„Potężnie uderzyli, ale ustoję”. Były szef CBA odpiera zarzuty

Są pozbawione jakichkolwiek podstaw faktycznych i prawnych – tak były szef CBA Andrzej Stróżny komentuje zarzuty, które postawiła mu warszawska prokuratura okręgowa w związku z wykorzystywaniem lokali konspiracyjnych. Stróżny nazwał postępowanie prokuratury „realizacją zlecenia politycznego”.
Andrzej Stróżny, zdj. Albert Zawada /PAP
Andrzej Stróżny stał na czele Centralnego Biura Antykorupcyjnego w latach 2020-23. Jak przekazał jego adwokat Bartosz Lewandowski, zgadza się na podawanie nazwiska.
W poniedziałek w Prokuraturze Okręgowej w Warszawie Stróżny usłyszał zarzuty nadużycia uprawnień przez funkcjonariusza w związku z wykorzystywaniem lokali konspiracyjnych CBA do celów innych niż służbowe. Lokale miały być wykorzystywane w ten sposób w latach 2020-2023.
W lipcu 2024 r. warszawska prokuratura okręgowa wszczęła śledztwo w sprawie zakupu przez CBA mieszkania dla Stróżnego. Według zawiadomienia, które złożyło w tej sprawie ówczesne kierownictwo służby, lokal miał kosztować ponad 1,2 mln zł.
Podejrzany nie przyznał się do popełnienia zarzucanych mu czynów, złożył obszerne wyjaśnienia i zadeklarował ewentualne składanie dodatkowych wyjaśnień na późniejszym etapie śledztwa, po zapoznaniu się z materiałem dowodowym - przekazała prokuratura.
„Obronimy się”
„Potężnie uderzyli, ale ustoję. Dziękuję wszystkim mi bliskim za wsparcie. Czuję zrozumienie i mocne wsparcie ludzi służb. To dla mnie bardzo ważne. Nie traćcie ducha! Nie opuszczajcie gardy przed niegodziwością! Obronimy się” – napisał na platformie X Andrzej Stróżny.
Stróżny powtórzył na platformie X, że nie przyznaje się do zarzucanych mu czynów. Stwierdził, że są one „w całości pozbawione jakichkolwiek podstaw faktycznych i prawnych".
„Wszelkie twierdzenia jakobym działał w celu osiągnięcia korzyści majątkowej lub osobistej poprzez bezprawne użytkowanie lokali operacyjnych, stanowią niegodziwą manipulację, nieprawdę, pomówienie oraz dowodzą całkowitej nieznajomości realiów funkcjonowania służb specjalnych" - napisał.
Stróżny pisze o zleceniu politycznym
Postępowanie prokuratury nazwał „realizacją zlecenia politycznego”.
Oświadczył, że zarzuty są „wygenerowane z pomówień i oszczerstw podyktowanych najniższymi pobudkami” i bezpośrednio uderzają w jego „uczciwość, godność oficera i wieloletnią służbę państwu" jako żołnierza Wojska Polskiego, funkcjonariusza policji, ABW i CBA.
Stwierdził, że nie tylko nie naraził CBA na uszczerbek, ale swoimi decyzjami doprowadził „do wymiernych i znacznych oszczędności dla budżetu państwa, co bezsprzecznie wykazano w trakcie czynności".
„Jako szef CBA celem zaoszczędzenia kosztów po stronie służby, nie zdecydowałem się na kosztowne korzystanie z najętego lokalu mieszkalnego, za który dostawałbym pełną rekompensatę zgodnie z obowiązującym prawem, a zdecydowałem się na praktycznie bezkosztowe korzystanie z posiadanych zasobów służby, co było możliwe po analizie przepisów i konsultacji z odpowiednimi podległymi jednostkami organizacyjnymi” - napisał.
Stróżny zwrócił także uwagę, że na przedstawienie zarzutów zdecydowano się „przy rażącym pominięciu przesłuchania kluczowych świadków, którzy jako jedyni posiadają pełną i rzeczywistą wiedzę zadającą kłam pomówieniom”.
Rzecznik Prokuratury Okręgowej w Warszawie Piotr A. Skiba przekazał w poniedziałek, że z uwagi na niejawny przedmiot śledztwa i treść zarzutów czynności procesowe w tej sprawie odbyły się w kancelarii tajnej. W sprawie przesłuchano dotychczas około czterdziestu byłych i obecnych funkcjonariuszy CBA.
KioskNews shows a cleaned-up reading view extracted from the publisher’s page — the original always lives on their site, not ours.