"Co nam dają te alerty?". Życie w cieniu wojny w Ukrainie
Jeszcze większe obawy i wątpliwości towarzyszą panu Henrykowi. Mężczyzna zauważa, że dzisiejsze realia wojenne zupełnie różnią się od tego, czego uczył się w wojsku. - Co nam dają te alerty, jak tu nie ma gdzie się schować? - pyta równocześnie z niepokojem, odnosząc się do alertów wysyłanych przez Rządowe Centrum Bezpieczeństwa.
Słowa mieszkańca Dorohuska potwierdza wójt Wojciech Sawa. - Nie dysponujemy schronami na terenie gminy. Mamy budynki, które przystosowujemy do obiektów schronienia. Jako tako schronów nie mamy - mówi wprost.
Gmina szykuje się jednak do organizacji miejsc schronienia w pięciu budynkach na jej terenie, które posiadają piwnice. - To jest szkoła w Dorohusku, szkoła w Świerżach, Pałac Suchodolska w Dorohusku, Urząd Gminy w Dorohusku i ośrodek zdrowia w Dorohusku - wymienia Sawa.
KioskNews shows a cleaned-up reading view extracted from the publisher’s page — the original always lives on their site, not ours.