Wykrada papugom pisklęta. Tak chce ocalić gatunek przed wyginięciem
Błotniak łąkowy to jeden z najrzadszych ptaków drapieżnych w Wielkiej Brytanii
Źródło wideo: RSPB/2026 Cable News Network All Rights Reserved
Źródło zdj. gł.: Shutterstock
Ara żółtoskrzydła (Ara macao) to duży ptak z rodziny papugowatych występujący w Ameryce Południowej i Środkowej. Peruwiańska badaczka Gabriela Vigo-Trauco bada ten gatunek od ponad dwóch dekad.
Zabiera pisklęta i oddaje je "rodzicom zastępczym"
Już wiele lat temu naukowczyni zauważyła u ar żółtoskrzydłych ciekawe, a zarazem przerażające, przynajmniej z ludzkiego punktu widzenia, zachowanie - ptaki te celowo głodzą swoje najmłodsze pisklęta. Z racji tego, że populacja ary żółtoskrzydłej spada, Vigo-Trauco opracowała nietypowy plan, aby poprawić los gatunku - zabiera najmłodsze pisklę z gniazd i oddaje je "przybranym" rodzicom.
Ara żółtoskrzydła składa do czterech jaj w sezonie, ale gniazdo opuszczają zwykle jedno lub dwa młode. Vigo-Trauco uważa, że rodzice odrzucają najmłodsze dziecko, ponieważ nie radzą sobie dobrze z pisklętami na różnych etapach rozwoju. Młode, które różnią się wiekiem o zaledwie kilka dni, mogą wymagać odmiennych schematów karmienia, a nawet innej temperatury w gnieździe. Z tego powodu rodzice "stawiają" na starsze pisklęta, aby zwiększyć ich szansę na przeżycie.
- Pisklę marznie i krzyczy, a kiedy pojawia się ojciec, karmi matkę, pierwsze i drugie pisklę, a trzecie zostawia, choć ono wciąż krzyczy - wyjaśnia Vigo-Trauco.
Pierwszy sukces położył podwaliny pod kolejne
W 2018 roku Vigo-Trauco zabrała najmłodsze pisklę z jednego z gniazd w peruwiańskim Parku Narodowym Tambopata i nadała mu imię Parker. Jej zespół przez trzy tygodnie karmił młode w stacji terenowej. Przeszukał także gniazda w lesie, aby znaleźć dla pisklęcia odpowiednią "rodzinę zastępczą". Wcześniej podobna metoda została przetestowana przez hodowców ptaków w niewoli oraz w przypadku innych dzikich ptaków, takich jak amazonka wenezuelska.
Peruwiańska badaczka wraz z zespołem znalazła odpowiednie gniazdo i umieściła w nim Parkera pod koniec 2018 roku, a jego "przybrana" matka, Tambo, natychmiast się nim zajęła. Kilka miesięcy później Parker wyleciał z gniazda. Był zaledwie czwartym pisklęciem, któremu się to udało w ciągu trwających dziesięciolecia obserwacji dzikich gniazd w Tambopata.
W latach 2017-2019 Vigo-Trauco i jej zespołowi udało się osiągnąć podobny z sukces z kolejnymi 25 młodymi arami żółtoskrzydłymi. Trzy kolejne zostały przyjęte przez rodziców, ale zginęły, zanim zdołały opuścić gniazdo. - Czułam się, jakbym grała w szachy. Przesuwałam figury tu i tam, by sprawdzić, co jest możliwe - przyznała.
Ara żółtoskrzydła
Źródło zdjęcia: Shutterstock
Nie wszędzie się udało, ale zainspirowała innych
Nie wszędzie niestandardowa metoda peruwiańskiej badaczki sprawdziła się jednak równie dobrze, co w Peru, gdzie populacja ary żółtoskrzydłej jest dość stabilna. Rony Garcia-Anleu, dyrektor ds. badań biologicznych w organizacji Wildlife Conservation Society w Gwatemali, jest współautorem artykułu Vigo-Trauco na temat opieki zastępczej. Stosując metodę peruwiańskiej koleżanki w swoim kraju, po raz ostatni z sukcesem wprowadził pisklę do gniazda "rodziców zastępczych" w 2019 roku.
Jak wyjaśnił, udana adopcja wymaga idealnego wyczucia czasu. Trzeba przedrzeć się przez dżunglę, odnaleźć gniazdo z zagrożonym pisklęciem, a następnie szybko znaleźć parę dysponującym odpowiednim gniazdem - pustym lub zajmowanym przez jedno młode w podobnym wieku. Zamiast stosować metodę adopcji, Garcia-Anleu i jego zespół uczą ary latać, zdobywać pokarm i nawiązywać więzi w dużej wolierze, a następnie wypuszczają je na wolność, gdy są na to gotowe.
Choć metoda podrzucania piskląt "rodzicom zastępczym" ma swoje wady, to - jak przyznała Vigo-Trauco - znalazła ona zastosowanie w przypadku innych gatunków ptaków w wielu krajach Ameryki Południowej i Środkowej. Od 2020 roku peruwiańska badaczka stosuje udoskonaloną wersję swojej strategii, rezygnując z etapu ręcznego odchowu i przenosząc pisklęta do innego gniazda od razu po ich wykluciu. Wymaga ona częstszego monitorowania, ale mniej intensywnej opieki nad młodymi, co obniża koszty przedsięwzięcia. Dzięki temu może być stosowana w miejscach, które dysponują mniejszymi zasobami.
- Miło widzieć, że dzięki stosunkowo dobremu stanowi zdrowia naszej populacji mogliśmy stać się źródłem wiedzy dla innych - podsumowała Vigo-Trauco.
KioskNews shows a cleaned-up reading view extracted from the publisher’s page — the original always lives on their site, not ours.