Wyniki wyborów w Izraelu. Partia Netanjahu na czele

Blok premiera Binjamina Netanjahu zdobył 53 miejsca w Knesecie, otwiera się w nowym oknie, podczas gdy ugrupowania opozycyjne skupione wokół byłego szefa sztabu armii Gadiego Ajzenkota zdobył 48 miejsc - poinformowała Centralna Komisja Wyborcza Izraela, otwiera się w nowym oknie po podliczeniu 99,9 proc. głosów oddanych we wtorkowych wyborach parlamentarnych.
Żaden z bloków nie zdobył 61 mandatów niezbędnych do uzyskania większości w Knesecie bez poparcia partii arabskich, które zdobyły łącznie rekordową liczbę 19 miejsc.
Centralna Komisja Wyborcza ma zakończyć liczenie głosów w czwartek wieczorem. Ostateczne, oficjalne wyniki mają zostać ogłoszone 4 listopada.
Wybory parlamentarne w Izraelu. Są wyniki
Wyniki podano w trakcie prowadzonego przez izraelski kontrwywiad (Szin Bet) śledztwa w sprawie podejrzeń, że podmioty zagraniczne, w tym rzekomo Katar, otwiera się w nowym oknie i Turcja, otwiera się w nowym oknie, nielegalnie finansowały działania mające zwiększyć frekwencję wśród arabskich wyborców.
Przewodniczący Centralnej Komisji Wyborczej Izraela Noam Sohlberg polecił szefowi Shin Betu Davidowi Ziniemu wszcząć dochodzenie w sprawie podejrzeń o zagraniczne finansowanie kampanii i korupcję wyborczą. Centralna Komisja Wyborcza oświadczyła później, że integralność głosowania w lokalach wyborczych została zachowana.
Wybory w Izraelu. Ile mandatów przypadnie partii Netanjahu?
Według danych Centralnej Komisji Wyborczej partia Likud premiera Netanjahu zdobyła 27 mandatów, co ponownie uczyni go największą partią w Knesecie. Oczekuje się, że Zjednoczony Judaizm Tory i Otzma Jehudit (Żydowska Siła) zdobędą po siedem mandatów, a Partia Religijnych Syjonistów i Shas, reprezentująca w większości ortodoksyjnych Żydów sefardyjskich - po sześć.
Jak przypomina "Jerusalem Post", większość sondaży przed wyborami wskazywała, że Likud uzyska znacznie mniej mandatów, podczas gdy inne partie z bloku Netanjahu, takie jak Shas i Otzma Jehudit, miały - według prognoz - zdobyć więcej.
Blok opozycyjny, w skład którego wchodzą partie Prosto Gadiego Ajzenkota, B'Yachad (Razem), Nasz Dom Izrael oraz Demokraci ma - według danych Centralnej Komisji Wyborczej - wejść do Knesetu z 48 mandatami.
Izrael. Rekordowy wynik partii arabskiej mniejszości
Prognozuje się, że ugrupowanie Ajzenkota będzie dysponowało 21 miejscami. Partia B'Yachad, kierowana przez Naftalego Bennetta, ma zdobyć 12 mandatów. Partia Demokratów pod przewodnictwem Jaira Golana ma wejść do Knesetu z ośmioma mandatami, a partia Nasz Dom Izrael Awigdora Liebermana - z siedmioma.
Większość sondaży przeprowadzonych przed wyborami wskazywała na przewagę bloku opozycyjnego, a partia Prosto miała - według prognoz - stać się największą partią w Knesecie.
Pozostałe 19 mandatów przypadło dwóm listom reprezentującym arabską mniejszość w Izraelu. To ich najlepszy wynik w historii, niemal dwukrotnie wyższy niż 10 mandatów zdobytych w wyborach w 2022 roku.
Wybory w Izraelu. Polityczne "być albo nie być" Binjamina Netanjahu
W wyborach do izraelskiego parlamentu rywalizowały dwa bloki - popierający Binjamina Netanjahu i przeciwny premierowi. Zarówno obecny szef rządu, jak i lider opozycji Gadi Ajzenkot krótko po pojawieniu się wyników exit poll, wskazujących na brak większości żadnej z grup, ogłosili zwycięstwo i zapowiedzieli próbę utworzenia rządu.
Głosowanie było postrzegane jako referendum nad dalszymi rządami Netanjahu, który jest najdłużej rządzącym premierem w historii kraju. Polityk sprawuje władzę łącznie 19 lat.
Szef rządu przystąpił do obecnych wyborów, mierząc się z trwającym od lat procesem pod zarzutami korupcyjnymi oraz krytyką za zaniedbania służb bezpieczeństwa, które umożliwiły atak Hamasu, otwiera się w nowym oknie 7 października 2023 roku. Zginęło wówczas około 1200 osób, a 251 zostało uprowadzonych do Strefy Gazy, otwiera się w nowym oknie.
Głosowanie rozpoczęło się we wtorek o godz. 7 czasu lokalnego (godz. 6 w Polsce) i zakończyło o godz. 22 (godz. 21 w Polsce). W ciągu dnia przed lokalami wyborczymi ustawiły się długie kolejki. Ostatecznie odnotowano najwyższą od ponad dwóch dekad frekwencję - 77,7 proc.
"Polska nie jest wolnym krajem". Weszliśmy do miasteczka przy Trybunale KonstytucyjnymINTERIA.PL
KioskNews shows a cleaned-up reading view extracted from the publisher’s page — the original always lives on their site, not ours.