PunchSpain mourns after latest train tragedy kills 69ESPNEvery Premier League team ranked by bang-for-buck: What if they spent like Man City?Bollywood HungamaBhumi Pednekar reunites with Akshay Kumar for Priyadarshan’s next comedyInquirerMMDA suspends coding scheme on Monday, Nov. 2UN NewsAfghanistan opium production jumps fivefold as farmers find ways round Taliban banDaily MaverickEl Salvador to send over 2,000 soldiers to Haiti for rescue while elections postponedEl ComercioEstados Unidos revela su hoja de ruta para Venezuela: reformas, vacancia de Delcy Rodríguez y eleccionesZDF heuteAktuelle Pressemitteilungen des ZDFFotogramas"Perfecta para ver en familia en Halloween": La película con la que vuelve a los cines el personaje más entrañable de la animación 'stop motion'Business AMDuitse elitesoldaten van KSK bereiden zich voor op mogelijke oorlog met RuslandSoompiSon Suk Ku And Nagayama Eita’s Opposing Detective Styles Complicate Their Partnership In “The Blue Road”Egypt IndependentHeal the victim, heal the world – how Sri Sri Ravi Shankar reclaims lives in war zones, prisons, and rural communities
The Daily Newsstand · Free, Always
Thursday, October 29, 2026

Biskup uznany za winnego. Zapadł wyrok w głośnej sprawie

Translate

Po ponad ośmiu miesiącach zapadł wyrok w głośnej sprawie, w której biskup tarnowski Andrzej Jeż został oskarżony o to, że w dwóch sprawach: ks. Stanisława P. oraz ks. Tomasza K. dopuścił się umyślnego zaniechania zgłoszenia przestępstwa.

Wyrok, który usłyszał hierarcha, to dwa lata ograniczenia wolności oraz zobowiązanie do oddania przez ten czas co miesiąc 25 proc. jego wynagrodzenia na rzecz Fundacji Dajemy Dzieciom Siłę, która pomaga nieletnim, skrzywdzonym seksualnie.

Sędzia, uzasadniając wyrok, zaznaczyła, że "prawodawca uznał przestępstwa pedofilii za najgroźniejsze i uznał, że każdy, kto dowiaduje się o pedofilii, ma obowiązek zgłosić taką wiedzę, a każdy, kto tego nie zrobił, podlega karze do trzech lat pozbawienia wolności".

Ujawniła także, że zeznania oskarżonego biskupa Andrzeja Jeża uznała za "niewiarygodne". Zwróciła także uwagę na to, że biskup nie mógł się tłumaczyć prawem kościelnym, bo obowiązek denuncjacji pedofilii, który w Polsce pojawił się w lipcu 2017 r., obowiązywał także jego.

Sędzia zaznaczyła także, że tzw. sekret papieski nie zwalnia hierarchów od stosowania prawa świeckiego. W związku z tym nie może przyjąć tłumaczenia biskupa Jeża, że nie dokonał zgłoszenia przestępstwa, powołując się na ważną zasadę Watykanu.

W uzasadnieniu zauważyła także, że papież Franciszek sam wyraźnie zaznaczał, że sekret papieski nie może stać na przeszkodzie w ujawnianiu takich spraw organom ścigania. Dodała wyraźnie, że prawo świeckie ma pierwszeństwo w takich sprawach.

Sąd uznał także, że rolą biskupa nie było rozstrzygnięcie, czy informacja o pedofilii jest wiarygodna i wcale nie musiał tego sprawdzać w ramach postępowania kościelnego, bo przede wszystkim miał odpowiedzialność zgłoszenia spraw na policję. Bo to rolą organów ścigania, a nie biskupa, jest przeprowadzanie śledztwa. W związku z tym, powiedziała sędzia, rolą biskupa "było tylko i aż powiadomienie odpowiednich służb".

Sam biskup Andrzej Jeż, który nie przyznał się do zarzucanych mu czynów, wyjaśniał przed sądem, że sprawy w pierwszej kolejności zostały zgłoszone do Watykanu, a dopiero później, gdy uzyskał pewność co do oskarżenia i kolejnych kroków, kuria zawiadomiła służby państwowe.

Prokuratura wnosiła o wymierzenie ordynariuszowi kary 10 miesięcy więzienia w zawieszeniu na trzy lata i zasądzenie 20 tys. grzywny. Obrońcy biskupa domagali się uniewinnienia.

Wyrok nie jest prawomocny.

Dalszy ciąg artykułu pod materiałem wideo

Ksiądz miał molestować prawie 100 chłopców. Ta sprawa wstrząsnęła polskim Kościołem

O co chodzi w sprawie ks. Stanisława P.? Jej szczegóły ujawniliśmy w lutym 2021 r. w reportażu "Walka Andrzeja z Goliatem". Już wtedy wiedzieliśmy, że to jedna z największych afer w polskim Kościele katolickim, a skala krzywd może być porażająca.

Z ustaleń prokuratury wynikało, że ks. P. mógł wykorzystać nawet około 100 chłopców. Kapłan najpierw krzywdził dzieci w kilku parafiach na terenie diecezji tarnowskiej, a po 2003 r. również w Ukrainie, gdzie wysłał go ówczesny biskup Wiktor Skworc.

Sprawa ks. P. okazała się także wyjątkowo kłopotliwa dla następcy Skworca — biskupa Andrzeja Jeża. Ponieważ zajmujemy się nią w Onecie konsekwentnie od pięciu lat, przeanalizowaliśmy wyjaśnienia, które biskup złożył przed sądem.

Kiedy skonfrontujemy je z faktami, okazuje się, że hierarcha albo celowo przemilcza pewne istotne okoliczności, albo ma wyraźne kłopoty z pamięcią.

Biskup miał tuszować pedofilię. Sąd już wcześniej chciał się wyłączyć ze sprawy

Proces karny biskupa tarnowskiego Andrzeja Jeża miał rozpocząć się na początku kwietnia 2025.

Jak wyjaśnialiśmy już wcześniej w Onecie, nie stało się tak, ponieważ powodami były choroba oraz urlop referenta, a także konieczność wyboru nowego sędziego.

To jednak nie wszystko. Choć biskup Jeż zarzuty prokuratorskie usłyszał już w kwietniu 2024 r., dopiero teraz jego sprawa trafiła przed sąd.

Już od samego początku sprawy tarnowski sąd próbował wyłączyć się z orzekania i przekazać sprawę innej jednostce.

Wątpliwości w styczniu rozwiał Sąd Najwyższy, który stwierdził, że nie ma przeszkód, by zarzuty wobec biskupa zbadali sędziowie z Tarnowa.

"Biskupowi zarzucono, że w okresie od 13 lipca 2017 r. do dnia 16 sierpnia 2020 r. będąc zwierzchnikiem i zarządcą Diecezji Tarnowskiej, pomimo posiadania wiarygodnej wiadomości o dokonaniu przez podległego mu księdza Stanisława P. czynów polegających na doprowadzeniu małoletnich poniżej lat 15 do poddania się innym czynnościom seksualnym nie zawiadomił o tym niezwłocznie organów ścigania" — przekazała nam w 2024 r. Prokuratura Okręgowa w Tarnowie.

Śledczy ustalili, że podobne zaniedbania biskup miał popełnić w sprawie innego księdza oskarżonego o molestowanie — Tomasza K. Chcą, by za obie sprawy biskup odpowiedział z artykułu 240 Kodeksu karnego. Przepis ten przewiduje, że kto ukrywał przestępstwo pedofilii, podlega karze pozbawienia wolności do trzech lat.

— Na tym etapie mogę jedynie podkreślić z całą stanowczością, że biskup Andrzej J. dochował wszelkiej należytej staranności w zakresie swoich działań i kompetencji co do obowiązku zgłoszenia odpowiednim organom państwowym wszystkich przypadków przestępstw przeciwko nieletnim, co do których miał wiedzę — tak komentował tę sprawę ks. Ryszard St. Nowak, rzecznik tarnowskiego biskupa.

Przypomnijmy, że obowiązek informowania śledczych o przestępstwach pedofilii został wprowadzony w lipcu 2017 r. wraz z nowelizacją Kodeksu karnego. Do tej pory biskupi i prokuratorzy uważali, że prawo nie działa wstecz, więc nie można pociągać do odpowiedzialności nikogo, kto tę wiedzę nabył przed połową 2017 r.

Jeśli padłaś/eś ofiarą przestępstwa, zmagasz się z depresją, odczuwasz długotrwały smutek, masz myśli samobójcze lub podobnych stanów doświadcza ktoś z twojego otoczenia — nie czekaj, zadzwoń pod jeden z numerów pomocowych. Wszystkie dostępne są bezpłatnie i czynne całą dobę, siedem dni w tygodniu:

  • 22 699 60 52 — Państwowa Komisja ds. przeciwdziałania pedofili
  • 22 484 88 01 — Antydepresyjny Telefon Zaufania
  • 800 702 222 — Centrum Wsparcia dla Osób Dorosłych w Kryzysie Psychicznym
  • 116 213 — Telefon dla Osób Dorosłych w Kryzysie Emocjonalnym
  • 22 484 88 04 — Telefon Zaufania Młodych
  • 800 100 100 — Telefon dla rodziców i nauczycieli w sprawie bezpieczeństwa dzieci
  • 112 — W razie bezpośredniego zagrożenia życia lub zdrowia

Chcesz porozmawiać z autorem? Napisz: szymon.piegza@redakcjaonet.pl

View the original on Onet →

KioskNews shows a cleaned-up reading view extracted from the publisher’s page — the original always lives on their site, not ours.