Christa Pike "odzyskała przytomność" po nieudanej egzekucji
Nieudana egzekucja Christy Pike
Źródło wideo: Reuters
Źródło zdj. gł.: ENEX/CBS
Jak przekazała ABC News, adwokaci kobiety poinformowali we wtorek, że Pike odzyskała przytomność i mówi. Wciąż wymaga intensywnej opieki medycznej. Według prawników, kobieta doznała "poważnych obrażeń" rąk i wciąż jest przykuta kajdankami do łóżka.
- Jej powrót do zdrowia jest bezprecedensowy z medycznego punktu widzenia. Rokowania pozostają niejasne, ale spodziewamy się co najmniej długiej rekonwalescencji - stwierdzili w pisemnym oświadczeniu Randy Spivey, Kelly Gleason, Stephen Ferrell i Luke Ihnen. Prawnicy podziękowali także ratownikom, personelowi szpitala oraz osobom, które przesyłały wyrazy wsparcia.
Pike została skazana na śmierć za zabójstwo 19-letniej Colleen Slemmer w 1995 roku. Do zbrodni doszło, gdy Pike miała 18 lat. Miała być pierwszą kobietą straconą w USA od 2023 roku i pierwszą w stanie Tennessee od 200 lat. W ubiegłą środę podczas egzekucji dwie dawki pentobarbitalu nie doprowadziły do jej śmierci. Kobieta trafiła do szpitala w Nashville, gdzie początkowo była nieprzytomna i podłączona do respiratora.
Według BBC, powołującej się na obrońców, Pike jest jedyną znaną osobą, która przeżyła w USA przeprowadzoną egzekucję.
Władze Tennessee nie wyjaśniły dotąd, co doprowadziło do fiaska egzekucji ani nie zdecydowały, czy podejmą kolejną próbę.
Adwokat Stephen Ferrell wezwał gubernatora stanu, by "przynajmniej" zamienił wyrok śmierci Pike na dożywocie.
Szef stanowego więziennictwa ogłosił rezygnację. Gubernator Bill Lee zawiesił wykonywanie wszystkich wyroków śmierci w stanie do końca roku.
Według BBC anestezjolog Joel Zivot, doradzający obrońcom Pike, oceniał wcześniej, że dwie podane dawki pentobarbitalu powinny doprowadzić do śmierci, gdyby lek prawidłowo dostał się do krwiobiegu. Jego zdaniem możliwe jest, że lek rozprzestrzenił się w tkankach pod skórą. Wskazywał też na ryzyko uszkodzenia mózgu kobiety.
KioskNews shows a cleaned-up reading view extracted from the publisher’s page — the original always lives on their site, not ours.