PunchEU proposes law curbing social media for children ThursdayESPNThese Broncos sure have a striking resemblance to Denver's last Super Bowl-winning team ...Daily MaverickReimagining agricultural education as AI transforms farming and future jobsוואלה7 שנות מאסר לסייעת בגן ילדים בנתניה שהורשעה בהתעללות ב-12 פעוטותInquirerMarcos welcomes Imelda acquittal after 40-year graft legal battleRTP DesportoDjokovic fora do top 10 ATP, Zverev ameaça SinnerThe Jerusalem PostIsrael's oldest Holocaust survivor dies at at 107 on Rosh HashanahUOLDireita vê Moraes blindado; esquerda, Flávio protegidoBollywood HungamaEXCLUSIVE: NO visual cuts in Kareena Kapoor Khan-starrer Daayra; CBFC replaces just one word with ‘Minister’20 MinutenChemie-Alarm: Bevölkerung darf Fenster wegen Gestank nicht öffnenObservador DesportoMeghan partilha imagens da vida familiar no Reino UnidoVariety‘Club Kid’ Wins Top Prize at Deauville American Film Festival
The Daily Newsstand · Free, Always
Monday, September 14, 2026

Świat ścigał widmo, Mengele spokojnie dożył swoich dni. Szokujące kulisy nieudanej obławy

Translate

Szwajcarska Federalna Służba Wywiadu udostępniła w internecie akta dotyczące Josefa Mengelego, niemieckiego zbrodniarza, lekarza SS, który w nazistowskim obozie Auschwitz-Birkenau przeprowadzał eksperymenty na więźniach, w tym na dzieciach. Opublikowane dokumenty liczą 217 stron.

Mit multimilionera z Paragwaju

Jednym z głównych elementów "legendy Mengelego" było przekonanie, że poszukiwany nazista żyje w absolutnym luksusie, chroniony przez potężne siły polityczne. W 1977 roku słynny łowca nazistów Simon Wiesenthal publicznie twierdził: "Mengele żyje jako multimilioner w Paragwaju i posiada obywatelstwo tego południowoamerykańskiego kraju".

Według tych samych doniesień, były lekarz SS miał podróżować po Paragwaju "z jednej niemieckiej kolonii do drugiej", nieustannie zmieniając miejsca pobytu i korzystając z sieci wpływowych popleczników. Taki obraz potężnego zbrodniarza, który kpi ze sprawiedliwości w otoczeniu ochroniarzy i luksusu, pobudzał wyobraźnię opinii publicznej i generował kolejne, coraz bardziej fantastyczne zgłoszenia.

Tajemniczy farmer w Irlandii i zamordowana piekarka w Argentynie

Rozgłos wokół poszukiwań sprawiał, że ludzie zaczęli dostrzegać Mengelego w każdym podejrzanie zachowującym się starszym mężczyźnie mówiącym po niemiecku. W 1985 roku do policji zgłosiła się kobieta, która zeznała, że latem 1980 lub 1981 roku spotkała na odludnej farmie w irlandzkim hrabstwie Wicklow starego człowieka podpisującego się nazwiskiem "Braendle".

Nie było żadnych dowodów na to, że mężczyzna z hrabstwa Wicklow to "Anioł Śmierci" z Auschwitz. Mimo to doniesienie potraktowano poważnie. Funkcjonariusz przyjmujący zgłoszenie zapisał w notatce: "Kobieta jest przekonana, że samotny stary farmer — nawet gdyby nie był Mengelem — jest poszukiwany przez policję".

Jak czytamy w aktach, równie sensacyjne i mroczne doniesienia napływały z Ameryki Południowej. Jeden z informatorów przekazał służbom mrożącą krew w żyłach, lecz zasłyszaną historię z argentyńskich miejscowości Esquel i San Carlos de Bariloche. Według tej opowieści, pewna niemiecka piekarka mieszkająca w Esquel miała rozpoznać w jednym z klientów Josefa Mengelego.

Niedługo po tym odkryciu kobieta została rzekomo zamordowana, co miało dowodzić, że zbrodniarz bezwzględnie likwiduje świadków. Weryfikacja tego tropu szybko jednak utknęła w martwym punkcie. Sam zgłaszający musiał przyznać w raporcie: "Dalsze szczegóły tego wydarzenia nie są mi osobiście znane". Chociaż policja oceniła, że informator działał w dobrej wierze i był uczciwy, samej historii o morderstwie piekarki nigdy nie udało się potwierdzić.

Szwajcarskie iluzje i "bujna wyobraźnia" świadków

Szwajcarskie akta obfitują w fałszywe alarmy z terytorium samego państwa Helwetów. Gdy tylko w prasie pojawiały się artykuły o ucieczce nazistów, natychmiast znajdowali się naoczni świadkowie.

W styczniu 1967 roku dwoje mieszkańców Lozanny zasygnalizowało obecność Mengelego na lokalnej wystawie budowlanej. Świadkowie byli przekonani, że widzieli starszego, niemieckojęzycznego mężczyznę, który idealnie pasował do rysopisu. Uruchomiono machinę śledczą. Szwajcarska policja przeprowadziła dochodzenie, które zakończyło się kompromitacją zgłaszających.

Ustalono, że podejrzanym "zbrodniarzem" był w rzeczywistości Friedrich Guillermo Prochelle – chilijski przemysłowiec, nie mający z Mengelem nic wspólnego. O jednym z kluczowych świadków, Philippie Rücklaenderze, oficer śledczy napisał z irytacją: "Ma bujną wyobraźnię i nie należy przywiązywać zbyt dużej wagi do jego oświadczeń".

Nawet w połowie lat 80., kiedy (jak się później okazało) Mengele już od kilku lat nie żył, napływały kolejne zgłoszenia. W kwietniu 1985 roku pewien informator sam połączył kwestię lokowania paragwajskich pieniędzy w Szwajcarii z możliwością ukrywania tam nazisty. Wskazał konkretnego biznesmena o nazwisku Villiger i jego odosobnioną posiadłość.

Policja kantonu Zug podjęła dyskretną obserwację i sprawdzenie wskazanej osoby. Działania te skwitowano krótkim raportem: "Nie udało się stwierdzić, czy jakiś starszy mężczyzna — Mengele — wchodzi do domu rodziny i z niego wychodzi. W takiej obecności osoba ta nigdy dotąd nie była widziana we wsi".

Cena legendy

Fałszywe tropy z Lozanny, irlandzkich farm, argentyńskich piekarń czy szwajcarskich wsi nie były tylko nieszkodliwymi anegdotami. Każde takie zgłoszenie wymagało policyjnych środków, wymiany depesz dyplomatycznych i weryfikacji.

Jak pokazują zgromadzone materiały, przez dekady organy ścigania goniły za cieniem, zbudowanym z plotek, histerii i "bujnej wyobraźni" świadków. Mit Mengelego jako uchwytnego, podróżującego multimilionera okazał się niezwykle użyteczną zasłoną dymną. Podczas gdy służby całego świata analizowały opowieści o zmarłych piekarkach i paragwajskich fortunach, prawdziwy Josef Mengele spędzał ostatnie lata życia w Brazylii pod nazwiskiem Wolfganga Gerharda, gdzie zmarł podczas kąpieli w morzu w 1979 roku – całkowicie unikając sprawiedliwości.

View the original on Wirtualna Polska

KioskNews shows a cleaned-up reading view extracted from the publisher’s page — the original always lives on their site, not ours.