Chcieli zmian na tej ulicy, apele nic nie dały. Doszło do tragedii
Hubert B. nie przyznał się do winy. To on potrącił rodzinę z dzieckiem w Krakowie
Źródło wideo: TVN24
Źródło zdj. gł.: TVN24
Rodzice szli z ośmiomiesięcznym synem w wózku szli w sobotę po chodniku wzdłuż ulicy Solnej w Krakowie. Spacer zakończył się rodzinną tragedią. Rodzice zginęli pod kołami rozpędzonego Volkswagena, którym kierował Hubert B. Według śledczych mężczyzna jechał zdecydowanie za szybko. Usłyszał zarzut spowodowania śmiertelnego wypadku, grozi mu do ośmiu lat więzienia.
Niemowlę trafiło do szpitala w ciężkim stanie. Lekarze określają jego stan jako stabilny.
Problem znany mieszkańcom
Miejsce tragedii znajduje się w okolicy placu Bohaterów Getta i bulwarów wiślanych. Mieszkańcy tego obszaru - oraz ci, którzy przychodzą tu skorzystać z uroku wąskich podgórskich uliczek - od dawna zwracali uwagę na problem głośnych, drogich i szybkich samochodów, których właściciele zrobili sobie z Podgórza i Zabłocia nieformalny spot dla miłośników motoryzacji.
Wystarczy w weekend posiedzieć przez chwilę w jednym z licznych ogródków gastronomicznych w tej okolicy, bo zobaczyć jeżdżące ze znaczną prędkością pojazdy i usłyszeć warkot kilkusetkonnych silników. Kierowcy krążą swoimi sportowymi samochodami ulicami Nadwiślańską, Krakusa i Piwną, a na końcu odjeżdżają Solną.
Tędy jeżdżą sportowe auta. Niedaleko pod kołami zginęła dwójka pieszych
Źródło zdjęcia: TVN24
Apel dwa lata przed tragedią
W maju 2024 roku Rada Dzielnicy XIII Podgórze zawnioskowała do Wydziału Miejskiego Inżyniera Ruchu Urzędu Miasta Krakowa o wprowadzenie zmian w organizacji ruchu między ulicami Solną i Przemysłową. "Pomimo ograniczeń prędkości wynikających z organizacji ruchu i przepisów prawa, limity nagminnie nie są respektowane" - podkreślali radni dzielnicy.
Samochody na ulicy Nadwiślańskiej w Krakowie
Samochody na ulicy Nadwiślańskiej w Krakowie
Źródło zdjęcia: Piotr Kozanecki, tvn24.pl
W uchwale, w której rada apelowała o wprowadzenie zmian, czytamy, że "zachodzi konieczność zastosowania barier fizycznych, mających na celu uspokojenie ruchu w przedmiotowej lokalizacji, poprzez zastosowanie szykan na długim prostym odcinku drogi". Niczego takiego, jak dotąd jednak nie wprowadzono.
W miejscu, w którym doszło do tragedii, obowiązuje ograniczenie prędkości do 30 kilometrów na godzinę. Według informacji podanych przez prokuraturę ze wstępnych ustaleń wynika, że kierowca jechał w chwili wypadku z prędkością wynoszącą około 70 kilometrów na godzinę.
- Cały ten kwartał jest od lat znany z tego, że tam są piraci drogowi. Jadą Limanowskiego, Kalwaryjską i skręcają w prawo w Brodzińskiego, tam jest pierwszy punkt zapalny. Potem jadą Nadwiślańską i skręcają albo w prawo na plac Bohaterów Getta, albo w lewo, w ulicę Solną. Dalej jadą w stronę Zabłocia i tam kontynuują swój rajd, popisówkę, podczas której strzelają z wydechów i przekraczają prędkość wśród rodziców spacerujących z wózkami - podkreślił w rozmowie z tvn24.pl Maciej Fijak, radny dzielnicy Podgórze.
Obawy mieszkańców są tym większe, że ulice Solna i Zabłocie łączą popularną część bulwarów z parkiem Stacja Wisła. Spaceruje tamtędy wielu pieszych.
Wypadek na ulicy Solnej w Krakowie
Odpowiedź wiceprezydenta: nie ma przesłanek
Parę miesięcy po uchwale rady dzielnicy o bezpieczeństwo mieszkańców Podgórza dopominał się też miejski radny Rafał Zawiślak z opozycyjnego klubu Kraków dla Mieszkańców. W interpelacji z sierpnia 2024 roku zwracał się do ówczesnego prezydenta Aleksandra Miszalskiego "o podjęcie działań mających na celu zapewnienie wzrostu poziomu bezpieczeństwa niechronionym uczestnikom ruchu drogowym", proponując budowę małego ronda i przejść wyspowych w rejonie ulicy Zabłocie. Ulica Zabłocie łączy się z Solną tuż obok miejsca tragedii.
Radnemu Zawiślakowi odpowiedział ówczesny wiceprezydent, a dziś - po przegranym dla Miszalskiego referendum - komisarz Krakowa Stanisław Kracik. Z przekazanych przez niego informacji wynikało, że pracownicy podlegli miejskiemu inżynierowi ruchu przeprowadzili wizję lokalną i pomiary prędkości pojazdów. Wyszło, że "większość pojazdów nie przekraczała dozwolonej prędkości i nie ma przesłanek dla wprowadzania natychmiastowych zmian w aktualnej organizacji ruchu".
Z pisma wynikało też, że dodatkowe pomiary prędkości ma tam przeprowadzić policja. Od analizy tych pomiarów miało wynikać to, czy i ewentualnie gdzie zostaną umieszczone szykany drogowe. Nie wiemy, czy zostały one wykonane.
- Dla mnie ta odpowiedź była kuriozalna. Jakie działania pozwoliły na stwierdzenie, że większość pojazdów nie przekracza w tym miejscu prędkości? Poza tym nawet jeśli tak jest, to pewne rzeczy robimy nie pod kątem większości, tylko jednostek. Jako radni musimy bronić bezpieczeństwa mieszkańców nie przed wszystkimi, tylko przed tym jednym kierowcą, który będzie jechać tak ten z soboty - powiedział nam radny Rafał Zawiślak. I dodał: - Temat nie był kontynuowany i skończyło się tak jak się skończyło.
Radny Podgórza Mikołaj Kasiej, który odpowiada w radzie dzielnicy za kwestie związane z organizacją ruchu, podkreślił, że według narracji miasta z 2024 roku mieszkańcy, którzy prosili o zmiany, "są przewrażliwieni", bo "tam nie ma wykroczeń". - Niestety doszło do tragedii, a można było temu zapobiec - ocenił Kasiej w rozmowie z tvn24.pl.
Okolice miejsca wypadku na ulicy Solnej w Krakowie
Rozwiązania, o które apelowali radni dzielnicowi, to zwężenia i fizyczne przeszkody, które wymusiłyby na kierowcach ściągnięcie nogi z gazu - tak zwane szykany. Mogłyby one mieć formę miejsc parkingowych, rozlokowanych naprzemiennie po obu stronach ulicy.
Komisarz czeka na "propozycje" od urzędników
Pełniący obowiązki prezydenta Krakowa powiedział w poniedziałek tvn24.pl, że zlecił urzędnikom odpowiedzialnym za drogi przygotowanie "propozycji działań" dotyczących zwiększenia bezpieczeństwa w tym rejonie. Dał im krótki termin: wtorek, samo południe.
- Nie da się zabezpieczyć miasta przed nieodpowiedzialnymi ludźmi, ale chcę, by było wiadomo, czy były tam inne niepożądane zdarzenia drogowe, kiedy one były, czy to jest w ogóle miejsce, które wymaga dodatkowych zabezpieczeń, czy po prostu na wariata nie ma sposobu. Czekam, na rzetelną analizę - podkreślił Kracik.
W tej sprawie wysłaliśmy szczegółowe pytania do Urzędu Miasta Krakowa. Spytaliśmy, dlaczego mimo uchwały rady dzielnicy nie wprowadzono na ulicach Solnej i Zabłocie żadnych zmian. Pytania dotyczące bezpieczeństwa w tym obszarze skierowaliśmy także do krakowskiej policji. Czekamy na odpowiedzi.
Godzina ciszy
Radny dzielnicy Maciej Fijak jest jednym z organizatorów zaplanowanej na wtorkowe popołudnie "godziny ciszy dla ofiar" na ulicy Solnej. W opisie wydarzenia, które odbędzie się pod hasłem "Niemy krzyk o bezpieczny Kraków - żądamy miasta dla ludzi" czytamy, że będzie to okazja do zapalenia symbolicznego znicza i chwili zadumy, ale też "wyraźnego wezwania władz każdego szczebla do skończenia z bezczynnością wobec kolejnych tragedii, które widzimy niemal codziennie na polskich ulicach".
Organizatorzy wydarzenia podkreślają, że według danych z policyjnego systemu SEWiK (System Ewidencji Wypadków i Kolizji) w 2025 roku Kraków miał "najwięcej wypadków drogowych ze wszystkich miast wojewódzkich w Polsce" - 941. To o ponad 100 więcej niż Łódź i aż o ponad 250 więcej niż Warszawa.
"Pod względem ofiar śmiertelnych byliśmy w środku zestawienia (sześć osób, wobec 28 w Warszawie i 14 w Łodzi), ale osób ciężko rannych było u nas aż 284 - drugi najgorszy wynik w kraju. Za każdą z tych liczb stoi czyjaś rodzina" - podkreślają organizatorzy "godziny ciszy".
KioskNews shows a cleaned-up reading view extracted from the publisher’s page — the original always lives on their site, not ours.