Zakaz wjazdu do Polski. Lwowski radny odpowiada Sikorskiemu
- Swiatosław Szeremeta uważa reakcję polskich władz na uchwałę o roku UPA za niezrozumiałą i broni prawa Ukraińców do wyboru własnych bohaterów.
- Lwowski radny wytknął Radosławowi Sikorskiemu błędy merytoryczne we wpisie, stanowczo zaprzeczając, by brał udział w rekonstrukcjach jednostek SS.
- Ukrainiec zasugerował, że ostra reakcja Warszawy ma w rzeczywistości ukryty motyw i związek z niedawnym odkryciem przez jego centrum grobów ukraińskich cywilów w polskim Łaskowie.
DLA CIEBIE
GAC EMZOOM - poznaj jego możliwości
DLA CIEBIE
– Reakcja polskich urzędników i polityków na tę decyzję jest co najmniej dziwna, ponieważ uchwały o ogłoszeniu roku UPA i Romana Szuchewycza były już wielokrotnie podejmowane. I to nie tylko przez radę we Lwowie, ale też w innych obwodach. To nic nowego – ocenił w rozmowie z portalem Światosław Szeremeta.
Radny przekonywał, że Ukraińcy mają pełne prawo samodzielnie określać, kto jest ich bohaterem narodowym. Zapewnił również, że kontrowersyjna z punktu widzenia Polski uchwała nie była wymierzona w relacje z Warszawą, a jej celem było wyłącznie godne uczczenie bojowników o niepodległość Ukrainy.
Wytyka błędy we wpisie Radosława Sikorskiego
Ukraiński polityk odniósł się bezpośrednio do komunikatu opublikowanego przez ministra spraw zagranicznych Radosława Sikorskiego, w którym szef polskiej dyplomacji nazwał go m.in. "rekonstruktorem Galizien Waffen-SS". Szeremeta zwrócił uwagę na nieścisłości, które pojawiły się w pierwszej wersji wpisu polskiego ministra.
– W poście zobaczyłem informację dotyczącą P. Szeremety, a ja nazywam się Światosław Szeremeta. Jestem radnym lwowskiej rady obwodowej, a nie miejskiej Lwowa. Podano tam nieprawdziwe informacje. Zajmuję się poszukiwaniem i ekshumacją szczątków, ale nigdy nie brałem udziału w rekonstrukcjach historyczno-wojskowych – oświadczył stanowczo Ukrainiec.
Szef polskiego MSZ ostatecznie poprawił we wpisie na platformie X inicjał radnego, jednak część komunikatu na temat jego działalności pozostała bez zmian.
Ostrzeżenie ws. ekshumacji i zaskakująca teoria
Zastosowany przez polskie władze zakaz wjazdu ma bardzo praktyczny wymiar dla działalności Szeremety. Jest on bowiem dyrektorem ukraińskiego państwowego centrum poszukiwawczo-memorialnego "Dola", które w przeszłości brało udział m.in. w poszukiwaniach ofiar zbrodni wołyńskiej. Radny wprost ostrzegł, że brak możliwości wjazdu do Polski uderzy w obustronne kontakty i prowadzony dialog historyczny.
- Uważam, że taką decyzją strona polska utrudnia kontakty w dziedzinie upamiętnień - przekazał urzędnik w rozmowie z mediami.
Szeremeta wysnuł również kontrowersyjną teorię. Jego zdaniem prawdziwym powodem polskiej reakcji wcale nie musi być uchwała o Szuchewyczu. Wskazał, że niedawno jego ośrodek zakończył ekspedycję poszukiwawczą w przygranicznym, polskim Łaskowie. Ukraińcy mieli tam odkryć szczątki ponad 40 ukraińskich cywilów (w tym kobiet i dzieci), którzy - jak twierdzi radny - zginęli w marcu 1944 roku z rąk polskiego podziemia: Armii Krajowej i Batalionów Chłopskich.
- Nie wykluczam, że ma to związek z faktem, iż znaleźliśmy szczątki ukraińskich cywilów w Łaskowie. Tak właśnie strona polska reaguje na prawdę - dodał.
KioskNews shows a cleaned-up reading view extracted from the publisher’s page — the original always lives on their site, not ours.