Nowa rzeczniczka Trumpa znów wywołała kontrowersje. Jest reakcja Chin
W rozmowie z Jackiem Posobcem, prawicowym influencerem, na temat okresu poprzedzającego wybory w 2016 r. Zacharia powiedziała: "Wszyscy słyszeliśmy, że Hillary [Clinton] wygra. Że złote czasy, czy też dni chwały Ameryki, dobiegły końca. Że na horyzoncie pojawiły się Chiny. Pamiętam to bardzo wyraźnie, bo właśnie wróciłam z Chin i pomyślałam: »Jak to Chiny? Oni nawet nie mają porządnych toalet«".
W piątek Pekin zareagował, sugerując rzeczniczce prasowej Białego Domu, by "częściej odwiedzała Chiny".
Czytaj nas częściej w Google
— Byłoby nam miło móc częściej gościć ją w Chinach — powiedziała Mao Ning, rzeczniczka chińskiego ministerstwa spraw zagranicznych, powstrzymując uśmiech.
Dalszy ciąg artykułu pod materiałem wideo
Nowa rzeczniczka Trumpa musi się tłumaczyć. Chodzi o jej przeszłość zawodową
We wtorek Zacharia zadebiutowała w nowej roli podczas konferencji prasowej w Białym Domu, gdzie nie była w stanie odpowiedzieć na podstawowe pytania i przez pomyłkę nazwała swojego partnera "moim prezydentem".
Musi się również tłumaczyć po tym, jak udzieliła niejednoznacznej odpowiedzi na temat tego, gdzie zdała egzamin adwokacki, który jest warunkiem koniecznym do wykonywania zawodu prawnika w Stanach Zjednoczonych.
"Wall Street Journal" poinformował, że Zacharia nie zdała kalifornijskiego egzaminu adwokackiego po ukończeniu studiów prawniczych na Uniwersytecie Pepperdine w 2011 r., co oznacza, że nie uzyskała uprawnień do wykonywania zawodu prawnika.
W Stanach Zjednoczonych osoba może nazywać się adwokatem (attorney) tylko wtedy, gdy zdała egzamin adwokacki, chociaż osoby posiadające dyplom ukończenia studiów prawniczych mogą nazywać się prawnikami (lawyers). Tyle że, kiedy w piątek Trump ogłosił nominację Zacharii, nazwał ją "adwokatem".
Nowa rzeczniczka Białego Domu podaje natomiast, że pełni funkcję głównego radcy prawnego w konserwatywnej organizacji non-profit z siedzibą w Kalifornii. Twierdzi również, że wcześniej pracowała w kancelarii prawnej w Pekinie.
We wtorek dziennikarz zapytał Zacharię, gdzie zdała egzamin adwokacki. Odpowiedziała: "Kiedy przeprowadziłam się do Chin". W środę powiedziała dziennikowi "New York Times", że źle zrozumiała pytanie, sądząc, że brzmiało ono: "Gdzie pani przebywała po ukończeniu studiów prawniczych?".
Zapytana ponownie w czwartek o swoje wykształcenie prawnicze, powiedziała, że zapisała się na egzamin adwokacki, ale potem "rozproszyły ją i przytłoczyły" plany przeprowadzki wraz z mężem do Chin. Zacharia stwierdziła również, że po powrocie do Stanów Zjednoczonych nie podchodziła ponownie do egzaminu adwokackiego z powodu narodzin swojego pierwszego dziecka.
W środę organizacja "Campaign for Accountability" złożyła skargę do kalifornijskiej izby adwokackiej, domagając się wszczęcia dochodzenia w celu ustalenia, czy Zacharia naruszyła prawo, przedstawiając się jako adwokatka.
KioskNews shows a cleaned-up reading view extracted from the publisher’s page — the original always lives on their site, not ours.