Rosyjski dron uderzył w redakcję telewizji w Kijowie. Nasz korespondent pokazał zniszczenia
Skutki uderzenia rosyjskiego drona w siedzibę redakcji telewizji We Are Ukraine
Źródło wideo: TVN24
Źródło zdj. gł.: TVN24
We wtorek rano Ołeh Biłecki prowadził serwis informacyjny i ostrzegał przed rosyjskim atakiem z powietrza. Kilka godzin później w budynek, w którym mieści się studio, uderzył rosyjski dron.
>> Tak wyglądał atak na redakcję We Are Ukraine w Kijowie. Nagranie
Skutki uderzenia rosyjskiego drona w siedzibę redakcji telewizji We Are Ukraine
Źródło zdjęcia: TVN24
Biłecki prowadził wówczas audycję w radiu. - Usłyszałem potężny huk, w jedną sekundę. Powiem szczerze, nie od razu zorientowałem się, o co chodzi, co to była za eksplozja - relacjonował.
Dwie osoby ciężko ranne
Studio w głębi budynku ucierpiało najmniej. Podobnie jak studio nagraniowe radia, w którym był Ołeh. Jak powiedział, poczuł zapach spalenizny. - Wtedy poprosiłem kolegów w radiu, żeby puścili reklamę. Wyszedłem na korytarz i zobaczyłem te zniszczenia - pokazał.
W wyniku ataku na redakcję dwie osoby zostały poważnie ranne. Po odwołaniu alarmu część reporterów wróciła do pracy - w tym Ołeh Biłecki, żeby pokazać skutki rosyjskiej agresji.
Telewizja We Are Ukrane zawiesiła swoją działalność do odwołania, ale nie jej dziennikarze. Ołeh, podobnie jak my, dalej będzie relacjonować terrorystyczne ataki Rosji na Ukrainę.
KioskNews shows a cleaned-up reading view extracted from the publisher’s page — the original always lives on their site, not ours.