Dodatkowy dzień wolny na miesiączkę? Większość kobiet jest "za"
Górniak: książka "Taka twoja uroda. Jak endometrioza niszczy życie Polek" już działa
Źródło wideo: TVN24
Źródło zdj. gł.: Shutterstock
Dwanaście dodatkowych dni wolnych w skali roku bez konieczności przedłożenia zaświadczenia lekarskiego albo zwolnienia. Tak w praktyce wygląda urlop menstruacyjny, który od wielu lat funkcjonuje m.in. w Japonii, Korei Południowej, Indonezji, Zambii i na Tajwanie. W Europie w 2023 r., choć w nieco innej formie, wprowadziła go Hiszpania.
Urlop menstruacyjny przysługuje osobom, które z powodu miesiączki nie są w stanie normalnie wykonywać swoich obowiązków zawodowych. Zwolennicy takiego rozwiązania wskazują, że może ułatwić funkcjonowanie kobietom cierpiącym z powodu silnego bólu i innych objawów, a także przyczynić się do większej otwartości na problemy związane z menstruacją. Przeciwnicy obawiają się, że utrwali przekonanie o gorszej dyspozycyjności i wydajności kobiet, a w konsekwencji pogorszy ich sytuację przy zatrudnianiu, awansach czy ustalaniu wynagrodzenia. Pojawiają się też głosy, że taki urlop dyskryminuje mężczyzn.
To niesprawiedliwość czy kwestia empatii?
W Polsce ogólnokrajowego prawa do urlopu menstruacyjnego nie ma. Takie rozwiązanie wprowadzili jednak pojedynczy pracodawcy, np. Ochotnicze Hufce Pracy (OHP). Ich decyzja spotkała się wtedy z krytyką Marcina Józefaciuka, posła na Sejm RP, który przeprowadził kontrolę w Komendzie Głównej OHP. Pisaliśmy o tym w tvn24.pl. "Mężczyźni nie mają żadnego równoważnego rozwiązania. Nie mają dnia zdrowotnego. Nie mają dnia profilaktycznego. Nie mają dnia na badania. Nie mają dnia na migrenę, problemy urologiczne, kryzys psychiczny, ból kręgosłupa, chorobę przewlekłą czy inną cykliczną niedyspozycję" - wyliczał poseł we wpisie na jednym z portali społecznościowych.
- Jeżeli jakiś mężczyzna czuje się dyskryminowany tym, że kobietom stwarza się możliwość skorzystania z urlopu zdrowotnego z powodu silnych dolegliwości podczas miesiączki, to powinien się zgłosić z pretensjami do matki natury. I mówię to jako największa przyjaciółka mężczyzn oraz orędowniczka ich zdrowia - odpierała te argumenty w rozmowie z nami Anna Bonder-Nowicka, specjalistka urologii, zajmująca się między innymi leczeniem zaburzeń erekcji.
Jak tłumaczył Jerzy Budzyn, komendant główny OHP, rozwiązanie, z którego korzystają pracownice OHP to nie urlop, a "dodatkowy dzień wolny". "To nie jest gra o sumie zerowej, w której jedna grupa zyskuje kosztem drugiej" - argumentowali przedstawiciele Komendy Główna OHP w oficjalnym oświadczeniu, tłumacząc, że odpowiedzialność biznesowa i społeczna "zaczyna się od empatii wobec własnego zespołu".
Stosunek Polek do urlopu menstruacyjnego zbadały naukowczynie z Wydziału Nauk o Zdrowiu Collegium Medicum Uniwersytetu Jagiellońskiego w ramach projektu "Przebieg menstruacji w populacji polskich kobiet - wpływ na jakość życia oraz codzienne funkcjonowanie". Wyniki analizy przedstawiły podczas kongresu International Confederation of Midwives w czerwcu br. w Lizbonie. W internetowej ankiecie uczestniczyło 565 miesiączkujących kobiet z Polski. Pytano je o nasilenie bólu w czasie menstruacji, stosowanie leków, wpływ miesiączki na codzienne funkcjonowanie, np. spowodowane nią nieobecności w pracy i szkole, ubóstwo menstruacyjne oraz sytuację społeczno-demograficzną. - Chciałyśmy sprawdzić, ile respondentek jest za wprowadzeniem takiego urlopu i czym charakteryzują się kobiety, które go popierają, w porównaniu z tymi, które nie widzą takiej potrzeby - powiedziała dr Magdalena Humaj-Grysztar z Instytutu Pielęgniarstwa i Położnictwa Wydziału Nauk o Zdrowiu UJ CM. Okazało się, że opowiadało się za nim 84,2 proc. badanych, a przeciwko było 15,8 proc. Poparcie dla tego rozwiązania najsilniej zależało od tego, jak bardzo miesiączka utrudniała codzienne życie respondentek. Wśród tych, które skarżyły się na nią najbardziej, szansa na opowiedzenie się za urlopem była ponad ośmiokrotnie większa niż u pozostałych.
Jak wyjaśniła dr Humaj-Grysztar, nie chodziło jednak o samą deklarację, że miesiączka jest bolesna lub nie. Kobiety określały nasilenie bólu w dziesięciostopniowej skali. - Te, które chciały urlopu menstruacyjnego, wskazywały wyższe wartości niż jego przeciwniczki. Widać, że takie rozwiązanie jest im po prostu potrzebne - zauważyła badaczka. Znaczenie miały również nieobecności spowodowane miesiączką. Wśród osób, którym zdarzało się z jej powodu opuszczać pracę, szkołę, zajęcia na uczelni lub inne obowiązki, szansa na poparcie urlopu była 3,7 razy większa. Częściej opowiadały się za nim także panie stosujące w czasie okresu leki przeciwbólowe i rozkurczowe. W pierwszym przypadku szansa na poparcie była ponad trzykrotnie większa, w drugim - ponad dwukrotnie. Zwolenniczki urlopu były też ogólnie młodsze niż jego przeciwniczki.
Z bolesnymi miesiączkami zmaga się bardzo wiele kobiet
Dr Humaj-Grysztar podkreśliła, że dolegliwości menstruacyjne, wbrew powszechnej opinii, nie ograniczają się do bólu podbrzusza. - To nie jest tylko kwestia skurczów macicy. Wiele kobiet cierpi na bóle pleców, biegunki albo zaparcia, nudności, bóle głowy czy problemy ze snem. Menstruacji może towarzyszyć cała gama dodatkowych objawów, które bardzo mocno utrudniają funkcjonowanie - wyjaśniła.
- Część pacjentek zmaga się też z silnymi zaburzeniami nastroju w dniach poprzedzających miesiączkę i na jej początku. U niektórych kobiet okres wiąże się z dużym osłabieniem fizycznym i brakiem energii. To wszystko wpływa na efektywność pracy i może ją znacznie utrudniać - wyliczał dr n. med. Artur Drobniak, specjalista położnictwa i ginekologii, w rozmowie z TVN24+ w czerwcu br., gdy podejmowaliśmy temat urlopu menstruacyjnego w OHP. Lekarze, z którymi wtedy rozmawialiśmy, przypomnieli, że skrajnie obfite i bolesne miesiączki mogą być spowodowane chorobami takimi jak endometrioza, polipy, mięśniaki macicy, torbiele albo nawet nowotwory. Jednocześnie eksperci zaznaczyli, że kobiety "nie muszą cierpieć z powodu miesiączki" bo nowoczesne metody terapeutyczne mogą łagodzić albo niwelować objawy związane z menstruacją.
Dolegliwości związane z miesiączką odczuwa ogromna część polskich kobiet, co wykazały wcześniejsze analizy zespołu dr Humaj-Grysztar zaprezentowane m.in. podczas I Sympozjum Polskiego Towarzystwa Farmacji Klinicznej w 2023 r. Wynikało z nich, że leki przeciwbólowe podczas miesiączki musi stosować 68,5 proc. ankietowanych, a leki rozkurczowe - 55,6 proc. Ponad trzy czwarte uczestniczek korzystało też z innych sposobów łagodzenia dolegliwości, np. ciepłych okładów lub kąpieli.
Średnie nasilenie bólu u Polek wynosiło 6,2 pkt w jedenastostopniowej skali (0 brak bólu, 10 najgorszy możliwy ból). Ok. 40 proc. kobiet określało go jako umiarkowany, a niemal tyle samo jako silny. - Jak pokazały nasze wyniki, niestety bardzo wiele kobiet ma bolesne miesiączki. Nawet jeśli problemem nie jest samo krwawienie i skurcze, często dochodzą dodatkowe objawy - zauważyła dr Humaj-Grysztar. Jej zdaniem zdrowie menstruacyjne powinno być więc brane pod uwagę przy tworzeniu rozwiązań dotyczących warunków pracy. Samo wysokie poparcie dla urlopu menstruacyjnego nie przesądza jednak, jaki model byłby najlepszy i jakie skutki przyniosłoby jego wprowadzenie. Do odpowiedzi na te pytania potrzebne są dalsze badania, obejmujące również możliwe korzyści i ryzyka takich rozwiązań z punktu widzenia pracownic i pracodawców.
KioskNews shows a cleaned-up reading view extracted from the publisher’s page — the original always lives on their site, not ours.