Santa Ana w Kalifornii. Gałąź spadła na grupę dzieci
Pożary w Kalifornii niszczyły domy
Źródło wideo: 2026 Cable News Network All Rights Reserved
Źródło zdj. gł.: x.com/SupJaniceHahn
Jak poinformował Departament Szeryfa Hrabstwa Los Angeles, w piątek obok szkoły średniej Katherine Edwards Middle School oberwana gałąź drzewa spadła na grupę 13 dzieci. Do zdarzenia doszło w wyniku wiejącego wiatru Santa Ana. To silny, suchy pustynny wiatr fenowy, który wieje z północnego wschodu lub wschodu w stronę wybrzeża Kalifornii oraz Pacyfiku.
Trafiły do szpitala
Według informacji lokalnych władz tylko jedna osoba była poważniej ranna. U reszty dzieci obrażenia były niewielkie. Wszyscy poszkodowani zostali przewiezieni do lokalnych szpitali.
Na pomoc rannym miał ruszyć listonosz, który był w pobliżu. - Nagle zaczął krzyczeć: "potrzebuję pomocy!" - opowiadał jeden ze świadków zdarzenia w rozmowie z lokalnym oddziałem stacji CBS.
>>> CZYTAJ TEŻ: Chile. Lawina zepchnęła ich do lodowatej wody. Trzy osoby nie żyją
High winds brought down a large tree branch at Katherine Edwards Middle School in West Whittier, injuring 13 children.
— Janice Hahn (@SupJaniceHahn) October 16, 2026
Twelve suffered minor injuries and one sustained moderate injuries.
All of them have been taken to local hospitals. pic.twitter.com/cyRgwOCeNw
Bez prądu było ponad 100 tysięcy odbiorców
Wiatr Santa Ana spowodował też przerwy w dostawach prądu w kilku miejscach. Lokalny dostawca energii elektrycznej został zmuszony do tego, aby odciąć zasilanie u ponad 110 tysięcy odbiorców w całym regionie Kalifornii Południowej, aby zapobiec pożarom lasów. Przerwy w dostawie utrudniły poruszanie się po mieście ze względu na wyłączoną sygnalizację.
>>> CZYTAJ TEŻ: Emu biegał po ulicach miasta. Nagranie
Sytuacja zaczęła stabilizować się w niedzielę, kiedy bez prądu było już tylko ponad tysiąc mieszkańców. W poniedziałek, według dostawcy South California Edison, w południowej Kalifornii bez prądu było już tylko 18 osób.
KioskNews shows a cleaned-up reading view extracted from the publisher’s page — the original always lives on their site, not ours.