Obama chce "czerwonych linii". Trump nie będzie "w żaden sposób hamować"
Apel o zwolnienie prac nad sztuczną inteligencją (AI). Komentuje dr Leszek Bukowski, dyrektor badań i rozwoju Fuze Al
Źródło wideo: TVN24
Źródło zdj. gł.: Leigh Vogel/PAP
"Być może to, co jest najbardziej denerwujące, to fakt, że wiele poprzednich prognoz ostrzegających przed postępami (AI) przyprawiającymi o zawrót głowy okazało się przerażająco trafnych" - napisał "NYT".
Eksperci apelują o spowolnienie rozwoju modeli sztucznej inteligencji. Były prezydent USA Barack Obama wręcz nawołuje do wyznaczenia granic, "czerwonych linii", limitujących rozwój "prawdziwie autonomicznych i samodoskonalących się agentów LLM (dużych modeli językowych)".
Latem doszło do wielu niepokojących incydentów spowodowanych przez modele AI, które wyrwały się spod kontroli. W ubiegłym tygodniu "halucynacja AI" w raporcie wywiadowczym spowodowała przygotowania do wojskowego ataku na chiński statek znajdujący się na Bliskim Wschodzie.
Trump nie chce regulacji
Mimo to Donald Trump jasno dał do zrozumienia, że nie dopuści do regulowania, czy spowalniania rozwoju sztucznej inteligencji, którą każe nazywać superinteligencją.
Jak podał "NYT", osoby rozmawiające prywatnie z prezydentem USA mówią, że jego wybuchowe reakcje na próby kontrolowania ekspansji AI są "zakorzenione w obawach, że jeśli dojdzie do spowolnienia boomu sztucznej inteligencji, napędzającego gospodarkę Ameryki, rynek może się załamać, a potem szybko nastąpi recesja". Tymczasem Trump obiecywał "złoty wiek Ameryki".
Tę niechęć prezydenta do regulacji sektora podsycają podszepty najbardziej wpływowych magnatów z Krzemowej Doliny, przede wszystkim inwestora Davida Sachsa, który interweniował, by zablokować rozporządzenie wykonawcze prezydenta w sprawie kontrolowania pod względem bezpieczeństwa nowych modeli AI - wyjaśnił dziennik.
"Trump jest zdeterminowany"
Niepokojące incydenty spowodowane latem przez modele, które wyrwały się z kontrolowanego środowiska i działały bez ludzkich instrukcji bądź przeciw nim, skłoniły niektóre osoby w administracji USA, jak szefowa personelu Białego Domu Susie Wiles czy minister finansów Scott Bessent, do zmontowania nieformalnej grupy debatującej nad zagrożeniami ze strony AI.
"W chwili, gdy AI stało się w długim horyzoncie prawdopodobnie najpoważniejszą kwestią dla zdrowia gospodarki kraju i narodowego bezpieczeństwa, w Białym Domu Trumpa nie ma ani jednej osoby odpowiedzialnej za koordynowanie polityki związanej z AI. Trump jest zdeterminowany, by podkręcać rozwój AI, nie zważając na polityczne koszty" - podkreśliła gazeta.
Prezydent napisał niedawno w mediach społecznościowych: "Nie będziemy w żaden sposób hamować ani tłumić rozwoju tej niesamowitej branży. Będziemy ją wręcz pielęgnować, wspierać i czuwać nad jej rozwojem!".
"Trump potrzebuje boomu"
Tymczasem Paul Krugman, laureat ekonomicznego Nobla, napisał, że "należy zdać sobie sprawę z tego, jak bardzo Trump potrzebuje boomu w sektorze AI".
Noblista wielokrotnie wyjaśniał także, że to właśnie ten boom maskuje fatalne gospodarcze skutki polityki prezydenta i był powodem, dla którego mimo wojny handlowej nie doszło do tąpnięcia na giełdach.
KioskNews shows a cleaned-up reading view extracted from the publisher’s page — the original always lives on their site, not ours.