Specjalne orędzie Emmanuela Macrona. „Wszyscy odczuwamy gniew i wstyd”

Opracowanie: Jan Matoga Publikacja: Dzisiaj, 18 października (21:53)
Prezydent Francji Emmanuel Macron wezwał partie polityczne i związki zawodowe do jednoznacznego potępienia przemocy, do której doszło w trakcie sobotnich demonstracji przeciwko rosnącym kosztom życia. Zapowiedział ukaranie sprawców i działania mające zapobiec kolejnym zamieszkom.
Prezydent Francji podczas przemówienia telewizyjnego (fot. LUDOVIC MARIN) /AFP/East News
W telewizyjnym wystąpieniu Emmanuel Macron podkreślił, że Francja potrzebuje obecnie spokoju, a nie dalszej eskalacji napięcia.
Tego wieczoru wszyscy odczuwamy gniew i wstyd. Nie do zniesienia jest widok tak splądrowanych ulic w naszych miastach – mówił prezydent.
Zapewnił, że osoby odpowiedzialne za przemoc, dewastacje i grabieże zostaną pociągnięte do odpowiedzialności. Jak zaznaczył, należy z jednej strony „usłyszeć gniew” protestujących i odpowiedzieć na jego przyczyny, z drugiej zaś egzekwować „respektowanie porządku republikańskiego”.
Macron zapowiada wyjaśnienia ws. działań służb
Prezydent zapowiedział „przejrzystość” w sprawie strategii przyjętej przez siły porządku publicznego podczas sobotnich wydarzeń. Poinformował, że zwrócił się do rządu, a szczególnie do resortu spraw wewnętrznych, o analizę ocen wywiadowczych i prognoz dotyczących demonstracji.
Oczekuję jasnych odpowiedzi – podkreślił Macron.
Szef państwa przekonywał, że trzeba odróżniać uczestników pokojowych protestów, których postulaty uznał za uzasadnione, od osób odpowiedzialnych za niszczenie mienia i plądrowanie sklepów. Zadeklarował też zrozumienie dla obaw młodzieży, wyrażanych podczas ostatnich protestów licealistów.
Możliwe zakazy zgromadzeń
Macron zapowiedział działania dotyczące rosnących kosztów życia, które były głównym powodem sobotnich demonstracji. Jednocześnie podkreślił, że władze pozostaną „nieugięte” wobec uczestników zamieszek.
Prefekci, wspólnie z merami, mają podejmować decyzje służące ochronie miast. Wśród możliwych środków wymieniono zakaz organizacji części zgromadzeń.
Ci, którzy niszczyli, muszą zapłacić, a ci, którzy plądrowali, muszą pokryć straty – oświadczył francuski prezydent.
Według Macrona za „niepohamowaną” przemoc odpowiadali „rebelianci wywodzący się z grup skrajnej prawicy”, do których mieli dołączyć przestępcy.
Wielotysięczne demonstracje przeciwko drożyźnie zostały przyćmione przez akty przemocy, ataki na budynki publiczne oraz grabieże sklepów i punktów handlowych.
Organizacje branżowe szacują, że poszkodowanych zostało około 1,5 tys. firm, a straty mogą sięgać setek milionów euro. Francuskie ministerstwo spraw wewnętrznych poinformowało, że do niedzielnego wieczoru zatrzymano blisko 2,4 tys. osób.
W niedzielę po południu w Paryżu doszło do kolejnych prób plądrowania sklepów. W centrum miasta pojawiły się agresywne grupy, a policja zatrzymała 42 osoby.
Spór polityczny przed wyborami
Tuż przed wystąpieniem Macrona lider prawicowych republikanów Bruno Retailleau wezwał prezydenta do wprowadzenia stanu wyjątkowego. Politycy lewicy i skrajnej prawicy apelowali natomiast o dymisję ministra spraw wewnętrznych Laurenta Nuneza.
Macron zwrócił uwagę, że do wydarzeń doszło na pół roku przed wyborami prezydenckimi, których pierwsza tura ma odbyć się w kwietniu 2027 roku. Przekonywał, że debata polityczna powinna toczyć się podczas publicznych spotkań, pokojowych demonstracji i w mediach, a nie na ulicach w atmosferze chaosu.
KioskNews shows a cleaned-up reading view extracted from the publisher’s page — the original always lives on their site, not ours.